<body><iframe src="http://www.blogger.com/navbar.g?targetBlogID=2065940043628076165&amp;blogName=Edyta+i+Jacek&amp;publishMode=PUBLISH_MODE_FTP&amp;navbarType=BLUE&amp;layoutType=CLASSIC&amp;homepageUrl=http%3A%2F%2Fjacek.rajdy.info%2F&amp;searchRoot=http%3A%2F%2Fblogsearch.google.com%2F" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no" frameborder="0" height="30px" width="100%" id="navbar-iframe"></iframe> <div id="space-for-ie"></div>

Edyta i Jacek

Marcin Bełtowski - ten sezon był dla mnie dużym krokiem naprzód

poniedziałek, 29 grudzień 2003

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Marcinem Bełtowskim, w którym opowiada między innymi o tegorocznym sezonie, startach na Słowacji oraz o decyzji zamknięcia etapu Felicji Kit-Car.


Gratulujemy zdobycia dwóch tytułów mistrzów Słowacji - w klasie A6 i F2. Jak czuje się nowy mistrz ?

Jestem bardzo zadowolony z tego wyniku. Uważam że ten sezon był dla mnie dużym krokiem naprzód. Nowe rajdy, nieznane trasy, inne konfiguracje oesów, inna atmosfera. Do tego nowy pilot, było więc dużo nauki. Patrząc się z perspektywy czasu myślę też, że jechaliśmy troszkę szybciej niż w zeszłym sezonie. Ale przede wszystkim liczą się zdobyte doświadczenia.

Jak zaczęła się twoja przygoda z rajdami samochodowymi? Kto zaraził cię bakcylem sportów samochodowych ?

Samochody i sport samochodowy były u mnie w domu od zawsze. Tata ścigał się w rajdach zaczynając od "maluchów". Potem brak czasu w związku z rozwojem firmy zmusił go do przeniesienia się do wyścigów, które zabierają znacznie mniej czasu. Startował między innymi w pierwszym sezonie Pucharu Cinquecento. Wyścigi były wtedy dużo bardziej popularne niż dzisiaj, na starcie pojawiało się około 120 samochodów. Ścigał się też formulą ester. Jeździł też jako pilot w RSMP. Później przyszedł etap Skody Felicii.

Na samym początku swojej kariery pilotowałeś swojego ojca. Jak wspominasz tamte starty ?

Miałem tylko dwa takie starty, jak więc widać szybko doszedłem do wniosku, że jednak wolę mieć pełną kontrolę nad samochodem i siedzieć na lewym fotelu. W 2000 roku udało mi się wystartować w kilku eliminacjach pucharu PZM. Był to pierwszy sezon, który w ten sposób umożliwiał zdobycie licencji. Wcześniej było to możliwe poprzez jazdę jako otwierający albo zamykający w rajdach mistrzowskich. Zdobyłem odpowiednią ilość punktów i otrzymałem licencję.

2002 rok to pełny cykl startów w RSMP i tytuł wicemistrza w kategorii Trofeum 1600 oraz zaszczytny tytuł "Talent roku wśród kierowców" - czy te sukcesy pomogły ci w pozyskaniu sponsorów ?

Na pewno był to ważny argument i duża pomoc w zdobyciu sponsorów, oraz otwierał perspektywę dalszej współpracy z firmą Castrol, co umożliwiło mi starty w następnym sezonie. Z tytułem "Talent roku" wiązała się nagroda, którą miał być wyjazd do szkoły jazdy w Skandynawii i nauka na samochodzie Opel Corsa Super 1600. Niestety EFL razem z PZMotem "zapomnieli" o tym drobiazgu. Do dnia dzisiejszego nie dostałem tej nagrody. Może była przeznaczona dla kogoś innego...

W 2001 pilotował cię Jarosław Dragon, później Robert Hundla natomiast w sezonie 2003 na prawym usiadł Maciej Wilk - jak oceniasz poszczególnych pilotów i współpracę między wami ?

Każdy z pilotów ma swoje indywidualne cechy, tak jak każdy człowiek ma swoje plusy i minusy. Od każdego przyswoiłem inne elementy wiedzy rajdowej, wszyscy bardzo dużo mi pomogli. Jarek Dragon jest bardzo dobrym uczniem Andrzeja Górskiego i to chyba wystarczy za wszelkie inne wypowiedzi. Robert jest bardzo dobrym pilotem z dużo większym doświadczeniem niż ja. Było to moje pierwsze profesjonalne podejście do zapisu i czytania oesu. Maciek oprócz tego, że jest świetnym pilotem, bardzo dobrze zajmuje się całym zespołem.

Jakim stosujesz system opisu ?

Używam kątowego. Wcześniej pilot podawał mi jako pierwszy kierunek, potem szybkość zakrętu i jego kąt. W sezonie 2003 wraz z Maćkiem odwróciliśmy kolejność naszego zapisu. W tej chwili najpierw jest kąt a potem kierunek, z tym, że jedynka jest najwolniejszym zakrętem - czyli nawrotem, szóstka jest najszybsza. W niektórych przypadkach, jeżeli są bardzo szybkie zakręty których nie widać, to nie stosujemy "sześć" tylko "max" - jest to wtedy zakręt, który wiadomo, że można przejść z pełną szybkością. Korzystamy także z plusów i minusów.

Co nowego nauczyłeś się startując na Słowacji ?

Ważną rzeczą którą z stamtąd przywiozłem, jest na pewno umiejętność zapisania oesu podczas trzech przejazdów zapoznania się z trasą. Opis nie jest może idealny, bo tego trzeba się bardzo długo uczyć, ale wiem że mistrzowie też aktualizują opisy podczas pierwszego przejazdu rajdowego. W każdym razie mogę startować bez żadnych "dodatkowych" zapoznań. Na Słowacji są inne nawierzchnie, wydaje mi się, że lepiej potrafię rozróżniać asfalty i ich właściwości. Na rajdzie w Koszycach były odcinki gdzie asfalt na całej długości wyglądał identycznie, a jednak na początku oesu był bardzo śliski, a na końcu potrafił być bardzo przyczepny. W Słowacji jest kilka nie tolerowanych u nas zachować. W zasadzie wszyscy zawodnicy ściągają kaski na mecie stop oesu. U nas mogło by to zakończyć się wykluczeniem danej załogi z rajdu. Także bardzo dziwną rzeczą jest to, że niektórzy kierowcy podczas zapoznania się z trasą wracają pod prąd oesu, trzeba więc na to bardzo uważać.

Co czułeś, gdy w rajdzie Vihorlat Snina wylądowałeś poza drogą i podobno słowaccy kibice nie chcieli cię wypchnąć ?

Wielkie rozżalenie. Zawiesiliśmy się na kamieniach. Staliśmy ponad minutę. W tym miejscu o krok od nas było bardzo dużo kibiców. Gdyby chcieli pomóc, stracilibyśmy najwyżej kilkanaście sekund. A w efekcie pchały nas tylko 4 osoby. Dwóch ludzi z safety i chyba fotoreporterzy. Nie wiem, czy słowaccy kibice w stosunku do swoich kierowców zachowują się podobnie, czy był to tylko lokalny patriotyzm.

Który moment sezonu był najtrudniejszy, a który wspominasz najmilej ?

Bardzo ciężki był dla nas właśnie rajd w Sninie. Już na pierwszym oesie na resztkach dziurawego asfaltu na nawrocie przecięliśmy przednią oponę i momentalnie wylądowaliśmy poza drogą. (patrz powyżej) Deszcz wisiał w powietrzu, w bagażniku mieliśmy więc dwie opony typu deszczowego, (na samochodzie były założone media). Założyliśmy deszczówki na przód, tymczasem drugi oes okazał się niespodziewanie zupełnie suchy. Spaliliśmy te opony na pierwszych kilometrach, straciliśmy znowu około minuty no i...zaczęliśmy gonić. Udało nam się wejść do pierwszej dziesiątki, wygraliśmy klasę i skończyliśmy ten rajd na trzecim miejscu w F2. Nie był to jednak koniec przygód. Na ostatnim oesie zaczęły się małe problemy z silnikiem. Ostatnie 30 kilometrów dojazdówki jechaliśmy w zasadzie już na resztkach mocy i z duszą na ramieniu, a metę osiągnęliśmy ostatnim tchnieniem silnika. Mimo kłopotów byłem jednak bardzo zadowolony z tego rajdu. Bardzo podobał mi się start do nocnego odcinka specjalnego w Koszycach, wśród strzelających sztucznych ogni.

Smakuje ci słowackie piwo ?

Bardzo mi smakuje, szczególnie "?apovane", ale niestety przed rajdem nie możemy go pić za dużo!

Jaka atmosfera panuje wśród słowackich kierowców ?

Byłem tam w zasadzie jako jedyny rodzynek z Polski, ale zostaliśmy przyjęci bardzo przyjacielsko. Nie odczuliśmy żadnej zawiści z ich strony, że ścigamy się w ich kraju, że zabieramy im punkty, czy z nimi wygrywamy. Nasi bezpośredni rywale nam pomagali. Bardzo miło nas to zaskoczyło. Mamy już wielu kolegów słowackich i czeskich.

Jaki styl jazdy preferujesz ?

Ktoś powiedział kiedyś mądrze, że zwycięzcy są na mecie. Nie jest sztuką wygrać kilka odcinków specjalnych, a później zostać gdzieś poza drogą lub zepsuć samochód. Wydaje mi się, że trzeba podczas całego rajdu podzielić siły swoje i samochodu, mądrze dostosować tempo do danej sytuacji i dojeżdżać do mety. Jest to według mnie najważniejsze. Wiem, że nie zawsze jest to efektowne, ale na pewno efektywne. I nie zawsze się udaje. Oczywiście nie można z tym przesadzać, bo "wożenie się" na pewno nie przynosi żadnych efektów.

Co drażni cię podczas rajdu ?

Drażnią mnie sytuacje, których nie mogłem wcześniej przewidzieć np. coś psuje się w samochodzie - jak zwykle w najmniej stosownym momencie, jeżeli samochód mimo naszych usilnych starań nie prowadzi się tak jak trzeba, jak ja albo pilot popełniłem błąd, którego można było bez problemu uniknąć. Nie wyładowywuję się jednak na otoczeniu.

Jeżeli miałbyś wsiąść do topowego samochodu S1600, to który model byś wybrał ?

Ze względu prowadzony przez moją rodzinę interes najlepiej gdyby to był VW Polo Super 1600. Wydaje mi się jednak, że ogólnie wszystkie samochody Super 1600 w dobrej specyfikacji i dobrze przygotowane są porównywalne, czy to będzie Citroen czy Renault. W Polsce można tymi samochodami bardzo wysoko zajechać.

Czy to właśnie przepaść technologiczna twojej Felicji Kit Car do nowych rajdówek S1600 skłoniła cię na przesiadkę do Lancera ?

W sezonie 2004 będzie podzielona klasa A6 i będzie utworzona nowa klasa dla samochodów Super 1600. Tak więc nasza Skoda, która ze względów technologicznych nie miała szans z Super 1600, w klasie A6 będzie jednak bardzo konkurencyjna. Chciałbym w przyszłym sezonie jeździć jednak szybszym samochodem. Jednak moje marzenie o Super 1600 jest poza zasięgiem naszym i naszych sponsorów. Są to naprawdę wielkie pieniądze, nie ustępujące w kosztach zabronionym u nas WRC-om. Samochód grupy N jest w Polsce, przy polskiej pogodzie i polskich brudnych asfaltach na pewno szybszy, a przede wszystkim dużo tańszy.

Panuje przekonanie, że przesiadka z ośki do Lancera to krok wstecz w rozwoju kierowcy rajdowego, który myśli o startach w RSMŚ samochodem WRC. Co ty o tym myślisz ?

Na pewno nie jest to krok wstecz. Samochód grup N wymaga innych nawyków, jest on znaczniej delikatniejszy, trzeba nim bardziej płynnie jeździć, starać się unikać poślizgów. Samochód jest też dużo cichszy i nie kręci się tak wysoko. Może dlatego kibice uważają że to krok wstecz, bo nie jest to tak widowiskowe. "Ośka" jest bardziej nerwowa, bojowa, głośna, trzeba walczyć z samochodem, trasą, trzeba nim jechać agresywnie. Pod względem widowiska, wygrywa zdecydowanie z N-ką.

Czy nie sądzisz, że A-grupowy samochód bardziej nadaje się do nauki dla kierowcy, który chce wsiąść do WRC?

Tak, na pewno w jakiś sposób ułatwia późniejszą jazdę w WRC-ach, uczy agresywnej jazdy, jaka jest wymagana w takich samochodach. Niestety w polskich realiach jest on cenowo poza zasięgiem większości zawodników, którzy chcieliby nim jeździć. Oprócz tego trudno znaleźć takie auto, które byłoby względnie nowe technologicznie, takie jak trzeba są piekielnie drogie. Wydaje mi się jednak, że aby dobrze jeździć WRC-em, trzeba przejść i przez silną "ośkę" i przez czteronapędową N-kę.

Jakie są koszty startu Samochodem Super 1600 ?

Pożyczenie przeciętnego samochodu to koszt około 30 tysięcy euro na rajd. Topowego znacznie wyższe.

Po I etapie rajdu Kormoran w Trofeum 1600 zajmowałeś 2-gą pozycję, wyprzedzając inne załogi dysponujące lepszym sprzętem. Czy tak dobre wyniki zawdzięczasz treningowi w szutrowym słowackim rajdzie Trnava ?

Nie wiem, czy tylko w Trnavie. Jechaliśmy zupełnie inaczej niż w zeszłym roku, dużo mniej zachowawczo, dużo bardziej agresywnie i w znacznie większym stopniu wykorzystywaliśmy samochód. Szkoda że odpadliśmy na ostatnim odcinku i nie udało nam się dojechać do mety. Jestem jednak mimo to z tego startu bardzo zadowolony.

Czy mógłbyś porównać oesy szutrowych rajdów - słowackiej Trnavy i polskiego Kormorana ?

W zasadzie nie ma porównania. Rajd Trnavy był przeprowadzony na poligonach wojskowych, w lesie. Odcinki były bardzo piaszczyste i bardzo miękkie, a korzeniami i kamieniami można byłoby obdzielić kilka Kormoranów. Odcinki Kormorana były mieszane, miejscami bardzo miękkie z koleinami, lub też bardzo twarde. Porównując oba rajdy, w Polsce te ostatnie zdecydowanie przeważały.

W tegorocznym sezonie wystartowałeś w 10 rajdach. Jak udaje ci się pozyskać budżet na tak znaczną ilość eliminacji ?

Mieliśmy przewidziany budżet na cały rok. Mistrzostwa Słowacji były dla nas znacznie tańsze niż RSMP ze względu na to, że większość eliminacji było jednodniowych. Mieliśmy umowę ze słowackimi sponsorami, udało nam się więc pewne koszty po prostu pominąć. Udało nam się to z budżetem, który mieliśmy na początku sezonu.

Czy organizatorzy słowackich rajdów w jakiś sposób ci pomagali ?

Tak, znacznie mi pomagali, mieliśmy w większości przypadków zapewnione przez nich noclegi i wpisowe. Widać było, że zależało im na starach zagranicznych załóg. Wprost przeciwnie niż u nas.

Odwołano Rajd Krakowski, który odbywał się w twoich rodzinnych stronach. Na pewno wielu twoich kibiców z Krakowa nie miało okazji zobaczyć cię w akcji - co sądzisz na ten temat ?

Jest to skandal, ponieważ dużo mniejsze miasta od Krakowa są w stanie zorganizować rajd mistrzowski na bardzo wysokim poziomie, na przykład Świdnica czy Rzeszów. W Krakowie, prawie milionowym mieście jest to niewykonalne! Może ktoś inny powinien się zająć organizacją tego rajdu? A jeżeli chodzi o polskich kibiców, nie brakowało ich dopingu na słowackich trasach, za co im serdecznie dziękuję.

Oprócz Krakowskiego odwołano także Karkonoski. Jak widać sytuacja w RSMP nie wygląda najlepiej. Co o tej całej sytuacji myślisz, może masz jakiś pomysł na poprawę sytuacji w polskich rajdach.

Sytuacja jest bardzo ciężka, zarówno dla organizatorów jak i dla zawodników. Jest bardzo dużo kłopotów ze zdobyciem jakiegokolwiek budżetu i wielu, nawet czołowych zawodników w tym sezonie znacznie musiało zweryfikować swoje plany startów. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie to się zmieni. Pomysł na poprawę... bardziej musiałby to być pomysł na poprawę polskiej gospodarki i przepisów. A może powrócić do koncepcji słowacko-polskich lub czesko-polskich eliminacji?

PZM na sezon 2004 przygotował parę nowych przepisów. M.in. przywrócono F2 w której rywalizowałeś na Słowacji. Co sądzisz o zmianach wprowadzonych przez działaczy ?

To był bardzo idiotyczny pomysł z wyłączeniem kilka lat temu Formuły 2000 z rozgrywek, a przywrócenie nastąpiło znacznie za późno. W innych krajach nikomu nie przeszkadzały i do dzisiaj jest ich bardzo dużo, na przykład w Czechach. Myślę, że gdyby ta kategoria nie została zakazana, kilka samochodów w Polsce na pewno by jeździło. F2 to bardzo fajne samochody, bardzo szybkie, nawet sam myślałem o przesiadce na taki samochód. Jednak na dzień dzisiejszy w większości są to stare maszyny.

Czy byłaby szansa takim 2 litrowym samochodem Formuły 2000 wygrywać rajdy w Polsce?

Dobrze przygotowanym samochodem F2 można byłoby wygrywać rajdy w Polsce. Kilka rajdów jest jakby stworzonych pod ten samochód. Musiałby być w topowej specyfikacji - zarówno on jak i kierowca - i przede wszystkim niezawodny. Musiałaby mu też sprzyjać pogoda. Taki samochód wymaga olbrzymich budżetów i wydaje mi się, że w tym momencie nie ma zbyt wielu osób zainteresowanych sprowadzeniem topowego samochodu F2.

Który z kierowców fabrycznych jest według ciebie faworytem sezonu 2004?

Sebastian Loeb był fenomenalny w sezonie 2003. Do ostatniej eliminacji walczył o mistrzowski tytuł. Warto wspomnieć, że był to jego pierwszy pełny sezon samochodem WRC - widać że to wielki talent. Jednak na pewno nie potrafiłby się tak cieszyć jak Solberg. Osobiście jednak chciałbym żeby mistrzem został Carlos Sainz. To wielka indywidualność rajdowa i naprawdę zasłużył na tytuł, tylko jakoś tak nie do końca ma szczęście.

W którym teamie fabrycznym chciałbyś jeździć ?

Żeby jeździć w teamie fabrycznym jestem jakieś 10 lat za stary...Szczerze mówiąc nie wiem, chyba w każdym.

To może jakiś ulubiony samochód WRC?

Bardzo mi się podoba agresywny Ford Focus 2003. Chociaż i Peugeot też jest ładny. I Citroen...

Dziękuje bardzo za rozmowę i życzę suksesów w sezonie 2004

Etykiety: ,

opublikował Jacek, 16:23 | link | 0 komentarzy |