<body><iframe src="http://www.blogger.com/navbar.g?targetBlogID=2065940043628076165&amp;blogName=Edyta+i+Jacek&amp;publishMode=PUBLISH_MODE_FTP&amp;navbarType=BLUE&amp;layoutType=CLASSIC&amp;homepageUrl=http%3A%2F%2Fjacek.rajdy.info%2F&amp;searchRoot=http%3A%2F%2Fblogsearch.google.com%2F" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no" frameborder="0" height="30px" width="100%" id="navbar-iframe"></iframe> <div id="space-for-ie"></div>

Edyta i Jacek

Wywiad: Tomasz Czopik - "Mamy jedną z najmocniejszych lig rajdowych w Europie."

wtorek, 24 kwiecień 2007

Jakie masz plany na sezon 2007?

Sezon zapowiada się fantastycznie, dlatego że pojedziemy z moim nowym pilotem z Ukrainy, Glibem Zagorim, mistrzostwa Europy, składające się z dziesięciu rund, oraz cykl mistrzostw Polski, na który składa się osiem kolejnych rajdów. Krótko po świętach odbyliśmy testy przed bardzo wymagającym rajdem we Włoszech - Mille Miglia. Teraz jedziemy na Rajd Elmot. Piękne rajdy i bardzo cieszę się, że Glib chciał w Polsce rywalizować, bo to on jest głównym sponsorem naszych startów. Na polskich oesach sympatycznie będzie powalczyć, szczególnie, że jedziemy nowym samochodem klasy Super 2000, którym już startowaliśmy na Rajdzie Magurskim. Auto przypomina takie małe WRC, daje dużo frajdy z jady i myślę, że kiedyś te auta będą wygrywały z samochodami grupy N.

Masz nowego pilota, który polskim kibicom jest nieznany. Opowiedz o nim.

Poznaliśmy się w zeszłym roku dosyć przypadkowo, kiedy na Ukrainie pomagałem jemu i jego kierowcy ustawiać zawieszenie samochodu. Glib jest człowiekiem światowym, w związku z tym, jeżeli ?żywcem? nie możemy się porozumieć, to mówimy po angielsku. Generalnie błyskawicznie ?złapał? on język polski i postanowiliśmy, że dyktowanie będzie po polsku. Radzi sobie z tym coraz lepiej, wręcz bardzo dobrze. Dopiero Rajd Mille Miglia będzie prawdziwym sprawdzianem, bo jest to bardzo trudny, kręty rajd i zobaczymy jak Glibowi pójdzie z rytmem dyktowania. Mój dotychczasowy pilot Łukasz Wroński cały czas pracuje z nim nad tym.

Wielu ludziom, którzy chcieliby zostać kierowcami rajdowymi wydaje się, że tylko muszą umieć ?deptać? gaz. Jak wygląda praca kierowcy rajdowego?

Po pierwszym tzw. "deptaniu? w gaz zaczyna się rozumieć, na czym polega jazda na czas. Bo nie ma to nic wspólnego z wariacką jazdą. Zwróć uwagę, jak jeździ Loeb lub Gronholm. Ten drugi podoba się publiczności, ze względu na agresywny styl jazdy. To jest pełny atak i po rajdzie ma pourywane zderzaki itd. Loeb jedzie jak od cyrkla, wręcz nudno wizualnie, ale on dokładnie wie, gdzie ?robi się? czas. Dlatego jest mistrzem świata. Gdy przechodzi ta faza pierwszego szaleństwa za kierownicą, trzeba się skupić na tym, żeby gdzieś ?urwać? czas. Jak z punktu A do punktu B pojechać jak najszybciej? Nagle się okazuje, że trzeba pojechać sprytnie, potem dochodzą różne techniki szybkiej jazdy, tzw. jazda na pograniczu przyczepności, na tzw. świszczącej oponie, która jest tuż przed ?puszczeniem? asfaltu. Bardzo wielu kierowców dość długo dochodzi do tego momentu. Można się nauczyć tego wszystkiego w sposób drastyczny, tzn. wylatywać dość często i szukać gdzieś tej granicy poprzez wypadki albo po prostu powoli do tego dochodzić, małymi kroczkami, tak jak ja to robiłem. Na początku jeździłem bardziej na ?okrągło? potem coraz bardziej zaczynałem przeginać. Gdy już jedziesz na tej świszczącej oponie, to już jesteś w czołówce. Do tego potrzeba minimum trzech-czterech lat, dużo determinacji, treningów, pieniędzy itd. Rajdy to jest złożony sport. Składa się na nie tak wiele rzeczy, że to jest temat na osobną rozmowę. To olbrzymi kawał pracy, którą trzeba włożyć. Przede wszystkim to determinacja w szukaniu pieniędzy, bo jest to sport bardzo drogi. Tej determinacji i odrobiny szczęścia większości zawodników w pewnym momencie brakuje. Zwróć uwagę, że bardzo dużo kierowców są to bogaci ludzie. Ci, którzy potrafią sobie znaleźć sposób na zdobywanie pieniędzy, dochodzą wysoko, a 98% nie jest w stanie. Tylko jeżeli ktoś przetrwa, może dojść do sukcesu w rajdach. Liczą się przy tym nie tylko wyniki, bo gdy zdobyłem tytuł MP, w lutym w następnym sezonie nie miałem żadnego sponsora. Więc wynik o niczym nie świadczy. Jeżeli masz determinacje w zdobywaniu sponsorów, to daleko zajdziesz. Większość tego nie zazna, bo nie potrafiło, bo nie mieli ?farta?.

Jak rodzina reaguje na twoje starty?

Rodzina rzadko jeździ ze mną na rajdy, w tym roku będzie na Rajdzie Polskim. Jak jest rodzina na rajdzie, to jestem jakoś tak dziwnie zdenerwowany. Nie lubię również rajdu w Krakowie. Jest to dla mnie nienaturalne, że budzę się rano w własnym łóżku, muszę się ubrać w kombinezon i pojechać na rajd.

Jakim jesteś kierowcą, czym jeździsz prywatnie?

Prywatnie w tej chwili mam Forda Focusa ST. Na co dzień jeżdżę - aż byś się zdziwił - spokojnie. Czasem jest tak, że ktoś się przejedzie obok mnie i mówi: - Jechałem z Czopkiem. -No i co? - Eeee. Zwróćmy uwagę, że większość z nas, nazwijmy to z czołówki MP, jeździ spokojnie na co dzień. Czasem oczywiście, gdy się śpieszę, leje deszcz czy pada śnieg, wykorzystuje swoje umiejętności. Ale naprawdę nic nie da zawadiacka jazda na trasie Kraków - Warszawa. Oprócz tego, że będziemy mieli ileś sytuacji wypadkogennych, a przyjedziemy 20 minut wcześniej. Co to daje? Czasem, gdy kibic rajdowy mnie rozpozna na drodze i chce się strasznie ze mną ścigać, ja wtedy bardzo grzecznie go przepuszczam, czasem nawet zwalniam. Rozmawialiśmy ostatnio, gdy zdobyłeś tytuł mistrza Polski w 2003 roku. Mówiłeś wówczas, że twój sezon marzeń to N-ką po Europie, przepiękne rajdy rozgrywane w przepięknych krajach. To marzenie się spełniło, masz już jakieś następne? Faktycznie piękne rajdy w pięknych krajach. W tym roku w ogóle konkurencja jest liczna, ale aktualne przepisy RME nie są jasne. Uczestnicy tego cyklu będą klasyfikowani osobno, natomiast w czterech cyklach punkty zdobywać będą zarówno kierowcy lokalni jak i ci, którzy walczą w pełnym cyklu RME. We Włoszech będzie bardzo ciężko, i na pewno w Turcji, dokąd przyjeżdża cała stawka IRC, tego nowego cyklu, który robi się bardzo popularny. Potem trzeba będzie taktycznie pojechać sezon. Moim marzeniem kiedyś było pojechanie jednego rajdu do mistrzostw świata, tak jak to zrobił Michał Sołowow w zeszłym roku na Rajdzie Szwecji.

Opowiedz o swoich rywalach z RME.

Wiem na pewno, że pojadą Iliew i Donczew z Bułgarii. Są to bardzo szybcy kierowcy. W zeszłym roku dwukrotnie się z nimi ścigałem. Obecnie deklarują starty samochodami N-grupowymi. Myślę, że Michał Sołowow, który zna bardzo dobrze trasy europejskie, będzie bardzo groźnym rywalem. Często pojawiają się plotki kierowcach, którzy wystartują za kierownicą aut Super 2000 w tych rajdach. Jestem zdania, że w większości te rajdy będą dla aut Super 2000, bo są to kręte asfalty. Konkurencja będzie duża, a jeszcze należy dodać, że cztery rajdy cyklu RME pokrywają się z cyklem IRC w którym pojadą same sławy. W związku z tym prawdopodobny jest scenariusz, że na Maderze może się skumulować 20 samochodów Super 2000.

Opowiedz o samochodach klasy Super 2000

Jazda tym autem przypomina jazdę WRC ze względu na agresywny sposób jazdy i sekwencyjną skrzynię biegów, niepuszczanie biegów czyli tzw. powershift. Auto z zewnątrz wygląda jak Super 1600, tylko jest czteronapędowe, silnik jest bez turbiny, więc się wysoko wkręca w obroty. Zauważyłem, że jazda tym autem to jest taka troszkę jazda słabszym WRC - tak to po prostu można porównać. Auto jest ?do bólu? proste, bo są w nim trzy dyferencjały mechaniczne, silnik atmosferyczny - dwulitrowy jak i wpomniana już sekwencyjna skrzynia biegów. Reguły systemu Super2000 są dość proste: są trzy rodzaje skrzyń biegów, czyli trzy długości przełożenia głównego i w tym upatruję dużego sukcesu tych aut. Mam nadzieje, że będą się one mniej psuły, po tym jak przejdą fazę tzw. ?niemowlęcą?. W długich asfaltowych rajdach enki są loteria. Trzeba od początku bardzo ostrożnie jechać, żeby samochód wytrzymał. W nowym Mitsubishi zwiększono moc silnika, a podzespoły pozostały takie same jak np. w Evo VII. Jeśli chodzi o Mitsubishi, to się musi w końcu wszystko ?posypać?. W zeszłym roku miałem trzy awarie, które po prostu mnie zraziły do N-ki - chwilowo.

Ostatnie sezony nie były dla ciebie najlepsze, skąd brałeś motywację do dalszego ścigania?

Trochę mi było mało tego sezonu 2003. Sezony 2004 i 2005 to przypadkowe starty. Z jednej strony fajne, bo z Tomkiem Kucharem, a z drugiej trochę pechowe. W ubiegłorocznym sezonie wydawało się, że wszystko będzie OK, bo był sponsor i samochód itd. Ale nie za duży budżet i awarie zrzuciły nas z podium mistrzostw Polski. Popełniłem w cyklu jeden błąd, w Rajdzie Subaru, gdzie będąc na drugim miejscu urwałem koło. Auto psuło się w Bułgarii i w Grecji i często na rajdach w Polsce. Po prostu Mitsubishi nie daje rady. To nie wina tunera, czyli Zbyszka Steca, tylko enki właśnie są teraz takie, że raz dojedzie, a raz nie. Co mnie napędzało? Dość późno zaczynałem starty i widocznie jeszcze się nie wyszumiałem w rajdach.

Powiedziałeś, że Polska ma jedną z najmocniejszych rajdowych lig. Myślisz, że Polacy będą w stanie walczyć o czołowe lokaty w Rajdowych Mistrzostwach Europy?

Myślę, że tak. Należy tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz, bo czasem czytam czy słucham komentarze kibiców i kolegów. Mamy jedną z mocniejszych lig, dlatego, że jest na każdym rajdzie co najmniej od sześciu do dziesięciu kierowców, którzy teoretycznie mogą wygrać rajd. Wiem, że ostatnio rajdy zostały zdominowane przez Leszka, ale teoretycznie oni mogliby wygrać. W innych ligach w Europie jest dwóch trzech, bardzo szybkich kierowców, a potem jest przepaść. Tak jest w Portugalii, tak jest w Hiszpanii, tak jest w Belgii, gdzie byłem ostatnio oglądać rajd. Na pewno najmocniejszą ligą są Włosi, którzy mają piętnastu kierowców pretendujących do zwycięstwa w rajdzie. Znamienite nazwiska są na dziesiątym miejscu. Myślę, że właśnie u nas liga jest bardzo mocna. Wystarczy popatrzeć na niektóre rajdy, jak się ich wyniki tasują w ciągu np. dwóch dni. To nie jest jak w mistrzostwach świata - które moim zdaniem zupełnie zeszły na psy, ponieważ podczas pierwszych trzech odcinków wyjaśnia się, czy wygra Loeb czy Gronholm, a reszta właściwie jedzie w ogonie, za tą dwójką. U nas może się nagle wszystko zmienić przez jeden, dwa odcinki. W ciągu jednego dnia się wszystko się zmienia. Wywraca to klasyfikację do góry nogami, co świadczy o mocnej lidze i bardzo dobrych samochodach. W Belgii teraz na trzecim miejscu przyjechał Nissan 350 ZX. U nas zapewne ścigałby się z Peugeotami. Łatwo powiedzieć, że Polacy za granicą przegrywają. Dopiero na rajdzie widać, że dopiero za drugim, trzecim razem można przyjechać wysoko. Kierowca po dwóch czy po trzech razach przejazdu zapoznania z trasą nie jest w stanie pojechać równie szybko jak miejscowi kierowcy. To jest niemożliwe. U nas jest to jakieś dziwne przekonanie. Mówi się, że w mistrzostwach Świata dwa razy opisują odcinki, to jest bzdura. Jedzie miesiąc wcześniej ekipa od Loeba, Gronholma i opisuje, a kierowcy podczas zapoznania sprawdzają ten opis. Nie ma szans pojechać na pełny gwizdek np. Mille Miglia, jeżeli się nie jechało się tam wcześniej raz czy dwa.

Kibice zauważają, że nasi kierowcy są słabi, gdy np. na Rajd Polski przyjeżdża Oskar Svedlund czy Kris Meeke i pokonują naszych asów.

Svedlund jest znamienitym kierowcą, jeżdżącym głównie po szutrach. Nie wiem, czy wiesz, jaki wynik zrobił na asfalcie - osiemnasty przyjechał. Jest to kierowca, który jest zdecydowanie od początku wychowywany na szutrach. Notabene liga szwedzka ma tylko trzech dobrych zawodników. Szwedzcy kierowcy, jeśli przyjeżdżają na szutry, to czują się jak ryby w wodzie i nic dziwnego, że osiągają bardzo dobre wyniki. Poza tym Svedlund jest wielkim talentem - przyjeżdża na taki Rajd Polski i faktycznie jedzie w ?czubie?. Gdy na rajd asfaltowy do Polski przyjedzie typowy kierowca asfaltowy, to też będziemy mieć z nim problemy. Specyfika każdego kraju jest inna. Mamy w Polsce bardzo specyficzne trasy, bardzo szybkie, między drzewami, odcinki asfaltowe i właściwie jeden kultowy rajd szutrowy, który jest od lat w podobnym rejonie, ale cały czas odkrywane są nowe drogi. To bardzo techniczny rajd i wszystko jest OK. Natomiast asfalty mamy bardzo nietypowe, nierówne, szybkie, między drzewami itd.. I oczywiście kierowcy z czuba asfaltowego, np. z południa Europy, jak przyjeżdżają do nas, to jadą również bardzo dobrze. Ale łapią się trochę za głowy, jak Bruno Tiry, który na rajdach w swoim rejonie w S1600 trzy razy dwójkę wbija na oesie, bo tam jest tak kręto, a u nas wszystko jedzie się na szóstym biegów. Asfaltowy kierowca pomimo tego na pewno pojedzie dobrze. Z kolei Kris Meeke to jeden z najlepszych kierowców na świecie. On się bawił, to też trzeba przyznać. Jest kierowcą, który przez lata pretendował do rywalizacji w ?czubie? RMŚ. Teraz, gdy się tam znalazł Latvala, Solberg i reszta, to powinien być również Kris Meeke, bo jest talentem ewidentnie na skalę światową. Taki kierowca przyjechał do nas bez obciążeń, dla zabawy i pojechał sobie rajd z uśmiechem na ustach. Start ten potraktował tak jak ja bym pojechał na Rajd Żubrów ? pełna zabawa. Świetnie jechał, bo widziałem czasy i zdjęcia. Nie można powiedzieć, że my się nie ścigaliśmy, bo goniliśmy się z nim w parę osób, a on między nami mieszał, dwa trzy razy wygrał. To jest odpowiedź na to pytanie, ale prawda jest taka: są kierowcy wybitni jak Svedlund i Kris Meeke, którzy dali radę, ale mówimy o jednym rajdzie, a pokaż mi Svedlunda w całym cyklu lub Krisa Meke. My np. z Michałem Sołowowem jedziemy na ME i ważny dla nas jest cały cykl. Kibice, sponsorzy, itd. rozliczą nas na koniec roku. Mógłbym dotrenować Rajd Mille Miglia czy jakiś inny, tak, że przyjadę wysoko i będzie wielkie sukces. Fajnie, ale tutaj się liczy cały cykl i trzeba pojechać w całości dobrze. W zeszłym roku jeździli bardzo dobrze Bułgarzy i popatrz jak daleko zaszli.

Czy kierowcy wzajemnie się wytykają, jeżeli ktoś jeździ nielegalnie, bywa nie fair?

Jest bardzo cienka granica bycia nie fair. Jeżeli ktoś pojedzie na nielegalkę przed nowym rajdem i zostanie złapany, to jest wytknięty. Presja jest. Muszę powiedzieć, że w tej chwili między kolegami jest taka nieufność, jeżeli ktoś ?coś?. Pilnujemy się i nie ma takich bezpardonowych ?nielegalek?. Z tematu ?nielegalek? w Polsce już trochę się śmieje, ponieważ tak długo jeżdżę w Polsce, że w ogóle by mi do głowy nie przyszło, żeby pojechać ?nielegalkę?. Nie mam po co. Jeśli rajd się trochę zmienia, to w 20-30 % i ja znam te oesy. Na świecie często jest praktykowane, że jest szpieg, który robi zapis, bądź patrzy jak ustawić auto i jest to normalnie praktykowane. Osobiście fizycznie kierowcy nie muszą być na trasie, ale zaufanemu kierowcy zlecają taki jakby rekonesans, co się dzieje na rajdzie.

Na łamach "WRC", zaapelowałeś o utworzenie nowego pucharu, opowiedz o tym pomyśle.

Pomysł jest bardzo prosty. Jest bardzo dużo starych aut N-kowych, które są w Polsce i stoją w garażach i są praktycznie nie do sprzedania. Już nie mówię o utracie wartości tych samochodów, bo można kupić teraz Evo VII za 60000 tys. zł z oprzyrządowaniem. Te samochody służą tylko, do co-drivów i do zabawy właścicieli. Czemu nie zrobić takiej ligi: np. jeden dzień z rajdu do MP, żeby było tanio. Można zrobić klasę Open, niech te N-ki będą trochę A-gupowe. Będzie dużo zabawy dla ludzi oglądających i dla startujących. Jest bardzo dużo kierowców, którzy pojechaliby w czymś takim. Gdzie oni mają pojechać takimi potworkami, na KJS-y? Na KJS-ach, to cinquecento wygra z takim Mitsubishi. Chodzi o to, żeby mieć zabawę z jazdy. Oczywiście było mnóstwo odpowiedzi, że pomysł jest super. Wszystko fajnie, ale ja się tym nie zajmę, bo nie mam czasu. Nikt się nie podejmuje tematu, a powinien się tym zająć PZMot, który jednak teraz jest skoncentrowany na MŚ w Mikołajkach.

W "WRC" prowadzisz swoją rubrykę z poradami. Od paru lat dostajesz masę pytań i udzielasz masy odpowiedzi. Czy któreś z nich bardzo cię zaskoczyły?

Są pytania tak technicznie trudne, że się radzę np. kolegów mechaników. Najczęściej Wojtka Pishingera od Michała Bębenka. Czasem się zdarzają pytania, na które nie mogę odpowiedzieć, bo są mało dyskretne, o sferę pozarajdową. Najczęściej jednak zdarzają się pytania młodych kierowców, którzy chcą wystartować w KJS-ach. Wtedy radzę się mojego mechanika Rafała, który startuje czasem w tych imprezach, ja dawno na żadnym KJS-ie nie byłem. Najbardziej lubię pytania o technikę jazdy. Staram się to dobrze tłumaczyć i chyba mi to wychodzi, bo w naszej szkole jazdy też daje to jakiś oddźwięk.

Czy nie myślałeś o tym, aby te wszystkie porady zebrać w jedną książkę i wydać?

Myśleliśmy o tym z dość znaną firmą motoryzacyjną, ale jeszcze poczekam. Kroi mi się coś większego, jeśli chodzi o rozwinięcie mojej szkoły jazdy, i może powstać lepszy klimat do tego. Poza tym nie mam czasu na to w tej chwili.

Szkoła rajdowej jazdy?

W Polsce nie ma na to jeszcze takiej szansy. Nie ma klientów na coś takiego. Prowadzę szkolenia np. dla policjantów, ale z zakresu bezpieczeństwa jazdy. Jeśli chodzi o szkolenia z zakresu sportowej jazdy, to w Polsce one praktycznie nie istnieją. Jesteśmy zbyt biednym krajem i mówię to ze 100-procentową pewnością, bo rozmawialiśmy o tym z kolegami. Młodzi kierowcy wolą 2000 zł wydać na wzmocnienie silnika w Peugocie niż na porady w zakresie jeżdżenia, ponieważ uważają, że jeżdżą bardzo dobrze. Jest to bład, dlatego, że sam kiedyś wydałem sporo pieniędzy, żeby się nauczyć jeździć, a mogłem pójść na skróty. Można się dowiedzieć czegoś szybciej i to taniej wychodzi. Tego niestety nie czują młodzi kierowcy.

Opublikowano również w serwisie rallyonline.pl

Etykiety: , ,

opublikował Jacek, 14:38

0 Comments:

Add a comment