<body><iframe src="http://www.blogger.com/navbar.g?targetBlogID=2065940043628076165&amp;blogName=Edyta+i+Jacek&amp;publishMode=PUBLISH_MODE_FTP&amp;navbarType=BLUE&amp;layoutType=CLASSIC&amp;homepageUrl=http%3A%2F%2Fjacek.rajdy.info%2F&amp;searchRoot=http%3A%2F%2Fblogsearch.google.com%2F" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no" frameborder="0" height="30px" width="100%" id="navbar-iframe"></iframe> <div id="space-for-ie"></div>

Edyta i Jacek

Zapowiedź Rajdu Argentyny

poniedziałek, 30 kwiecień 2007

Prawie osiemdziesiąt załóg zgłosiło się do startu w Rajdzie Argentyny, który jest szóstą eliminacją Rajdowych Mistrzostw Świata. Rajd stanowi również eliminację Mistrzostw Świata Samochodów Produkcyjnych (ang. PWRC). W tym cyklu udział bierze aktualny mistrz Polski, Leszek Kuzaj, który zmierzy się ze stawką dwudziestu czterech kierowców biorących udział w tych rozgrywkach. Rajd rozgrywany jest u podnóży gór Sierra de Cordoba i jest najwyżej położoną eliminacją w całym cyklu RMŚ. Bazą rajdu jest Villa Carloz Paz, niewielka miejscowość położona 36 km na zachód od miasta Cordoby, wokół którego organizator wytyczył dwadzieścia dwa szutrowe odcinki specjalne o łącznej długości 346,55 km. Dwa z odcinków specjalnych rozgrywane będą na stadionach. Pierwszy z nich to tzw. super oes rozgrywany na stadionie River Plate Stadium w Buenos Aires. Próba liczy niecałe 2,5 km.

Aktualny mistrz świata, nie jest zachwycony tym pomysłem. ? Mam nadzieję, że na stadionie będzie panowała dobra atmosfera, bo logistyka jest skomplikowana jak na jeden oes ? powiedział Sebastian Loen. ? Jeżeli trzeba gdzieś organizować superoesy dla tych kibiców, którzy nie mogą dostać się na rajdowe odcinki specjalne, to trudno. Jeżeli oni traktowani są priorytetowo, mam nadzieję, że są tego warci. To tylko jeden oes, który moim zdaniem, ma niewiele wspólnego z resztą rajdu ? skomentował.

Drugi z tych odcinków o długości również niecałych 2,5 km - os 9 i 22 - zlokalizowany jest na stadionie w Cordobie, gdzie również zlokalizowano metę rajdu.

Rajd podzielono na trzy etapy. Pierwszy o długości 126,90 km oesowych zostanie rozegrany w piątek 4 maja. W sobotę podczas drugiego zawodnicy będą walczyć na trasie o długości 159,16 km. Trzeci, najkrótszy niedzielny etap to zaledwie 60,49 km oesowych.

Wśród kierowców z zespołów fabrycznych (Sebastian Loeb, Marcus Groenholm, Mikko Hirvonen, Daniel Sordo, Petter Solberg, Chris Atkinson, Henning Solberg, Jari-Matti Latvala, Manfred Stohl, Matthew Wilson) zabraknie tylko Daniela Carlssona.

Z dwudziestu czterech kierowców rywalizujących w cyklu PCWRC zabraknie tylko zwycięzcy poprzedniej eliminacji ? Rajdu Meksyku ? Marka Higginsa, który już przed rozpoczęciem sezonu zadeklarował, że opuści tę rundę. Wszyscy polscy kibice zaciskają kciuki za Leszka Kuzaja. Kierowca z Krakowa, po nieukończonej ostatnie rundzie, chce ?zapisać? jak najwięcej punktów, więc pewne jest, że będzie walczył o jak najwyższe miejsce.

Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , , , , ,

opublikował Jacek, 18:04 | link | 0 komentarzy |  

W polskich rajdach powiało śwoeżością

niedziela, 29 kwiecień 2007

W tegorocznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski było sporo niespodzianek. Na samym początku powiało mroźnym powietrzem na trasach zimowego Rajdu Magurskiego, który wygrał, ku zdziwieniu wszystkich, Tomasz Kuchar. Zdziwienie było nawet podwójne, a to z dwóch powodów. Pierwszy jest może banalny, ponieważ nie wygrał Leszek Kuzaj, do czego przez ostatnie lata zdążyliśmy się przyzwyczaić. Wszak Leszek Kuzaj w ostatnich 31 rundach RSMP od 2004 do dziś, wygrał 8 razy, a prawie na każdym wygrywał największą liczbę odcinków specjalnych oraz zdobył pod rząd trzy tytuły mistrza Polski. Drugim zaskoczeniem dla wielu była wygrana Tomka Kuchara, który przez kilka ostatnich sezonów miał ciągle słabszą formę i notorycznego pecha.

Po Rajdzie Elmot Tomek Kuchar umocnił swoją pierwszą pozycję w klasyfikacji RSMP. Na uwagę zasługuje też fakt, że na rajdzie pojawiły się nowe samochody. Tomasz Czopik, Michał Sołowow i Maciej Lubiak przywieźli do kraju samochody Super 2000 (Fiat Grande Punto, Volksawgen Polo). Niestety jak na razie samochody te są bardzo awaryjne. Tomek Czopik mógł być wysoko na Rajdzie Magurskim, ale na ósmym odcinku specjalnym pojechał za szybko, wbił się w zaspę i stracił dwie i pół minuty, których później nie udało mu się odrobić. Michał Sołowow ustawia zawieszenie w swoim Punto i jak na razie kiepsko mu to wychodzi, ponieważ wyników nie widać. Został jeszcze Maciej Lubiak, który jedzie swoje. Pomimo wielu lat spędzonych na trasach rajdów RSMP nie zachwyca jazdą.

Niespodzianka to postawa Kajetana Kajetanowicza, który stanął na najwyższym stopniu podium Rajdu Elmot. Cieszy fakt, że ?młode wilczki? podgryzają skutecznie ?zasłużonego? w sportach motorowych Leszka Kuzaja. Ale ?stary? mistrz na pewno nie da się tak łatwo. Wszyscy kibice zastanawiają się, czy ?Kajtek? nie wygrał tego rajdu za wcześnie. Znając temperament tego kierowcy, można podejrzewać, że będzie robił wszystko, aby wygrywać kolejne eliminacje RSMP, co samo w sobie nie jest niczym złym. Może jednak stać się tak, że nieposkromiony charakter Kajetana Kajetanowicza będzie skłaniał go, żeby zrobić to za wszelką cenę. Może być szybko, o wiele za szybko, co może się skończyć efektywnym ?dzwonem? i zimnym prysznicem dla kierowcy i jego możliwości oraz stratą punktów w klasyfikacji RSMP. Na szczęście następną eliminacją RSMP jest Rajd Polski, który stanowi również eliminacje Rajdowych Mistrzostw Europy. Ten rozgrywany po szutrze rajd, powinien być hamulcem dla kierowcy. Kajetan Kajetanowicz nie jeździ najszybciej po nawierzchni szutrowej, co pokazała ubiegłoroczna edycja tego rajdu. Atutem tego młodego kierowcy jest doświadczony pilot, Maciej Wisławski. Załoga stanowi mieszankę świeżości, temperamentu i doświadczenia. Na pewno warto śledzić losy tej załogi, gdyż mogą się okazać ?czarnym koniem? w walce o tytuł najszybszych w kraju.

Nadzieje na tytuł mistrza Polski w tym roku ma również Sebastian Frycz, kierowca ze Szczyrku, który posiadł umiejętność bardzo szybkiej i rozważnej jazdy. Na Rajdzie Magurskim był trzeci, Rajd Elmot skończył również trzeci. Sebastian Frycz może sięgnąć po tytuł jeżeli przyspieszy na kolejnych eliminacjach RSMP, bądź pecha będą mieli jego główni rywale, czyli Tomasz Kuchar i Kajetan Kajetanowicz. Jak będzie, o tym przekonamy się podczas kolejnej eliminacji RSMP, Rajdzie Polski, który odbędzie się 6-10 czerwca w okolicy Mikołajek.

Klasyfikacja Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski po Rajdzie Elmot (2 runda z 8):
1.Tomasz Kuchar / Jakub Gerber ? 18 pkt.
2.Sebastian Frycz / Jacek Rathe ? 12 pkt.
3.Kajetan Kajetanowicz / Maciej Wisławski ? 10 pkt.
4.Paweł Dytko / Tomasz Dytko ? 8 pkt.
5.Leszek Kuzaj / Jarosław Baran ? 7 pkt.
6.Michał Sołowow / Maciej Baran ? 7 pkt.
7.Michał Bębenek / Grzegorz Bębenek ? 7 pkt.
8.Stefan Karnabal Michał Kuśnierz ? 4 pkt.
9.Zbigniew Staniszewski / Bartłomiej Boba ? 3 pkt.
10.Tomasz Czopik / Glib Zagorii ? 2 pkt.

Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , , , , , , , ,

opublikował Jacek, 22:16 | link | 0 komentarzy |  

Rajd Elmot wygrywa Kajetan Kajetanowicz

Rozgrywany w okolicach Gór Sowich Rajd Elmot obfitował w zaskakujące zwroty akcji. Kibice do końca zawodów nie byli w stanie przewidzieć, kto wygra rajd. Walka o pierwsze miejsce toczyła się między czterema kierowcami: Kajetanem Kajetanowiczem, Leszkiem Kuzajem, Tomkiem Kucharem i Grzegorzem Grzybem. W pierwszej dziesiątce rajdu, walczyło piętnastu kierowców. Być może byłoby ich więcej gdyby w rajdzie wzięli udział Tomasz Czopik, w którego Fiacie Punto Super 2000 zdefektowała skrzynia biegów, oraz bracia Bębenek, którzy wycofali się ze startu ponieważ pieniądze od sponsora nie wpłynęły na ich konto.


Pierwszy odcinek specjalny zaskoczył wszystkich. Na trasie Burkatów - Świdnica wygrywa Kajetan Kajetanowicz i Maciej Wisławski w Mitsubishi Lancerze. Zaskoczył bowiem, nikt się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Zawodnik, który wrócił na trasy RSMP, po prawie rocznej przerwie - ostatni start to Subaru Poland Rally w czerwcu 2006 r.- jest najszybszy już na starcie rajdu. Czy ?Kajetan? da radę? To pytanie nurtowało wszystkich aż do mety rajdu.


Na trzech pierwszych odcinkach sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Drugi odcinek wygrał Leszek Kuzaj, ale prowadzenie dzięki równiej jeździe objął Tomasz Kuchar, który notował czasy w okolicach drugiego-trzeciego miejsca. Leszek Kuzaj na pierwszym odcinku był czwarty, drugi wygrał, jednak nie objął prowadzenia. Prawdziwym zaskoczeniem było zwycięstwo Grzegorza Grzyba na trzecim odcinku specjalnym, który dzięki temu zwycięstwu obejmuje prowadzenie w rajdzie. Leszek Kuzaj na trzecim odcinku złapał ?kapcia? i stracił 30 sekund, co zepchnęło go na siódmą pozycję w klasyfikacji generalnej. Grzegorz Grzyb prowadził aż do siódmego odcinka specjalnego. Na ósmym odcinku urwał koło w swoim Suzuki Ignis Super 1600 i zrezygnował ze startu. Najszybszy na tej próbie był Leszek Kuzaj, ale to Tomasz Kuchar, który jechał bardzo równo objął prowadzenie. Leszek Kuzaj wygrał kolejno odcinki numer sześć, siedem, osiem i dziewięć, cały czas odrabiając straty do Tomka Kuchara. W końcu na dziesiątym odcinku udało mu się wyprzedzić Tomka Kuchara. Na konto oesowych zwycięstw Leszek Kuzaj zapisał jeszcze odcinki dziesięć, jedenaście, dwanaście, trzynaście i szesnaście. Jednak w sumie te jedenaście zwycięstw oesowych, nie pozwoliło mu się cieszyć wygraną. Na piętnastej próbie zaraz za startem Leszek Kuzaj złapał kolejnego ?kapcia? i przyjechał na metę odcinka dopiero piętnasty. Ta dziurawa opona zepchnęła go na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. Strat nie udało mu się odrobić i Leszek Kuzaj zajmuje czwarte miejsce na mecie rajdu.


Kajetan Kajetanowicz, który wygrał odcinek pierwszy, wygrywa również piąty i czternasty odcinek rajdu. Do tego czternastego odcinka plasował się w okolicach drugiego-trzeciego miejsca. Na piętnastym odcinku objął prowadzenie i nie oddał go już do mety ostatniego siedemnastego odcinka specjalnego. Kajetan Kajetanowicz wygrał swój pierwszy rajd w klasyfikacji generalnej.


Tomasz Kuchar nie wygrał w rajdzie żadnego odcinka specjalnego. Jednak wychodził na prowadzenie w rajdzie dwa razy. Raz pod drugim odcinku specjalnym na którym Leszek Kuzaj złapał kapcia, oraz na odcinku ósmym i dziewiątym. Jego bardzo równa i rozważna jazda przyniosła sukces w postaci drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej.


Sebastian Frycz po pierwszym odcinku zajmował szóste miejsce w klasyfikacji generalnej. Na trzecim odcinku przeskoczył dotychczas piątego Pawła Dytkę. Podczas kolejnego czwartego odcinka znów awansował, tym razem na czwarte miejsce, które dotychczas zajmował Tomasz Kuchar. Na siódmym odcinku spadł na piąte miejsce, gdyż wyprzedził go odrabiający straty Leszek Kuzaj. Na ósmym odcinku awansował na czwarte miejsce, po pechu Grzegorza Grzyba który urwał koło. Na tym miejscu utrzymał się do czternastego odcinka specjalnego. Próbę numer piętnaście wygrał i awansuje na trzecie miejsce, również dzięki ?kapciowi? Leszka Kuzaja, który zepchnął Mistrza Polski na czwarte miejsce. Ostatnie trzy odcinki specjalne nie przyniosły żadnej zmiany i Sebastian Frycz stanął na trzecim miejscu podium Rajdu Elmot.


Klasyfikacja generalna:

  1. Kajetan Kajetanowicz ? Jarosław Baran ? Mitsubishi Lancer

  2. Tomasz Kuchar ? Jakub Gerber ? Subaru Impreza

  3. Sebastian Frycz ? Jacek Rathe ? Suzuki Ignis Super 1600

  4. Leszek Kuzaj ? Jarosław Baran ? Subaru Impreza STi

  5. Stefan Karnabal ? Michał Kuśnierz ? Mitsubishi Lancer

  6. Michał Sołowow ? Maciej Baran ? Fiat Grande Punto Super 2000

  7. Zbigniew Gabryś ? Artur Natkaniec ? Mitsubishi Lancer

  8. Maciej Oleksowicz ? Andrzej Obebowski ? Subaru Impreza

  9. Bartłomiej Grzybek ? Michał Ranik ? Mitsubishi Lancer

  10. Mariusz Stec ? Zbigniew Gruszka ? Mitsubishi Lancer

Zobacz też galerię zdjęć z odcinka testowego, pierwszego oesu oraz z drugiego etapu Rajdu Elmot.

Etykiety: , , , , , ,

opublikował Jacek, 18:48 | link | 0 komentarzy |  

Rajdowe abc, czyli klasy i grupy w rajdach samochodowych

czwartek, 26 kwiecień 2007

Rajdowcy nie gęsi i swój język mają. Język bardzo specyficzny. Dla większości niezaznajomionych z tematem rajdów samochodowych to ?czarna magia?. Na szczęśćcie, to wszystko nie jest tak straszne jak mogłoby się wydawać. Wystarczy poznać parę podstawowych pojęć, by płynnie i szybko poruszać się po klasyfikacjach, wynikach, listach zgłoszeń i wielu innych tabelkach, które przy okazji rajdu możemy zobaczyć.

Kierowcy rywalizują w najróżniejszych maszynach. Wszystko zależy od gustu, pieniędzy a czasem umów ze sponsorami. Samochody którymi startują są na tyle różnorodne i mają tak rozbieżne rozwiązania technologiczne, różnice mocy lub pojemności, że wyrównana rywalizacja pomiędzy kierowcami startujący tymi samochodami jest praktycznie niemożliwa. W tym celu w rajdach już od początku ich istnienia wprowadzono podział na klasy i grupy tak, aby walka pomiędzy kierowcami była porównywalna. Samochód rajdowy tylko z zewnątrz przypomina zwykłe cywilne pojazdy. W praktyce są one poddawane dość dużym modyfikacjom. Najpierw jednak zacznijmy od podstaw.

Podstawowym jest podział na grupy A i N

Niezależnie od grupy, we wnętrzu każdego samochodu rajdowego jest obowiązek zamontowania klatki bezpieczeństwa, foteli kubełkowych i szelkowych pasów bezpieczeństwa. Wszystkie te elementy muszą posiadać aktualny certyfikat, dopuszczający je do montażu w rajdowym samochodzie.

Grupa N nazywana jest często grupą samochodów seryjnych bądź produkcyjnych. Grupa ta charakteryzuje się niewielką liczbą dozwolonych modyfikacji w samochodzie. Podstawą do budowy tego auta jest zawsze model seryjny. W grupie N można wymienić filtr powietrza, a w układzie wydechowym wymienia się katalizator na sportowy odpowiednik oraz końcowy tłumik dzięki któremu jest lepszy przepływ spalin. Można również zmodyfikować zawieszenie samochodu.

W grupie, A nazywanej często grupą samochodów turystycznych, istnieje możliwość zaawansowanych przeróbek technicznymi podnoszących osiągi i właściwości jezdne tych samochodów. Zakres modyfikacji grupy A ogranicza tylko załącznik ?J?. Jest to zbiór przepisów technicznych określających możliwość budowy i modyfikacji rajdowych samochodów. Załącznik ?J? jest bardzo ważny, gdyż w artykule 252., ustęp 1 wyraźnie jest napisane: ?Zabroniona jest każda modyfikacja, jeżeli nie zezwala na nią wyraźnie regulamin danej grupy?. W praktyce samochody grupy A to takie małe ?potworki?, które jeżdżą głośno i szybko, dysponują o wiele większą mocą niż w grupie N. Mają też lepsze hamulce i skrzynie biegów, które pozwalają lepiej przyspieszać oraz później i pewniej hamować.

Podział na pojemność skokową silnika

N1 - do 1400 cm3 włącznie (np. Volkswagen Polo, Nissan Micra)
N2 - od 1400 cm3 do 1600 cm3 włącznie (np. Citroën Saxo, Peugeot 106)
N3 - od 1600 cm3 do 2000 cm3 włącznie (np. Honda Civic, Renault Clio, Opel Astra)
N4 - do 2000 cm3 - w praktyce auta z turbosprężarką i napędem na cztery koła - (np. Subaru Impreza, Mitsubishi Lancer Evolution).
A5 - do 1400 cm3 włącznie (np. Fiat Seicento)
A6 - powyżej 1400 cm3 do 1600 cm 3 (np. Citroen C2 R2, Renault Clio), włącznie w niej: RPP - Rajdowy Puchar Peugeota 206 (Peugeot 206)
S1600 - silniki 1600 cm 3 - bez turbodoładowania, napęd przedni i sekwencyjna skrzynia biegów (np. Suzuki Swift Super 1600)
A7 - powyżej 1600 cm3 do 2000 cm3 włącznie (np. Honda Civic Type-R, Opel Astra OPC)
A8 - powyżej 2000 cm3 (Citroen Xsara, Ford Focus)

Gdy już jesteśmy uzbrojeni w tę wiedzę możemy powiedzieć, że litery A i N oznaczają, iż do jakiej grupy zalicza się dany samochód, a ciąg, czyli A8, A7, A6, A5 lub N4, N3, N2, N1 oznacza klasę do której zalicza się samochód.

Dodatkowo w ramach klasy N4 istnieje podklasa S2000 obejmująca samochody z wolno ssącymi silnikami i napędem na obie osie oraz z sekwencyjną skrzynią biegów (np. Fiat Grande Punto S2000, Volkswagen Polo S2000). Warto również zaznaczyć, że w ramach PPZM (Puchar Polskiego Związku Motorowego, tzw II rajdowa liga, w której startują zawodnicy z licencją RII) zorganizowana jest klasa N0 - do 1150 cm3 (np. Fiat Seicento, Fiat Cinquecento)

Przy okazji warto zdradzić parę tajemnic dotyczących rajdów:
? Na trasach rajdowych ?królują? samochody z napędem na dwie osie (N4, A8, S2000), dlatego że napęd na obydwie osie pozwala lepiej przyspieszać samochodowi. Ma to bardzo duże znaczenia szczególnie na nawierzchni szutrowej.
? Kierowcy ze słabszych klas np. N1, N2, N3, N4 zgłaszają swoje samochody do rajdu jako A5, A6, A7, A8 dlatego że im ?mocniejszym? samochodem jedzie zawodnik, tym wyżej umieszczony jest na liście startowej. Ma to niebagatelne znaczenie szczególnie w rajdach szutrowych, gdzie po przejazdach wcześniejszych zawodników powstają koleiny, po których trudniej jest się poruszać.

Uwaga, zmiany!

Co roku w siedzibie FIA w Genewie, spotykają się Techniczna Grupa Rajdowa, która pracuje nad aktualnymi przepisami technicznymi. Na rok 2008 planowana jest zmiana grup stosowanych w rajdach samochodowych. Żeby ułatwić zrozumienie kibicom klas i grup w rajdach samochodowych planuje się wprowadzenie tylko czterech grup: R1, R2, R3, R4, które będą również odpowiednikami pojemności skokowej silnika.

Planowana Grupa R ma objąć auta seryjne, przerabiane tzw. ?kit-em? od producenta samochodu:
R1 - do 1400 cm3, seryjne nadwozie, bez przeróbek w silniku i skrzyni biegów
R2 - do 1600 cm3, dozwolona część przeróbek oraz możliwość zastosowania sekwencyjnej skrzyni 5-biegowej
R3 - do 2000 cm3, szerszy zakres przeróbek, sekwencyjna skrzynia biegów 6-biegowa
R4 - najszerszy zakres przeróbek.

Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , , , ,

opublikował Jacek, 10:38 | link | 0 komentarzy |  

Rajd Elmot zapowiedź rajdu

wtorek, 24 kwiecień 2007

W piątek i sobotę (27?28 kwietnia) zawodnicy wystartują w drugiej eliminacji Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, Rajdzie Elmot. Do startu w rajdzie zgłosiło się 59 załóg. Organizator Rajdu Automobilklub Sudecki wyznaczył 17 odcinków specjalnych o łącznej długości 178 km. W stosunku do ubiegłorocznej eliminacji, trasa rajdu została zmodyfikowana i jest krótsza o 50 km ?oesowych?. Nie jest to jednak jeden z najkrótszych rajdów RSMP, gdyż tegoroczny Rajd Magurski był krótszy o 19 km od Rajdu Elmot.

W piątek rano zawodnicy pojadą na odcinek testowy, tzw. ?shakedown?, gdzie będą mieli możliwość ustawienia zawieszenia swoich samochodów. Odcinek testowy o długości 3,8 km zlokalizowany jest na fragmencie Przełęczy Walimskiej w stronę Walimia. Zawodnicy, którzy zdecydują się na testy, pojawią się na nim między godziną 9 a 12.

Uroczysty start Rajdu Elmot odbędzie się na Świdnickim rynku o godzinie 16. Następnie o 17.05 zawodnicy wyruszą na pierwszy odcinek specjalny Świdnica-Burkatów (7,05 km). Odcinek specjalny numer dwa, czyli Kamionki-Sokolec (8,07 km) wystartuje o 17:44, później przewidziana jest najdłuższa próba dnia, "oes" Walim Grn.-Michałkowa (18,15 km), do której pierwsi zawodnicy wystartują o 18.13. Te trzy odcinki tworzą pierwszą pętlę piątkowego etapu, a po niej załogi pojadą do Jugowic na strefę tankowania, gdzie ?napoją? swoje samochody.

Druga pętla rozpocznie się piątym odcinkiem specjalnym Olszyniec-Dziećmorowice (11,20 km), który wystartuje o godzinie 18:52. Ostatni piątkowy odcinek specjalny rajdu, który był rozgrywany również rano, czyli Świdnica-Burkatów (7,05 km), zawodnicy przejadą w odwrotnym kierunku niż na początku etapu. Organizator ma prawo do takiego ułożenia trasy, aby zawodnicy jeździli po tych samych odcinkach, jednak musi ułożyć trasę tak, aby była odwrócona. Po zakończeniu tego odcinka zawodnicy przyjadą do parku serwisowego zlokalizowanego przy zakładach Remy Automobile Poland, do którego można dotrzeć wjeżdżając do Świdnicy od strony Wrocławia. Odcinek Świdnica-Burkatów ucieszy zapewne mieszkańców miasta Świdnicy, bowiem fragment tej próby toczy się w mieście przebiegając przez ulicę Śląską i Sprzymierzeńców.

Sobotni etap składa się z dwunastu odcinków specjalnych podzielonych na trzy pętle. W przerwach między pętlami zawodnicy będą zjeżdżać do parku serwisowego. Na pierwszy sobotni "oes" zawodnicy wyjadą wcześnie rano, bo już o 7:38 przystąpią do skróconej próby Burkatów-Świdnica (6,90 km), o 8:11 przejadą siódmy odcinek specjalny Dziećmorowice-Olszyniec (11,26 km), potem o 9:23 wyruszą na dziewiąty odcinek Sokolec-Kamionki. Drugą pętlę rajdu o godzinie 11:02 rozpocznie dziesiąty odcinek specjalny Burkatów-Świdnica (6,90 km), o 11:35 zawodnicy wystartują do jedenastej próby Dziećmorowice-Olszyniec (11,26), a o 12:07 wjadą na dwunasty odcinek Michałkowa-Walim Grn. (18,35 km), do ostatniego odcinka w pętli Sokolec-Kamionki wystartują o 12:47. Czwartą pętlę rajdu o godzinie 14:26 rozpocznie odcinek Burkatów-Świdnica (6,90 km), kolejna próba, czyli piętnasty odcinek specjalny Dziećmorowice-Olszyniec wystartuje o godzinie 14:26. Odcinek szesnasty Michałkowa-Walim Grn. (18,35 km) przewidziany jest na 15:31, ostatni odcinek rajdu Sokolec-Kamionki (8,90 km) wystartuje o 16:14. Po ostatnim siedemnastym odcinku zawodnicy pojadą do parku serwisowego wyczyścić swoje samochody, a potem pojawią się na mecie rajdu w Świdnicy o godzinie 17:50.

Wśród zawodników na liście zgłoszeń znajdziemy Michała Sołowowa z Maciejem Baranem w Fiacie Punto Super 2000, drugi na liście zgłoszeń jest aktualny Mistrz Polski Leszek Kuzaj z Jarosławem Baranem, którzy wystartują w Subaru Imprezie STi. Trzeci na liście zgłoszeń są zwycięzcy pierwszej eliminacji RSMP, Tomasz Kuchar i Jakub Gerber również w samochodzie Subaru Impreza STi. Czwartą załogą są ubiegłoroczni wicemistrzowie bracia Michał i Grzegorz Bębenkowie którzy wystartują Mitsubishi Lancerem Evo IX. Piąty numer startowy został przyznany polsko-ukraińskiej załodze w składzie Tomasz Czopik i Glib Zgorii, którzy wystartują w Volkswagenie Polo Super 2000. W rajdzie wystartuje 26 załóg, które pojadą autami klasy N4, S2000 i S1600. Klasa A7 to 11 załóg, a wśród zawodników startujących w radowym Pucharze Peugeota odnajdziemy nazwiska 7 załóg.

Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , ,

opublikował Jacek, 21:09 | link | 0 komentarzy |  

Wywiad: Tomasz Czopik - "Mamy jedną z najmocniejszych lig rajdowych w Europie."

Jakie masz plany na sezon 2007?

Sezon zapowiada się fantastycznie, dlatego że pojedziemy z moim nowym pilotem z Ukrainy, Glibem Zagorim, mistrzostwa Europy, składające się z dziesięciu rund, oraz cykl mistrzostw Polski, na który składa się osiem kolejnych rajdów. Krótko po świętach odbyliśmy testy przed bardzo wymagającym rajdem we Włoszech - Mille Miglia. Teraz jedziemy na Rajd Elmot. Piękne rajdy i bardzo cieszę się, że Glib chciał w Polsce rywalizować, bo to on jest głównym sponsorem naszych startów. Na polskich oesach sympatycznie będzie powalczyć, szczególnie, że jedziemy nowym samochodem klasy Super 2000, którym już startowaliśmy na Rajdzie Magurskim. Auto przypomina takie małe WRC, daje dużo frajdy z jady i myślę, że kiedyś te auta będą wygrywały z samochodami grupy N.

Masz nowego pilota, który polskim kibicom jest nieznany. Opowiedz o nim.

Poznaliśmy się w zeszłym roku dosyć przypadkowo, kiedy na Ukrainie pomagałem jemu i jego kierowcy ustawiać zawieszenie samochodu. Glib jest człowiekiem światowym, w związku z tym, jeżeli ?żywcem? nie możemy się porozumieć, to mówimy po angielsku. Generalnie błyskawicznie ?złapał? on język polski i postanowiliśmy, że dyktowanie będzie po polsku. Radzi sobie z tym coraz lepiej, wręcz bardzo dobrze. Dopiero Rajd Mille Miglia będzie prawdziwym sprawdzianem, bo jest to bardzo trudny, kręty rajd i zobaczymy jak Glibowi pójdzie z rytmem dyktowania. Mój dotychczasowy pilot Łukasz Wroński cały czas pracuje z nim nad tym.

Wielu ludziom, którzy chcieliby zostać kierowcami rajdowymi wydaje się, że tylko muszą umieć ?deptać? gaz. Jak wygląda praca kierowcy rajdowego?

Po pierwszym tzw. "deptaniu? w gaz zaczyna się rozumieć, na czym polega jazda na czas. Bo nie ma to nic wspólnego z wariacką jazdą. Zwróć uwagę, jak jeździ Loeb lub Gronholm. Ten drugi podoba się publiczności, ze względu na agresywny styl jazdy. To jest pełny atak i po rajdzie ma pourywane zderzaki itd. Loeb jedzie jak od cyrkla, wręcz nudno wizualnie, ale on dokładnie wie, gdzie ?robi się? czas. Dlatego jest mistrzem świata. Gdy przechodzi ta faza pierwszego szaleństwa za kierownicą, trzeba się skupić na tym, żeby gdzieś ?urwać? czas. Jak z punktu A do punktu B pojechać jak najszybciej? Nagle się okazuje, że trzeba pojechać sprytnie, potem dochodzą różne techniki szybkiej jazdy, tzw. jazda na pograniczu przyczepności, na tzw. świszczącej oponie, która jest tuż przed ?puszczeniem? asfaltu. Bardzo wielu kierowców dość długo dochodzi do tego momentu. Można się nauczyć tego wszystkiego w sposób drastyczny, tzn. wylatywać dość często i szukać gdzieś tej granicy poprzez wypadki albo po prostu powoli do tego dochodzić, małymi kroczkami, tak jak ja to robiłem. Na początku jeździłem bardziej na ?okrągło? potem coraz bardziej zaczynałem przeginać. Gdy już jedziesz na tej świszczącej oponie, to już jesteś w czołówce. Do tego potrzeba minimum trzech-czterech lat, dużo determinacji, treningów, pieniędzy itd. Rajdy to jest złożony sport. Składa się na nie tak wiele rzeczy, że to jest temat na osobną rozmowę. To olbrzymi kawał pracy, którą trzeba włożyć. Przede wszystkim to determinacja w szukaniu pieniędzy, bo jest to sport bardzo drogi. Tej determinacji i odrobiny szczęścia większości zawodników w pewnym momencie brakuje. Zwróć uwagę, że bardzo dużo kierowców są to bogaci ludzie. Ci, którzy potrafią sobie znaleźć sposób na zdobywanie pieniędzy, dochodzą wysoko, a 98% nie jest w stanie. Tylko jeżeli ktoś przetrwa, może dojść do sukcesu w rajdach. Liczą się przy tym nie tylko wyniki, bo gdy zdobyłem tytuł MP, w lutym w następnym sezonie nie miałem żadnego sponsora. Więc wynik o niczym nie świadczy. Jeżeli masz determinacje w zdobywaniu sponsorów, to daleko zajdziesz. Większość tego nie zazna, bo nie potrafiło, bo nie mieli ?farta?.

Jak rodzina reaguje na twoje starty?

Rodzina rzadko jeździ ze mną na rajdy, w tym roku będzie na Rajdzie Polskim. Jak jest rodzina na rajdzie, to jestem jakoś tak dziwnie zdenerwowany. Nie lubię również rajdu w Krakowie. Jest to dla mnie nienaturalne, że budzę się rano w własnym łóżku, muszę się ubrać w kombinezon i pojechać na rajd.

Jakim jesteś kierowcą, czym jeździsz prywatnie?

Prywatnie w tej chwili mam Forda Focusa ST. Na co dzień jeżdżę - aż byś się zdziwił - spokojnie. Czasem jest tak, że ktoś się przejedzie obok mnie i mówi: - Jechałem z Czopkiem. -No i co? - Eeee. Zwróćmy uwagę, że większość z nas, nazwijmy to z czołówki MP, jeździ spokojnie na co dzień. Czasem oczywiście, gdy się śpieszę, leje deszcz czy pada śnieg, wykorzystuje swoje umiejętności. Ale naprawdę nic nie da zawadiacka jazda na trasie Kraków - Warszawa. Oprócz tego, że będziemy mieli ileś sytuacji wypadkogennych, a przyjedziemy 20 minut wcześniej. Co to daje? Czasem, gdy kibic rajdowy mnie rozpozna na drodze i chce się strasznie ze mną ścigać, ja wtedy bardzo grzecznie go przepuszczam, czasem nawet zwalniam. Rozmawialiśmy ostatnio, gdy zdobyłeś tytuł mistrza Polski w 2003 roku. Mówiłeś wówczas, że twój sezon marzeń to N-ką po Europie, przepiękne rajdy rozgrywane w przepięknych krajach. To marzenie się spełniło, masz już jakieś następne? Faktycznie piękne rajdy w pięknych krajach. W tym roku w ogóle konkurencja jest liczna, ale aktualne przepisy RME nie są jasne. Uczestnicy tego cyklu będą klasyfikowani osobno, natomiast w czterech cyklach punkty zdobywać będą zarówno kierowcy lokalni jak i ci, którzy walczą w pełnym cyklu RME. We Włoszech będzie bardzo ciężko, i na pewno w Turcji, dokąd przyjeżdża cała stawka IRC, tego nowego cyklu, który robi się bardzo popularny. Potem trzeba będzie taktycznie pojechać sezon. Moim marzeniem kiedyś było pojechanie jednego rajdu do mistrzostw świata, tak jak to zrobił Michał Sołowow w zeszłym roku na Rajdzie Szwecji.

Opowiedz o swoich rywalach z RME.

Wiem na pewno, że pojadą Iliew i Donczew z Bułgarii. Są to bardzo szybcy kierowcy. W zeszłym roku dwukrotnie się z nimi ścigałem. Obecnie deklarują starty samochodami N-grupowymi. Myślę, że Michał Sołowow, który zna bardzo dobrze trasy europejskie, będzie bardzo groźnym rywalem. Często pojawiają się plotki kierowcach, którzy wystartują za kierownicą aut Super 2000 w tych rajdach. Jestem zdania, że w większości te rajdy będą dla aut Super 2000, bo są to kręte asfalty. Konkurencja będzie duża, a jeszcze należy dodać, że cztery rajdy cyklu RME pokrywają się z cyklem IRC w którym pojadą same sławy. W związku z tym prawdopodobny jest scenariusz, że na Maderze może się skumulować 20 samochodów Super 2000.

Opowiedz o samochodach klasy Super 2000

Jazda tym autem przypomina jazdę WRC ze względu na agresywny sposób jazdy i sekwencyjną skrzynię biegów, niepuszczanie biegów czyli tzw. powershift. Auto z zewnątrz wygląda jak Super 1600, tylko jest czteronapędowe, silnik jest bez turbiny, więc się wysoko wkręca w obroty. Zauważyłem, że jazda tym autem to jest taka troszkę jazda słabszym WRC - tak to po prostu można porównać. Auto jest ?do bólu? proste, bo są w nim trzy dyferencjały mechaniczne, silnik atmosferyczny - dwulitrowy jak i wpomniana już sekwencyjna skrzynia biegów. Reguły systemu Super2000 są dość proste: są trzy rodzaje skrzyń biegów, czyli trzy długości przełożenia głównego i w tym upatruję dużego sukcesu tych aut. Mam nadzieje, że będą się one mniej psuły, po tym jak przejdą fazę tzw. ?niemowlęcą?. W długich asfaltowych rajdach enki są loteria. Trzeba od początku bardzo ostrożnie jechać, żeby samochód wytrzymał. W nowym Mitsubishi zwiększono moc silnika, a podzespoły pozostały takie same jak np. w Evo VII. Jeśli chodzi o Mitsubishi, to się musi w końcu wszystko ?posypać?. W zeszłym roku miałem trzy awarie, które po prostu mnie zraziły do N-ki - chwilowo.

Ostatnie sezony nie były dla ciebie najlepsze, skąd brałeś motywację do dalszego ścigania?

Trochę mi było mało tego sezonu 2003. Sezony 2004 i 2005 to przypadkowe starty. Z jednej strony fajne, bo z Tomkiem Kucharem, a z drugiej trochę pechowe. W ubiegłorocznym sezonie wydawało się, że wszystko będzie OK, bo był sponsor i samochód itd. Ale nie za duży budżet i awarie zrzuciły nas z podium mistrzostw Polski. Popełniłem w cyklu jeden błąd, w Rajdzie Subaru, gdzie będąc na drugim miejscu urwałem koło. Auto psuło się w Bułgarii i w Grecji i często na rajdach w Polsce. Po prostu Mitsubishi nie daje rady. To nie wina tunera, czyli Zbyszka Steca, tylko enki właśnie są teraz takie, że raz dojedzie, a raz nie. Co mnie napędzało? Dość późno zaczynałem starty i widocznie jeszcze się nie wyszumiałem w rajdach.

Powiedziałeś, że Polska ma jedną z najmocniejszych rajdowych lig. Myślisz, że Polacy będą w stanie walczyć o czołowe lokaty w Rajdowych Mistrzostwach Europy?

Myślę, że tak. Należy tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz, bo czasem czytam czy słucham komentarze kibiców i kolegów. Mamy jedną z mocniejszych lig, dlatego, że jest na każdym rajdzie co najmniej od sześciu do dziesięciu kierowców, którzy teoretycznie mogą wygrać rajd. Wiem, że ostatnio rajdy zostały zdominowane przez Leszka, ale teoretycznie oni mogliby wygrać. W innych ligach w Europie jest dwóch trzech, bardzo szybkich kierowców, a potem jest przepaść. Tak jest w Portugalii, tak jest w Hiszpanii, tak jest w Belgii, gdzie byłem ostatnio oglądać rajd. Na pewno najmocniejszą ligą są Włosi, którzy mają piętnastu kierowców pretendujących do zwycięstwa w rajdzie. Znamienite nazwiska są na dziesiątym miejscu. Myślę, że właśnie u nas liga jest bardzo mocna. Wystarczy popatrzeć na niektóre rajdy, jak się ich wyniki tasują w ciągu np. dwóch dni. To nie jest jak w mistrzostwach świata - które moim zdaniem zupełnie zeszły na psy, ponieważ podczas pierwszych trzech odcinków wyjaśnia się, czy wygra Loeb czy Gronholm, a reszta właściwie jedzie w ogonie, za tą dwójką. U nas może się nagle wszystko zmienić przez jeden, dwa odcinki. W ciągu jednego dnia się wszystko się zmienia. Wywraca to klasyfikację do góry nogami, co świadczy o mocnej lidze i bardzo dobrych samochodach. W Belgii teraz na trzecim miejscu przyjechał Nissan 350 ZX. U nas zapewne ścigałby się z Peugeotami. Łatwo powiedzieć, że Polacy za granicą przegrywają. Dopiero na rajdzie widać, że dopiero za drugim, trzecim razem można przyjechać wysoko. Kierowca po dwóch czy po trzech razach przejazdu zapoznania z trasą nie jest w stanie pojechać równie szybko jak miejscowi kierowcy. To jest niemożliwe. U nas jest to jakieś dziwne przekonanie. Mówi się, że w mistrzostwach Świata dwa razy opisują odcinki, to jest bzdura. Jedzie miesiąc wcześniej ekipa od Loeba, Gronholma i opisuje, a kierowcy podczas zapoznania sprawdzają ten opis. Nie ma szans pojechać na pełny gwizdek np. Mille Miglia, jeżeli się nie jechało się tam wcześniej raz czy dwa.

Kibice zauważają, że nasi kierowcy są słabi, gdy np. na Rajd Polski przyjeżdża Oskar Svedlund czy Kris Meeke i pokonują naszych asów.

Svedlund jest znamienitym kierowcą, jeżdżącym głównie po szutrach. Nie wiem, czy wiesz, jaki wynik zrobił na asfalcie - osiemnasty przyjechał. Jest to kierowca, który jest zdecydowanie od początku wychowywany na szutrach. Notabene liga szwedzka ma tylko trzech dobrych zawodników. Szwedzcy kierowcy, jeśli przyjeżdżają na szutry, to czują się jak ryby w wodzie i nic dziwnego, że osiągają bardzo dobre wyniki. Poza tym Svedlund jest wielkim talentem - przyjeżdża na taki Rajd Polski i faktycznie jedzie w ?czubie?. Gdy na rajd asfaltowy do Polski przyjedzie typowy kierowca asfaltowy, to też będziemy mieć z nim problemy. Specyfika każdego kraju jest inna. Mamy w Polsce bardzo specyficzne trasy, bardzo szybkie, między drzewami, odcinki asfaltowe i właściwie jeden kultowy rajd szutrowy, który jest od lat w podobnym rejonie, ale cały czas odkrywane są nowe drogi. To bardzo techniczny rajd i wszystko jest OK. Natomiast asfalty mamy bardzo nietypowe, nierówne, szybkie, między drzewami itd.. I oczywiście kierowcy z czuba asfaltowego, np. z południa Europy, jak przyjeżdżają do nas, to jadą również bardzo dobrze. Ale łapią się trochę za głowy, jak Bruno Tiry, który na rajdach w swoim rejonie w S1600 trzy razy dwójkę wbija na oesie, bo tam jest tak kręto, a u nas wszystko jedzie się na szóstym biegów. Asfaltowy kierowca pomimo tego na pewno pojedzie dobrze. Z kolei Kris Meeke to jeden z najlepszych kierowców na świecie. On się bawił, to też trzeba przyznać. Jest kierowcą, który przez lata pretendował do rywalizacji w ?czubie? RMŚ. Teraz, gdy się tam znalazł Latvala, Solberg i reszta, to powinien być również Kris Meeke, bo jest talentem ewidentnie na skalę światową. Taki kierowca przyjechał do nas bez obciążeń, dla zabawy i pojechał sobie rajd z uśmiechem na ustach. Start ten potraktował tak jak ja bym pojechał na Rajd Żubrów ? pełna zabawa. Świetnie jechał, bo widziałem czasy i zdjęcia. Nie można powiedzieć, że my się nie ścigaliśmy, bo goniliśmy się z nim w parę osób, a on między nami mieszał, dwa trzy razy wygrał. To jest odpowiedź na to pytanie, ale prawda jest taka: są kierowcy wybitni jak Svedlund i Kris Meeke, którzy dali radę, ale mówimy o jednym rajdzie, a pokaż mi Svedlunda w całym cyklu lub Krisa Meke. My np. z Michałem Sołowowem jedziemy na ME i ważny dla nas jest cały cykl. Kibice, sponsorzy, itd. rozliczą nas na koniec roku. Mógłbym dotrenować Rajd Mille Miglia czy jakiś inny, tak, że przyjadę wysoko i będzie wielkie sukces. Fajnie, ale tutaj się liczy cały cykl i trzeba pojechać w całości dobrze. W zeszłym roku jeździli bardzo dobrze Bułgarzy i popatrz jak daleko zaszli.

Czy kierowcy wzajemnie się wytykają, jeżeli ktoś jeździ nielegalnie, bywa nie fair?

Jest bardzo cienka granica bycia nie fair. Jeżeli ktoś pojedzie na nielegalkę przed nowym rajdem i zostanie złapany, to jest wytknięty. Presja jest. Muszę powiedzieć, że w tej chwili między kolegami jest taka nieufność, jeżeli ktoś ?coś?. Pilnujemy się i nie ma takich bezpardonowych ?nielegalek?. Z tematu ?nielegalek? w Polsce już trochę się śmieje, ponieważ tak długo jeżdżę w Polsce, że w ogóle by mi do głowy nie przyszło, żeby pojechać ?nielegalkę?. Nie mam po co. Jeśli rajd się trochę zmienia, to w 20-30 % i ja znam te oesy. Na świecie często jest praktykowane, że jest szpieg, który robi zapis, bądź patrzy jak ustawić auto i jest to normalnie praktykowane. Osobiście fizycznie kierowcy nie muszą być na trasie, ale zaufanemu kierowcy zlecają taki jakby rekonesans, co się dzieje na rajdzie.

Na łamach "WRC", zaapelowałeś o utworzenie nowego pucharu, opowiedz o tym pomyśle.

Pomysł jest bardzo prosty. Jest bardzo dużo starych aut N-kowych, które są w Polsce i stoją w garażach i są praktycznie nie do sprzedania. Już nie mówię o utracie wartości tych samochodów, bo można kupić teraz Evo VII za 60000 tys. zł z oprzyrządowaniem. Te samochody służą tylko, do co-drivów i do zabawy właścicieli. Czemu nie zrobić takiej ligi: np. jeden dzień z rajdu do MP, żeby było tanio. Można zrobić klasę Open, niech te N-ki będą trochę A-gupowe. Będzie dużo zabawy dla ludzi oglądających i dla startujących. Jest bardzo dużo kierowców, którzy pojechaliby w czymś takim. Gdzie oni mają pojechać takimi potworkami, na KJS-y? Na KJS-ach, to cinquecento wygra z takim Mitsubishi. Chodzi o to, żeby mieć zabawę z jazdy. Oczywiście było mnóstwo odpowiedzi, że pomysł jest super. Wszystko fajnie, ale ja się tym nie zajmę, bo nie mam czasu. Nikt się nie podejmuje tematu, a powinien się tym zająć PZMot, który jednak teraz jest skoncentrowany na MŚ w Mikołajkach.

W "WRC" prowadzisz swoją rubrykę z poradami. Od paru lat dostajesz masę pytań i udzielasz masy odpowiedzi. Czy któreś z nich bardzo cię zaskoczyły?

Są pytania tak technicznie trudne, że się radzę np. kolegów mechaników. Najczęściej Wojtka Pishingera od Michała Bębenka. Czasem się zdarzają pytania, na które nie mogę odpowiedzieć, bo są mało dyskretne, o sferę pozarajdową. Najczęściej jednak zdarzają się pytania młodych kierowców, którzy chcą wystartować w KJS-ach. Wtedy radzę się mojego mechanika Rafała, który startuje czasem w tych imprezach, ja dawno na żadnym KJS-ie nie byłem. Najbardziej lubię pytania o technikę jazdy. Staram się to dobrze tłumaczyć i chyba mi to wychodzi, bo w naszej szkole jazdy też daje to jakiś oddźwięk.

Czy nie myślałeś o tym, aby te wszystkie porady zebrać w jedną książkę i wydać?

Myśleliśmy o tym z dość znaną firmą motoryzacyjną, ale jeszcze poczekam. Kroi mi się coś większego, jeśli chodzi o rozwinięcie mojej szkoły jazdy, i może powstać lepszy klimat do tego. Poza tym nie mam czasu na to w tej chwili.

Szkoła rajdowej jazdy?

W Polsce nie ma na to jeszcze takiej szansy. Nie ma klientów na coś takiego. Prowadzę szkolenia np. dla policjantów, ale z zakresu bezpieczeństwa jazdy. Jeśli chodzi o szkolenia z zakresu sportowej jazdy, to w Polsce one praktycznie nie istnieją. Jesteśmy zbyt biednym krajem i mówię to ze 100-procentową pewnością, bo rozmawialiśmy o tym z kolegami. Młodzi kierowcy wolą 2000 zł wydać na wzmocnienie silnika w Peugocie niż na porady w zakresie jeżdżenia, ponieważ uważają, że jeżdżą bardzo dobrze. Jest to bład, dlatego, że sam kiedyś wydałem sporo pieniędzy, żeby się nauczyć jeździć, a mogłem pójść na skróty. Można się dowiedzieć czegoś szybciej i to taniej wychodzi. Tego niestety nie czują młodzi kierowcy.

Opublikowano również w serwisie rallyonline.pl

Etykiety: , ,

opublikował Jacek, 14:38 | link | 0 komentarzy |  

Giandomenico Basso wygrał Rajd Mille Miglia

Giandomenico Basso ?w cuglach? wygrał włoski Rajd Mille Miglia. W pierwszej rundzie Rajdowych Mistrzostw Europy zwycięża Dimitar Iliev i Yanaki Yanakiev, Michał Sołowow z Maciejem Baranem zajęli drugą pozycję. Giandomenico Basso po pierwszym etapie rajdu Mille Miglia był liderem. Włoch, urzędujący mistrz Europy, swoim Fiatem Grande Punto zdeklasował rywali. Wygrał siedem z dziewięciu piątkowych odcinków specjalnych, nie oddał prowadzenia od startu do mety. Przez większość odcinków zwiększał dystans dzielący go od drugiego Luca Rosseti w Fiacie Punto Super 2000, który na koniec pierwszego etapu stracił do mistrza 37,7 sekundy.

Na pierwszy odcinek zawodnicy wyjechali w czwartek wieczór na pokazową próbę o nazwie ?Daniel Bonara?. Prawdziwe ściganie rozpoczęło się w piątek rano. Na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej od trzeciego odcinka specjalnego znajdował się Luca Rosetti.

O trzecie miejsce w rajdzie walczyło dwóch kierowców, Piero Longhi (Subaru Impreza STi) oraz Paolo Andreucci (Mitsubishi Lancer Evo IX). Od drugiego do trzeciego odcinka prowadzenie wśród tej dwójki objął Piero Longhi, ale na czwartej próbie przeskoczył go Paolo Andreucci, który utrzymał się na trzecim miejscu aż do piątego odcinka. Szósty OES należał znów do Piero Longhiego, który nie oddał prowadzenia aż do dziewiątego odcinka, na którym Paolo Andreucci był zdecydowanie szybszy, i to on zajął trzecie miejsce na koniec etapu.

Kierowcy, którzy rywalizowali o tytuł najlepszego kierowcy starego kontynentu znajdowali się daleko w tyle za stawką zawodników walczących o wygraną w rajdzie. Warto przypomnieć, że ci kierowcy mają swoją odrębną klasyfikację. Oprócz miejsca w klasyfikacji generalnej zajmują poszczególne pozycje w klasyfikacji Rajdowych Mistrzostw Europy. Na koniec pierwszego etapu uplasowali się w kolejności: Dimitar Iliev i Yanaki Yanakiev był dziesiąty w klasyfikacji generalnej, Volkan Isik i Guray Kacarar byli na trzynastym miejscu, Simon Jean Joseph i Jack Boyere, byli na piętnastym. Pierwsi Polacy wśród nich, Michał Sołowow z Maciejem Baranem wywalczyli 23. miejsce, Krum Donchev wraz z Stoiko Valchev'em zajęli 33. pozycję.

Z walki na szóstym odcinku odpadła polsko-ukraińska załoga Tomasz Czopik i Glib Zagorii, z powodu kłopotów z przeniesieniem napędu w swoim Volkswagenie Polo Super 2000.

Drugi etap rajdu rozpoczął się w sobotę rano. Tego dnia Giandomenico Basso wciąż ?dyktował tempo? reszcie zawodników, jednak widocznie zwolnił, gdyż wygrał tylko dwunasty odcinek specjalny. Luca Rossetti utrzymał drugie miejsce w rajdzie. Pomimo tego, że wygrał dwa pierwsze odcinki sobotniego etapu, nie udało mu się doścignąć Giandomenico Basso, do którego na mecie rajdu miał 37,9 sekundy straty. Paolo Andreucci utrzymał się na trzecim miejscu w rajdzie, o które walczył z Piero Longhi podczas pierwszego etapu. Piero Longhi po pierwszym odcinku sobotniego etapu był czwarty, ale na jedenastym i dwunastym odcinku wyprzedził go Andrea Dallavila, który odebrał Piero Longhiemu czwarte miejsce, a ten spadł na piąte. Trzynasty odcinek również przyniósł zmiany. Luca Cantamessa, który dotychczas był szósty przyspieszył, zajmując czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, przeskoczył obydwu kierowców jadących przed nim, czyli Andrea Dallavilę, który spadł na piąte i Piero Longiego, szóstego po trzynastym odcinku. Taka klasyfikacja utrzymała się do końcowego piętnastego odcinka rajdu.

W klasyfikacji mistrzostw Europy najszybszy był Bułgar Dimitar Iliev, który w klasyfikacji generalnej zajął jedenaste miejsce. Drugą załogą byli Polacy Michał Sołowow i Maciej Baran, którzy ostatecznie uplasowali się na dziewiętnastym miejscu. Na pierwszym odcinku sobotniego etapu zawody zakończył Simon Jean Jospeh i Jack Boyere, w ich Citroenie C2 Super 1600 awarii uległ układ elektryczny samochodu. Na jedenastym odcinku specjalnym z trasy wypadł Krum Donchev, a na trzynastym zawody skończył Krum Donchev.

Klasyfikacja generalna rajdu:
1.Giandomenico Basso ? Mittia Dotta ? Fiat Grande Punto Super 2000
2.Luca Rossetti ? Mateo Chiarcossi ? Peugeot 207 Super 2000
3.Paolo Andreucci ? Anna Andreussi ? Mitsubishi Lancer Evo IX
4.Luca Cantamessa ? Piercarlo Capolongo ? Mitsubishi Lancer Evo IX
5.Andrea Dallavilla
- Tommaso Rocco ? Mitsubishi Lancer Evo IX
6.Piero Longhi ? Maurizio Imerito ? Subaru Impreza STi
7.Andrea Aghini ? Massimiliano Cerrai ? Subaru Impreza STi
8.Sandro Sottile ? Marco Nari ? Mitsubishi Lancer Evo IX
...
11.Iliev Dimitar ? Yanaki Yankiev ? Mitsubishi Lancer Evo IX
...
19.Michał Sołowow ? Maciej Baran ? Fiat Grande Punto Super 2000

Klasyfikacja mistrzostw Europy
1.Iliev Dimitar ? Yanaki Yankiev ? Mitsubishi Lancer Evo IX ? 15 pkt.
2.Michał Sołowow ? Maciej Baran ? Fiat Grande Punto Super 2000 ? 8 pkt.
3.Renato Travaglia ? Danielle Vernuccio - Mitsubishi Lancer Evo IX ? 3 pkt.
4.Volkan Isik ? Guray Kacar ? Fiat Grande Punto Super 2000 ? 2 pkt.
5.Simon Jean Jospeh ? Jack Boyere ? Citroen C2 Super 1600 ? 1 pkt
6.Corrado Fontana ? Renzo Cassaza ? Fiat Grande Punto Super 2000 ? 1 pkt.

Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , , , , ,

opublikował Jacek, 13:51 | link | 0 komentarzy |  

Echa krakowskiego festwialu "Kultura dla tolerancji"

poniedziałek, 23 kwiecień 2007

Punktem kulminacyjnym IV edycji Festiwalu "Kultura dla tolerancji" był sobotni marsz na Rynku Głównym i należy on do najbardziej medialnych wydarzeń tej czterodniowej imprezy.
Cenną i ciekawą, przy okazji edukacyjną formą kontaktu z zainteresowanymi był cykl spotkań "Queer Cafe". Prowadzili je eksperci, publicyści i pracownicy naukowi. W niecodziennych, kameralnych warunkach (w pubach i kawiarniach krakowskiego Kazimierza) można było uczestniczyć w wykładach, prelekcjach czy dyskusjach panelowych. Chętni mogli usłyszeć fragmenty utworów Marii Konopnickiej (która - co podkreślano - była lesbijką) czy sławnego kompozytora Karola Szymanowskiego (patrioty i geja). Jedno przecież nie wyklucza drugiego. Ale o tym nie dowiemy się w szkole. Podobnie jak na lekcjach religii nikt nie opowie nam o religijności homoseksualistów, która była przedmiotem jednej z dyskusji.

W piątek odbyło się spotkanie z wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego poświęcone "queer", studiom genders, tożsamości płciowej oraz ogólnie rzecz ujmując tematyce LGTB. Jak można się było dowiedzieć, literatura obfituje w tego typu treści. Badając i poruszając problematykę dyskryminacji, alienacji i braku zrozumienia homoseksualistów, można opierać się na wielu publikacjach i tekstach.

Sporym, a być może największym zainteresowaniem cieszyły się pokazy filmów; "Shotbus"dla tych wszystkich, którzy nie zdołali obejrzeć go w piątek (projekcja była połączona ze spotkaniem z odtwórczynią roli głównej) film wyświetlono powtórnie w niedzielę o godzinie 14 w Teatrze Nowym.
Kino Pod Baranami w przepełnionej sali zaprezentowało z kolei obraz pt.: "Whole New Thing" oraz "Hedwig and the Angry Inch". Ten pierwszy porusza problematykę gejowską, subtelnie ujmując pragnienia i potrzeby "kochających inaczej".

Wejścia na wszystkie imprezy były bezpłatne, prowadzone w dwóch językach (polski i angielski). Kraków w tym czasie, czy to za sprawą festiwalu, czy też jak co roku, w rozpoczynającym się wzmożonym sezonie turystycznym, odwiedziło wielu obcokrajowców.

Organizatorom nie można nic zarzucić. Szkoda jednak, że tak rzadko idee tego typu spotykają opór rządzących środowisk.

Etykiety: , , ,

opublikował e.s, 19:19 | link | 0 komentarzy |  

Marsz Tolerancji w Krakowie

niedziela, 22 kwiecień 2007

Uczestnicy marszu zostali zaatakowani przez zwolenników Młodzieży Wszechpolskiej. Do starcia nie dopuściła Policja, która szczelnym kordonem rozdzieliła uczestników obu manifestacji.

Uczestnicy Marszu Tolerancji zebrali się na Placu Matejki, przed krakowskim Barbakanem. Dotarła tam kontrmanifestacja Młodzieży Wszechpolskiej, która napotkała kordon policji, odgradzający obie manifestacje.

Młodzież Wszechpolska zorganizowała "Marsz Tolerancji i Kultury". Rozpoczął się on o 12:30 na płycie Rynku Głównego w Krakowie, skąd jego uczestnicy ulicą Floriańską przeszli pod Barbakan wykrzykując hasła "Jest nas mało, chodźcie śmiało"; "Pedofile lesby geje cała Polska z was się śmieje"; "Kolorowa tęcza znak zboczeństwa", "Rynek Krakowski nigdy gejowski", "Chłopak i dziewczyna normalna polska rodzina". Na swoich transparentach wypisali hasła: "Stop dewiacji", "Nie bolą was dupy?", "Leczcie się", "Zakaz pedałowania", "Smok wawelski woli dziewice", "Homo go home".

Marsz Tolerancji zorganizowany przez fundację "Kultura dla Tolerancji" ruszył Plantanami w kierunku Rynku Głównego. Na skrzyżowaniach m.in z ulicami Sławkowską, Tomasza, Szczepańską,
aż do ulicy Franciszkańskiej w którą skręcił pochód przeciwnicy marszu podejmowali cały czas próby ataku na pokojową manifestację. Gdy uczestnicy pochodu dotarli pod okno Magistratu Krakowskiego okrzykami podziękowali Prezydentowi Miasta Krakowa Jackowi Majchrowskiemu za pozwolenie na demonstrację. Następnie marsz ruszył w stronę rynku głównego, ul. Grodzką. Manifestanci Marszu tolerancji nieśli ze sobą transparenty: "Homofobię da się leczyć", "Módl się w domu po kryjomu", "VRP będzie tęczowa", "Mój brzuch nie jest dobrem narodowym", "Jestem dumną ciotką", "Smok wawelski był lesbijką". Wznosili też okrzyki: "Wszyscy równi, każdy inny", a w kierunku Młodzieży Wszechpolskiej skandowali: "Faszyści", "Co was obchodzi, kto z kim chodzi", "Tolerancja".

Uczestnicy kolorowego marszu doszli do kościoła Św. Wojciecha, gdzie manifestacja stanęła. Na ich drodze, na chodniku siedzieli przeciwnicy marszu, których siłą policja usunęła z miejsca. Całej manifestacji przyglądały się tłumy przypadkowych przechodniów. Na koniec manifestanci wypuścili baloniki, a potem uczestnicy "Marszu Tolerancji", małymi grupkami rozeszli się, jak również ich przeciwnicy, gdy dostrzegli że za kordonem policyjnym otaczającym uczestników marszu nikogo już nie ma. Porządku pilnowało 400 policjantów i 130 strażników miejskich, na rynku, była armatka wodna. Policjanci uzbrojeni byli "po zęby" od dołu, do góry. Nad głowami uczestników pochodu latał helikopter. Całe wydarzenie obserwowane było przez liczne na manifestacji media zarówno polskie jak i te zagraniczne.

Jak podał PAP, zatrzymano 13 osób w tym pięć nieletnich. U zatrzymanych znaleziono materiały pirotechniczne.

Zobacz relację video z tego wydarzenia:




Zobacz też mój fotoreportaż z manifestacji w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , ,

opublikował Jacek, 14:19 | link | 0 komentarzy |  

Rusza rajd Mille Miglia, pierwsza eliminacja Rajdowych Mistrzostw Europy

czwartek, 19 kwiecień 2007

Jutro rozpoczyna się włoski Rajd Mille Miglia, który stanowi pierwszą eliminację Rajdowych Mistrzostw Europy oraz kolejną eliminacje mistrzostw Włoch. Organizatorzy wyznaczyli 15 odcinków specjalnych, po nawierzchni asfaltowej o łącznej długości 227,84 km położonych wokół miasta Brescii.

Na liście zgłoszeń widnieje 118 załóg, które zdecydowały na swój udział w imprezie. Z numerem jeden na drzwiach i włoską flagą na szybie Fiata Grande Punto S2000 wyruszy ubiegłoroczny Mistrz Europy Giandomenico Basso wraz ze swoim pilotem Mitia Dotta. Drugi na liście zgłoszeń, która układana jest według listy priorytetowej FIA, zawierająca wykaz triumfatorów rozgrywek międzynarodowych oraz mistrzów lokalnych krajów zgłoszonych przez narodowe kluby motorowe zrzeszone w FIA, jest Simon Jean Joseph ze swoim pilotem Jack'em Boyere, Mistrzostwie Europy z 2004 wystartują Citroenem C2 Super 1600. Trzeci są Bułgarzy Krum Donchev i jego pilot Stoiko Valchev, którzy walczyć będą w Subaru Impreza STi.
Z numerem startowym numer cztery w Fiacie Grande Punto S2000, na trasę wyruszy polska załoga Michał Sołowow z Maciejem Baranem. Piąty numer startowy przypadł Dimitarovi Iliev, który za kierownicą Mitsubishi Lancera EVO IX wraz ze swoim pilotem Yanaki Yankiev po raz drugi przystępują do walki o tytuł najlepszego kierowcy Europy. Szóstą załogą są Corrado Fontana i Renzo Casazza zgłoszeni w Fiacie Grande Punto S2000. Juraj Sbalj i Toni Klinc w Mitsubishi Lancerze Evo IX, wystartują jako siódma załoga. Ósmy numer startowy został przydzielony Turkom czyli załodze w składzie Isak Volkan i Guray Kacar w Fiacie Grande Punto S2000.
Zwycięzca poprzedniej eliminacji mistrzostw Włoch, Renato Travaglia i Daniele Vernuccio, startują w Mitsubishi Lancerze Evo IX. Pierwszy zawodnik bez priorytetu FIA i z numerem startowym numer dziesięć to włoch Luca Cantamessa, który ze swoim pilotem Piercarlo Capolongo rywalizować będą w Mitsubishi Lancer Evo IX.
Druga załoga, której kibicować będą Polacy to Polsko-Ukraiński duet, czyli Tomasz Czopik i Glib Zagorii w samochodzie Volswagen Polo Super 2000, której przyznano dwudziesty piąty numer startowy.

Ciekawostką na liście zgłoszeń jest zupełnie nowy samochód Honda Civic Type-R R3, którą do mety postarają się doprowadzić Luca Betti i Simone Cuneo. Na liście zgłoszeń nie zabrakło również ?gwiazdy" z Rajdowych Mistrzostw Świata czyli Toniego Gardemaistera i Tomi Tuominena. Załoga ?dla zabawy" wystartuje Nissanem 350Z. "Na co dzień" w mistrzostwach świata Toni startuje za kierownicą Mitsubishi Lancera WRC, a po stronie pilota siedzi Jakke Honkanen.

Pierwszy odcinek specjalny rozegrany zostanie już jutro o 20:22, jednak prawdziwe ściganie rozpocznie się w sobotę gdy zawodnicy zaczną rywalizować na trasie ośmiu odcinków specjalnych. W niedzielę zawodnicy pokonają jeszcze sześć odcinków i przyjadą na metę, która została przewidziana na godzinę 19:00.

Udział w cyklu RME, czyli dziesięciu rajdach w dziesięciu różnych krajach dziesięciu kultur zapowiada jak na razie dziesięciu kierowców, w tym dwie polskie załogi, czyli Michał Sołowow i Maciej Baran (Fiat Punto Super 2000), oraz Tomasz Czopik i Glib Zagorii (Volswagen Polo Super 2000). Z zagranicznych kierowców jako pierwszy start w rozgrywkach zadeklarował Włoch Corrado Fontana (Fiat Punto Super 2000), następnie dwóch Bułgarów Dimitar Iliev (Mitsubishi Lancer EVO IX) oraz Krum Donchev (Subaru Impreza N12), Turcję będzie reprezentował Volkan Isik (Fiat Punto Super 2000), Chorwację Juraj Sebalj (Mitsubishi Lancer Evo IX), Czechy Antoni Tlustak (Citroen Saxo Kit Car) oraz Vladimir Barvik (Mitsubishi Lancer Evo IX), do cyklu przystąpi również Rajdowy Mistrz Europy z 2004 Francuz Simon Jean Joseph (Citroen C2 Super 1600). Kierowcy, którzy jeszcze szukają pieniędzy na starty w europejskim czempionacie mogą zgłaszać się aż do dnia zamknięcia listy zgłoszeń czwartej eliminacji RME, czyli Rajdu Polski, który odbędzie się 8-10 czerwca.

Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , , , ,

opublikował Jacek, 20:57 | link | 0 komentarzy |  

Dni otwarte w krakowskim Mc Donald's

Restauracja McDonald's w Krakowie, przy ul. Floriańskiej, organizuje dni otwarte dla wszystkich chętnych. Szczególnie dla tych, którzy poszukują pracy. Przychodząc do restauracji 21 lub 22 kwietnia, pomiędzy godziną 11:00 a 15:00, będziemy mieli możliwość zwiedzenia zaplecza restauracji oraz pomieszczeń socjalnych. Pracownicy opowiedzą o sobie i o swojej pracy, zgodnie z tym co jest napisane na ulotce reklamowej: "Opowiemy ci o ścieżce kariery w naszej restauracji. Kto wie, może nawet zechcesz do nas dołączyć i w następnej edycji Dni Otwartych to Ty będziesz oprowadzał gości?". O podjęciu pracy w tej firmie zadecyduje już każdy z nas. Dowiedzieć się można również jak przygotowane są posiłki w restauracji. Wiele osób zarzuca, że ta sieć restauracji podaje nieświeże posiłki, a jedzenie jest niezdrowe. Dlatego też w każdej z restauracji Mc Donald's na ulotce reklamowej z tyłu, kładzionej na tacy z jedzeniem umieszczona jest tabela wartości odżywczych, którą restauracja musi podawać w widocznym dla klienta miejscu. Jeżeli na własne oczy chcesz zobaczyć, jak pracuje się w restauracji, od której nazwy wywodzi się termin "Makdonaldyzacja" , odwiedź tę restauracje w Krakowie, przy ul. Floriańskiej 55.

Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: ,

opublikował Jacek, 20:09 | link | 0 komentarzy |  

Dziś startuje 23. Przegląd Kabaretów PAKA

Nic bardziej trafnie, niż słowa przewodniczącego Jury Stanisława Tyma nie oddaje charakteru i nastroju corocznego przeglądu kabaretów w krakowskiej Rotundzie: "To jedyna PAKA, w której pobyt jest radością i szczęściem, a chwile w niej spędzone są piękne i jedyne".

Po kilku tygodniach eliminacji z 127 zgłoszonych kabaretów, w dniach od 18 do 22 kwietnia wyłonione zostanie osiem "najlepszych", które przystąpią do ostatniego etapu konkursu. Jest to najbardziej znana i ceniona impreza w środowisku kabaretowym. Na niej to swój debiut miały takie kabarety jak: Koń Polski, Grupa Rafała Kmity, Ani Mru Mru, Ireneusz Krosny czy Formacja Chatelet.

W jury zasiądą znane osobistości. W tym roku będzie to m.in: Zenon Laskowik, Jan Peszek, Zbigniew Zamachowski. Konferansjerkę tradycyjnie już obejmuje Piotr Bałtorczyk, który wydaje się być od lat nie do zastąpienia.

PAKA nie zna tabu, nie ma ograniczeń. Jest jakby opakowaniem bez dna. Nowe, jeszcze nieznane czy też występujące w roli gwiazd kabarety, często ze swym premierowym programem, poruszają tematy od tych najbardziej błahych, przez codzienne bolączki, kończąc na polityce i kwestiach społeczno-obyczajowych. Ważny jest efekt i praca ludzi, która wywołuje salwy śmiechu wśród widzów. Nic tak bowiem nie dociera do ludzi, jak posłużenie się ironią, kpiną, przejaskrawieniem. Terapia śmiechem ma od dawna swoich zwolenników.


Szczegółowy program przeglądu znajdziecie na stronie: www.paka.pl
Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , , ,

opublikował e.s, 10:36 | link | 0 komentarzy |  

Słowacki Rajd Tatr. Kuzaj drugi, Pech pierwszy.

środa, 18 kwiecień 2007

Rajd Tatr to pierwsze eliminacja Mistrzostw Słowacji. Na starcie imprezy stanęły 62 załogi, trzynaście z nich to ekipy z Polski. Trasa rajdu została wytyczona wokół miasta Pechov oddalonego od polskiej granicy o około 100 km. Organizator przygotował 24 odcinki specjalne o łącznej długości ponad 220 km, które zawodnicy przejechali w sobotę i niedzielę.

Polscy kierowcy start w tych zawodach potraktowali jako trening przed zbliżającą się drugą eliminacją Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, czyli Rajdem Elmot, który odbędzie się pod koniec kwietnia.

Pierwszy odcinek sobotniego etapu wygrał Jozef Beres w Renault Clio S1600 i obejmuje prowadzenie w rajdzie podczas pierwszych dwóch odcinków. Trzeci oes przynosi zmianę. Igor Drotar za kierownicą Skody Octavii WRC wygrywa trzeci odcinek i obejmuje prowadzenie, natomiast prowadzący jak dotąd Jozef Beres przyjeżdża dopiero dwunasty. Spada na trzecie miejsce.

Czwarty oes wygrywa Leszek Kuzaj, który wyprzedza o 5 sekund Vaclava Pecha, a nieco ponad 22 sekundy później na metę dociera drugi Polak Tomasz Kuchar. Odcinek ten przynosi zmiany w klasyfikacji generalnej rajdu. Drotar Igor z pierwszej spada na czwartą pozycję, a na drugie miejsce awansuje Leszek Kuzaj, który po trzecim odcinku zajmował szóstą lokatę, i do pierwszego Vaclava Pecha ma 6,4 sekundy straty. Trzecie miejsce zajmuje Tomasz Kuchar.

Od piątego odcinka specjalnego zaczyna się pościg mistrzów, czyli Leszka Kuzaja czterokrotnego Mistrza Polski za Vaclavem Pechem, który nomen omen jest dwukrotnym mistrzem Słowacji. Leszek Kuzaj wygrywa sześć odcinków, natomiast Vaclav Pech wygrywa ich tylko pięć. Co ciekawe Kuzaj zdołał wygrać na dwunastym odcinku specjalnym pomimo złapania ?kapcia?! Niestety, Leszek Kuzaj z tego pojedynku wraca na tarczy. Vaclav Pech jest szybszy od Kuzaja i na koniec rajdu ma 43,7 sekundy przewagi.

Po pierwszych odcinkach, gdy mniej więcej wyklarowało się kto kogo będzie ścigał, trwała emocjonująca walka o trzecie miejsce. Piąty odcinek wygrywa Igor Drotar, w Skodzie Octavii WRC, i awansuje na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, Tomasz Kuchar który przyjeżdża piąty na metę odcinka spada w klasyfikacji generalnej na czwarte. Igorowi Drotarowi udaje się utrzymać prowadzenie podczas szóstego i siódmego odcinka, ale na metę odcinka numer osiem Kuchar przyjeżdża niecałe 8 sekund wcześniej od Igora Drotara, i kierowcy zamieniają się miejscami w klasyfikacji generalnej. Na dziewiątym odcinku jest na odwrót. Igor Drotar przyjeżdża na metę oesu jako drugi, a Tomasz Kuchar dopiero szósty i traci do Słowaka cztery sekundy. Kuchara spada na piątą pozycję, a Igor Drotar awansuje na trzecią. Tę dotychczas ścigającą się dwójkę rozdziela Jozef Beres w Renault Clio 1600. Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. Jozef Beres wygrywa dziesiąty odcinek, Tomasz Kuchar jest piąty a Igor Drotar dziewiąty. Po raz kolejny następuje ?przetasowanie? stawki. Po tym dziesiątym odcinku Jozef Beres obejmuje trzecie miejsce w klasyfikacji, a Tomasz Kuchar awansuje na czwartą pozycję, Igor Drotar jest piąty.

Od tego momentu aż do dwudziestego pierwszego odcinka Jozef Beres kontroluje sytuację i utrzymuje się na trzecim miejscu w rajdzie. Niestety, dla Jozefa Beresa rajdy są loterią. Na 21 odcinku Słowak ma awarię w swoim Renault Clio S1600 i na metę odcinka przyjeżdża dopiero siedemnasty, co powoduje spadek kierowcy na piąte miejsce w klasyfikacji. Na trzecie miejsce, zajmowane przez Jozefa Beresa, awansuje Karel Trojan w Mitsubishi Lancer Evo IX. Karel Trojan od dziewiątego odcinka znajdował się na szóstej pozycji. Przyglądał się co dzieje się przed nim. Jechał szybko, ale nie mógł kierowców przed sobą dogonić. Czekał na błąd rywali, na awarię samochodu. W rajdach po prostu trzeba być na mecie. Nieraz trzeba pojechać rajd taktycznie. Nie ?cisnąć? pedał gazu do ?dechy?, tylko uważnie obserwować i jeżeli pojawi się szansa, przyspieszyć. Może właśnie tak jak w przypadku Karela Trojana rywal przed tobą będzie miał awarię.

Jak mówi wielu kierowców, jedź szybko, ale spokojnie i z głową a dobre miejsce na mecie samo się znajdzie. Na dwunastym odcinku Tomasz Kuchar ma awarię samochodu, która spycha go na odległe, osiemnaste miejsce w klasyfikacji. Tę szansę wykorzystuje właśnie Karel Trojan awansując na piąte miejsce. Odcinek później Igor Drotar, który znajdował się na czwartym miejscu ma jakieś problem, przyjeżdża na metę trzynastego odcinka dopiero na 32 pozycji. Trojan Karel znów awansuje, jest już czwarty. Aż do dwudziestego odcinka jedzie za Jozefem Beresem. Gdy na dwudziestym pierwszym odcinku Jozef Beres ma awarię w swoim Renault Clio Super 1600 Trojan Karel znów awansuje. Jest trzeci i już nie ?odpuszcza? do końca rajdu. ?Rzutem na taśmę? zdobywa trzecie miejsce na podium, po awariach rywali.

Na uwagę zasługuję też jazda Sebastiana Frycza, który mimo spóźnienia na punkt kontroli czasu na czwartym odcinku, po którym zajmował dwudzieste pierwsze miejsce w klasyfikacji rajdu systematycznie odrabiał stratę do rywali i ostatecznie uplasował się na ósmym miejscu na koniec rajdu. Dopiero na jedenastym miejscu przyjechał Grzegorz Grzyb (Suzuki Swift Super 1600) który jest ubiegłorocznym Mistrzem Słowacji. Trzynaste miejsce zajął Maciej Oleksowicz (Subaru Impreza STi), piętnaste Marcin Bełtowski (Subaru Impreza STi), a dziewiętnasty dojechał Szymon Ruta (Subaru Impreza STi). Wyrazy uznania należy przyznać Tomkowi Kucharowi (Subaru Imreza STi), który jechał przez większość pierwszego dnia w pierwszej piątce rajdu, niestety, awaria jego Subaru Imprezy na OS12 zepchnęła go na osiemnaste miejsce. Tomek drugiego dnia rajdu ścigał kierowców którzy byli przed nimi, niestety, tak duża strata nie była już do odrobienia. Kuchar zajął ostatecznie czternaste miejsce w rajdzie.

Dla Macieja Rzeźnika start w rajdzie zakończył się na siódmym odcinku gdy wypadł swoim Citroenem C2R2 z trasy rajdu. Po awarii swojego samochodu wycofują się Łukasz Bednarski (OS3), Andrzej Mancin (OS10), Stefan Karnabal (OS14). Przed startem z udziału w rajdzie zrezygnował Janek Chmielewski.

Klasyfikacja generalna Rajdu Tatr:

1. Vaclav Pech / Petr Uhal - Mitsubishi Lancer EVO IX
2. Leszek Kuzaj / Jarek Baran ? Subaru Impreza Sti
3. Karel Trojan / Petr Rhak ? Mitsubishi Lancer EVO IX
4. Miroslav Jandik / Radim Chrastecky ? Mitsubishi Lancer EVO IX
5. Jozef Beres / Petr Stary - Renault Clio S1600
6. Vojtech Stajf / Petra Lesniakowa - Subaru Impreza Sti
7. Igor Drotar / Vladimir Banoci ? Skoda Octavia WRC
8. Sebastian Fycz / Jacek Rathe ? Subaru Impreza Sti
9. Vladimir Barvik / Josef Bartnocik - Mitsubishi Lancer EVO IX
10. Petr Gavlak / Milos Hulka - Mitsubishi Lancer EVO IX
11. Grzegorz Grzyb / Robert Hundla - Suzuki Swift S1600
...
13. Maciej Oleksowicz / Andrzej Obrębowski - Subaru Impreza STi
14. Tomasz Kuchar / Jakb Gerber - Subaru Impreza STi
15. Marcin Bełtowski / Paweł Drahan ? Subaru Impreza Sti
...
19. Szymon Ruta / Dariusz Burkat - Subaru Impreza Sti

Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , , , , ,

opublikował Jacek, 11:03 | link | 0 komentarzy |  

Kraków tysiąca smaków...

wtorek, 17 kwiecień 2007

Jest w Krakowie wiele takich miejsc. Magicznych, innych, jakich na próżno szukać gdzie indziej. Jak na Miasto Kultury przystało wszelkie formy rozrywki są tu mile widziane, dozwolone i jak najbardziej wskazane. Każdy ma szanse czymś nakarmić swoje zmysły. Na początek coś dosłownie "do schrupania", zarówno dla ciała jak i ducha przy okazji.

Restauracja Chimera
Jak reklamuje się sam lokal otwierając dla gości secesyjne podwoje, zachęca do ich odwiedzin następującymi słowy:
Polecamy wyśmienite pasztety, wędliny i sery własnej produkcji oraz niepowtarzalne
w smaku pieczone kaczki, gęsi, a na specjalne życzenie również ? przyrządzane w całości ?udźce cielęce lub wieprzowe i prosiaki. Wiosną należy spróbować szparagów, raków,
pieczonych jagniąt, a jesienią i zimą grzybów i dziczyzny (dania w dużym wyborze:
dziki, jelenie, daniele, zające, bażanty).

W średniowiecznych piwnicach Pałacu pod Baranami kryją się 3 sale samoobsługowe i cześć restauracyjna. Chimera kiedyś kojarzona tylko z barem sałatkowym była jednym z nielicznych miejsc pomyślanych o wegetarianach. Z czasem menu zostało wzbogacone o powyższe dania mięsne, co niewątpliwie nie odstrasza, a wręcz zatrzymuje spragnionych mięsiwa odwiedzających. Wśród nich są sami krakowianie i bardzo wielu turystów, gdyż miejsce to cieszy się dobra sława i jest wymieniane w większości przewodników po grodzie Kraka.

Niewątpliwą zaletą restauracji jest: w zimie prawdziwy, ziejący ogniem-niczym smok wawelski-kominek. Natomiast w sezonie letnim, całkiem spory, zagospodarowany w po dworcu ogródek z barem sałatkowym i ciepła kuchnią, która zasługuje na szczególną uwagę.
Mimo usytuowania "Chimery" w podziemiach zabytkowej kamienicy, możliwości zwiedzenia i przebywania w historycznych wnętrzach i równoczesnego rozkoszowania się czy to staropolską kuchnią czy zdrowym, dietetycznym menu, ceny są tu zupełnie normalne. Można by rzec nawet więcej, jak na warunki krakowskie bardzo przystępne. Za duży zestaw sałatek,(sześć różnych dowolnie wybranych) zapłacimy 14 zl, za mały mix w skład, którego wchodzą cztery sałatki, wymienne z kuchnią ciepłą - 10zl.


ADRES:
Restauracja "Chimera"
ul. Św. Anny 3, 31 -008 Kraków
tel. 012 292 12 12, tel. / fax 012 423 21 78
e-mail:kontakt@chimera.com.pl

Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , ,

opublikował e.s, 20:19 | link | 0 komentarzy |  

Polscy kierowcy startują poza granicami kraju

Cztery polskie załogi wystartują w tym roku w trzech różnych cyklach. Czym i gdzie wystartują? Z kim będą walczyć o tytuł najszybszego?
Aktualny rajdowy mistrz Polski Leszek Kuzaj będzie walczył, jadąc Subaru Imprezą w Rajdowych Mistrzostwach Świata Samochodów Produkcyjnych (PCWRC), podobnie jak Michał Kościuszko, który za kierownicą Renault Clio Super 1600 zmierzy się ze stawką konkurentów rywalizującą w cyklu JRC. Obydwa cykle rozgrywane są w ramach Rajdowych Mistrzostw Świata (WRC).

Polski z 2003 roku, krakowianin Tomasz Czopik wraz ze swoim ukraińskim pilotem Glibem Zagorii wystartują Fiatem Punto Super 2000 w Rajdowych Mistrzostwach Europy, tak jak ubiegłoroczny wicemistrz Polski, kielczanin Michał Sołowow ze swoim pilotem Maćkiem Baranem, którzy pojadą Volkswagenem Polo Super 2000.

Wszystkie polskie załogi będą musiały się zmierzyć z bardzo wymagającymi i doświadczonymi rywalami. W mistrzostwach świata liczy się przede wszystkim doświadczenie i to magiczne ?coś?. To ?coś? podsiada jedynie garstka kierowców na świecie. Startują najszybszymi samochodami wspomagani przez producentów, którzy przygotowują im najszybsze auta według najlepszych specyfikacji. Od 1973 roku, czyli początku narodzin RMŚ, żaden z polskich kierowców tego ?czegoś? nie miał. Polacy na razie ?podskubują czub? mistrzostw świata. Z sezonu na sezon robią to coraz lepiej. Czy ten sezon okaże się przełomowym?

Każdy rajd jest inny i ma swoją specyfikę. Kierowcy, którzy przyjeżdżają na rajd mają możliwość dwukrotnego zapoznania się z trasą. Takich zapaleńców szybkiej jazdy, jak Leszek Kuzaj i Michał Kościuszko jest wielu. Wielu innych w tych rajdach startowało wcześniej i zna trasy doskonale. Daje to im niepisaną żadnymi regulaminami przewagę. Ciężko walczyć również z lokalnymi kierowcami, którzy trasy w swoich krajach znają niemal na pamięć. Każdy z nich chce wygrać.

Na szczęście Polacy mają duże doświadczenie. Zarówno Leszek Kuzaj i Michał Kościuszko rywalizowali w tych cyklach już rok temu i obydwaj deklarują, że w tym roku będzie tylko lepiej. Początek sezonu Leszkowi Kuzajowi nie wyszedł najlepiej. Nie ukończył Rajdu Meksyku, a w Polsce Rajdu Magurskiego. W rajdach równie ważne jak zwycięstwo, jest umiejętność dojeżdżania do mety. Po pierwsze dlatego, że pod koniec sezonu liczy się każdy punkt, a po drugie, każdy kolejny pokonany kilometr to bezcenne doświadczenie, które działa na korzyść kierowcy. Równie ważne jak doświadczenie jest przygotowanie samochodu. Na szczęście dla wyrównania szans każda załoga posiada identycznie przygotowany samochód, który musi być zgodny z jego homologacją, czyli książką, w której krok po kroku opisane jest jak ma wyglądać rajdowy samochód oraz co wolno a czego nie.

Rajdowe Mistrzostwa Europy mają dłuższą tradycję. Ich rozgrywki na samym początku historii sportów motorowych traktowane były jako odpowiednik dzisiejszych RMŚ. W tym cyklu mamy większe sukcesy. Największe odniósł Sobiesław Zasada, który trzykrotnie wywalczył tytuł mistrza Europy. Mistrzowski tytuł dla Polaków wywalczył również Kszysztof Hołowczyc. Natomiast wicemistrzowskie tytuły przywozili dla nas Marian Bublewicz i Janusz Kulig. Ubiegłoroczny sezon pokazał, że w RME będą wygrywać kierowcy w samochodach klasy Super 2000. Jedna z eliminacji to Rajd Polski z bazą w Mikołajkach. W zeszłym roku był to jedyny rajd rozgrywany na nawierzchni szutrowej w tym cyklu mistrzostw.

W tegorocznym kalendarzu kierowcy na szutrach będą rywalizować aż trzy razy ? podczas Rajdu Polski, Rajdu Fiata w Turcji oraz greckiego Rajdu Elpa, którego organizatorzy przygotowali połowę odcinków po szutrze a pół na asfalcie. Sołowow na trasach RME będzie walczył czwarty raz z rzędu, natomiast dla Tomasza Czopika będzie to pierwszy pełny sezon startów. W ubiegłym sezonie wystartował tylko w dwóch eliminacjach.

Który z naszych kierowców ma największe szanse na laur zwycięzcy? Przyjrzyjmy się konkurentom Polaków z RME.

Corrado Fontana to 33 letni Włoch, który wystartuje w Fiacie Punto Super 2000. Swój rajdowy ?warsztat? ma świetnie opanowany, udowodnił to trzykrotnie wygrywając m.in. Cykl International Rally Cup w swoim kraju. W 2001 roku startował również w RMŚ, gdzie pod koniec sezonu zajął ósme miejsce.

Z turecką flagą na szybie Fiata Punto Super 2000 wystartuje Volkan Isik. Nie raz wygrywał z zagranicznymi kierowcami, którzy przyjeżdżali na eliminację RME do jego kraju. Krum Donchev to wicemistrz RME z zeszłego roku. W tym sezonie wystartuje za kierownicą Subaru Imprezy N12. Nową eliminacją w kalendarzu RME jest Rajd Chorwacji. W rywalizacji o tytuł najlepszego kierowcy na starym kontynencie nie zabraknie więc też Chorwata Jurii Sebalj, który wystartuje za kierownicą Mitsubishi Lancera. Jest to kierowca, który startuje w swoim kraju ponad 12 lat, a w swoim rodzimym Rajdzie Chorwacji stawał dwukrotnie na najwyższym stopniu podium.

Równie ciężko ocenić, jak walka potoczy się w mistrzostwach świata. bo w tym cyklu stawka jest najbardziej wymagająca. Startujący tu kierowcy pretendują do jeżdżenia w pierwszej dziesiątce RMŚ, która jeździ samochodami typu WRC. Leszek Kuzaj zmierzy się z dziewiętnastoma kierowcami, którzy podobnie jak on przystąpili do rywalizacji w cyklu PCWRC. Na pewno najgroźniejszymi rywalami będzie Al-Attiyah, kierowca z Kataru, który w zeszłym sezonie zdobył tytuł regularnością ? wygrał dwa rajdy, zaś jego główny rywal Japończyk Fumio Nutahara trzy. Jednak Nasser punktował w każdej z imprez, zaś Nutahara został wykluczony z wyników w Meksyku. Obydwaj kierowcy będą rywalizować w tegorocznym cyklu.

Michał Kościuszko będzie walczył w cyklu JRC, z szesnastoma kierowcami. Najgroźniejszym rywalem dla niego będzie Szwed Per-Hunnar Andersson (Suzuku Swift S1600), jedyny zawodnik w stawce, który ma wsparcie fabrycznego zespołu, co oznacza, że praktycznie ma najlepiej przygotowany samochód. Nie mniej groźnym rywalem będzie Patryk Sandell ze Szwecji, który jest ubiegłorocznym triumfatorem tych rozgrywek. Wystartuje na Renault Clio S1600. Najbardziej doświadczonym zawodnikiem w stawce jest Estończyk Urmo Aava, który startuje Suzuki Swiftem S1600. Ten kierowca startuje różnymi samochodami S1600 w tym cyklu już od 2003 r. W zeszłym sezonie wywalczył wicemistrzowski tytuł.

Mistrzostwa Europy 2007
1.Rally Mille Miglia 2007 (Włochy) 19-21 kwietnia
2.Fiat Rally (Turcja) 11-13 maja
3.INA Croatia Delta Rally (Chorwacja) 24-26 maja
4.Rajd Polski (Polska) 8-10 czerwca
5.Belgium Ypress Westhoek Rally (Belgia) 6-8 lipca
6.Rally Bulgaria (Belgia) 6-8 lipca
7.Rally Vinho da Madeira (Portugalia) 2-4 sierpnia
8.Barum Rally Zlin (Czechy) 24-26 sierpnia
9.Elpa Rally (Grecja) 5-7 października
10.Rally d'Antibes Cote d'Azur (Francja) 19-21 października

Mistrzostwa PC WRC
1.Rajd Szwecji 9-11 lutego
2.Rajd Meksyku 9-11 marca
3.Rajd Argentyny 4-6 maja
4.Rajd Akropolu 1-3 czerwca
5.Rajd Nowej Zelandii 31 sierpnia-2 września
6.Rajd Japonii 26-28 października
7.Rajd Irlandii 16-18 listopada
8.Rajd Wielkiej Brytanii 30 listopada-2 grudnia

Mistrzostwa JRC
1.Rajd Norwegii 16-18 lutego
2.Rajd Portugalii 30 marca ? 1 kwietnia
3.Rajd Sardynii 18-20 maja
4.Rajd Finlandii 3-5 sierpnia
5.Rajd Niemiec 17-19 sierpnia
6.Rajd Katalonii 5-7 października
7.Rajd Korsyki 12-14 października

Opublikowano również w serwisie Wiadomosci24.pl

Etykiety: , , , , , ,

opublikował Jacek, 12:40 | link | 0 komentarzy |  

"Eragon"-recenzja filmu

wtorek, 10 kwiecień 2007

Książka a film...jak to zazwyczaj z tym drugim bywa wielokrotnie gorszy. Tak niestety i tym razem. Tym bardziej, że to co najcenniejsze, magiczne i owiane tajemnicą, w "Eragonie" podane jest niemal jak kawa na ławę. Pominięto kluczowe wątki mogące zbudować napięcie, którego z pewnością temu filmowi brak. Spłycono całą historię do pojawienia się niczego nieświadomego tytułowego bohatera, znalezienia i wyklucia się z jaja- Saphiry, ich raczej mało "przygodowej" podróży oraz końcowej walki w obronie jednego z ludów i ogłoszenia Eragona bohaterem. Produkcje fantasty mają do siebie to, że są przesycone efektami specjalnymi, staranie dopracowane technicznie, często nowatorskie. Tu nawet forma nie może wzięć góry nad treścią, bo jej po prostu brak. Obie materie zostały zapomniane, tak jak te odrealnione krainy, postacie, potwory, które zamiast pobudzać wyobraźnie, powodują tęsknotę za książką(o ile ją wcześniej czytaliśmy?a warto:)!!!) i tym czego oczy nie powinny były zobaczyć, wtedy sercu przecież nie byłoby żal. I tak obraz staje się momentami nudnawy, mało dynamiczny, pogubione tempo nie sprzyja rozwojowi akcji. Celowe wycięcie i pominięcie niektórych motywów, z książki nastolatka, który podbił swoją historią o Smoczych Jeźdźcach świat, nie wyszło twórcom filmu na dobre. "Eragon" należy do jednych z najsłabszych obrazów ostatniego sezonu.

Etykiety: , ,

opublikował e.s, 23:09 | link | 0 komentarzy |  

Bieszczady

piątek, 6 kwiecień 2007

Egzaminy wstępne na kierunek nauki polityczne. Profesor rozmawia z kandydatką:
- Co pani wie o programie ekonomicznym rządu Jarosława Kaczyńskiego?
Dziewczyna milczy.
- A o polityce społecznej?
Dziewczyna milczy.
- A wie pani, kto to jest Jarosław Kaczyński?
Dziewczyna milczy. Profesor pyta:
- A skąd pani pochodzi?
- Z Bieszczad, panie profesorze.
Profesor podszedł do okna, wygląda na ulicę, chwilę się zastanawia i mówi do siebie:
- A może by tak wszystko rzucić w cholerę wreszcie i wyjechać w te Bieszczady...

Etykiety:

opublikował Jacek, 11:21 | link | 0 komentarzy |  

Jakie jest największe zmartwienie dresa?

Jadąc autem, nie może wystawić obu łokci za okno. Planowano produkcję samochodu tak wąskiego, by to było możliwe... jednak projekt nie przeszedł.

Dlaczego ?

Ponieważ na tylnej szybie nie mieścił się napis PIONEER...

Etykiety:

opublikował Jacek, 11:09 | link | 0 komentarzy |  

Suzuki SX4

czwartek, 5 kwiecień 2007

Model SX4 jest owocem współpracy marki Suzuki z firmą Fiat Auto S.P.A, w ramach, której Suzuki kierowało projektem od założeń konstrukcyjnych po wdrożenie do produkcji masowej. Sprzedawany w Europie samochody SX4 produkowane są na Węgrzech przez Magyar Suzuki Corporation. Samochód ten jest za mały jak na SUV, za wolny jak na auto sportowe. Suzuki nazywa to crossover do czego nawiązuje skrót SX czyli samochód posiadający cechy wcześniej wymienionych, ale zbyt słabe by z nimi konkurować. Ale oprócz suzuki SX4 istnieje więcej aut, tzw. klasy kompakt, i w niej właśnie się wysuwa na prowadzenie nowy produkt Suzuki. Samochód został wyróżniony przez redakcję Twojego Styl, i zdobył tytuł na najlepszy Kobiecy Samochód Roku 2006 Twojego Stylu.



Stylistyka zewnętrzna
Elegancka opływowa bryła daje wrażenie dynamiki. Linia boczna jest położona nisko i wznosi się ku górze a wraz z dużymi trójkątnymi szybami przed przednimi drzwiami akcentuje charakterystyczny klinowy zarys, natomiast uwypuklone nadkola i duży rozstaw kół dają wrażenie stateczności i doskonałych właściwości jezdnych. Zgrabne i ładne nadwozie wzbogacono o dodatki typowe dla aut offroadowych ? metalowe nakładki pod przednim i tylnym zderzakiem oraz plastikowe osłony nadkoli. Szerokie drzwi ułatwiają wsiadanie i wysiadanie. W SX4 siedzi się wyżej niż w klasycznych hatchbackach a widoczność z miejsca kierowcy jest nieco ograniczona. Wynika to z wysoko umieszczonej deski rozdzielczej, co sprawia że nie widzimy pokrywy silnika, a z tyłu wąska szyba zasłaniana jest podwójnymi słupkami. Duże lusterka zewnętrzne niestety nieco ujmują autu elegancji, ale dzięki nim mamy doskonałe pole widzenia wstecz. Ich mankamentem jest odgłos jaki słychać w środku pojazdu, gdy powietrze rozpruwa się o ich duże gabaryty.



Stylistyka wewnętrzna
W środku auta znajdziemy spokojne linie, koliste motywy wzornicze w obramowaniach bocznych wlotów wentylacyjnych oraz zakrzywioną konsolę środkową, którą możemy spotkać również w innych modelach Suzuki. Wnętrze wykonane jest w podwójnej tonacji kolorystycznej ? dominuje czerń, która została rozjaśniona elementami w kolorze metalicznym, co dodaje wnętrzu elegancji jak i nutkę sportowej agresji. Tablica rozdzielcza jest ekonomiczna, zbudowana z trzy tarczowego zespołu wskaźników, pozwalając jednym rzutem oka odczytać niezbędne informacje oraz na intuicyjne korzystanie ze wskaźników i wszystkich urządzeń sterujących. Chromowane wstawki na kierownicy, konsoli centralnej i dźwigni zmiany biegów dopełniają wrażenia sportowego wnętrza auta. Ciekawostką są wycieraczki, które są asymetryczne, z krótszym piórem od strony pasażera, jednak okazują się wystarczająco skuteczne nawet przy dużym deszczu.

Wnętrze Suzuki mieści pięć osób. Samochód ma 4140 mm długości, 1755 mm, szerokości i jest wysoki na 1620 mm. Zwarte gabaryty i mały problem skrętu 5,3 m ułatwiają poruszanie się w ciasnych miejskich uliczkach oraz ułatwiają parkować w miejscach niedostępnych dla większych modeli typu SUV, i to jest dużym atutem SX4.

Silnik
Suzuki do swojego modelu oferuje pięć jednostek benzynowych. Cztery jednostki benzynowe i jeden diesel. W Polsce dostępne będą trzy wersje tego samochodu z różnym wyposażeniem i napędem na dwa koła GLX i GS oraz na cztery koła ? 4 WD GS. W zależności od wersji samochody różnią się nieznacznie wyglądem. Wersje z napędem na dwa koła są mniejsze o paręnaście milimetrów. Podstawową jednostką jest wersja benzynowa z silnikiem 1,6l o mocy 107 KM. Czterocylindrowa jednostka z wielopunktowym, elektronicznie sterowanym wtryskiem paliwa i dwoma wałkami rozrządu nie imponuje dynamiką. Przyspieszenie 12,3 s do 100 km, i dość długie przełożenia 5-stopniowej skrzyni nie sprzyjają sportowym ambicjom SX4 i preferują raczej spokojny styl jazdy. Za to dużym plusem tej modelu jest bowiem ekonomiczne spalanie ? średnio 7,1 l/ 100 km. W przyszłym roku pod maską SX4 pojawi się 120 konny turbo diesel 1,9l, który powinien lepiej radzić sobie z ważącym 1325 kg pojazdem. Pozostałe benzynowe jednostki napędowe mają taką samą pojemność, aczkolwiek troszkę większą moc. W wersji z napędem na cztery koła dzięki przyciskowi pomiędzy fotelami kierowcy i pasażera można ustawić jeden z trzech trybów działania napędu. Pierwszy 2WD czyli napęd na koła przednie, tryb Auto ? rozdziela moment poprzez elektoronicznie sterowane sprzęgło, a trzeci Lock to stały napęd na cztery koła, niestety działa tylko do 60 Km/h. Po przekroczeniu tej prędkości napęd przełącza się w tryb Auto, czyli przedni z możliwością automatycznego dołączenia tylnego napędu gdy stracimy przyczepność w jednym z kół przedniej osi. Układ kierowniczy jest stabilny. Samochód nie ma tendencji do przechyłów nadwozia podczas pokonywania zakrętów. Sztywno zestrojone nadwozie znakomicie radzi sobie na nierównych i podziurawionych drogach, choć komfort podróżowania najlepszy wtedy nie jest. Auto ma 19 centymetrowy prześwit.

W sezonie 2008 Suzuki przystępuje do rywalizacji w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Świata WRC właśnie z modelem SX4 WRC. Potwierdził to Pan Hiroshi Tsuda podczas prezentacji tego modelu na japońskim rynku. Nowe Suzuki SX4 WRC będzie można zobaczyć w kilku rundach Rajdowych Mistrzostw Świata już w tym sezonie, podczas których inżynierowie i kierowcy przeprowadzą odpowiednie testy i będą kontynuować prace rozwojowe nad rajdowym modelem.

Etykiety: , ,

opublikował Jacek, 14:10 | link | 0 komentarzy |  

Sklepo-kawiarnia na Dajworze

Wspólne plany i podobny sposób myślenia o życiu mogą stać się bazą i motywem do stworzenia przedsięwzięcia, na które w pojedynkę może brakło by nam odwagi czy chęci.
Ale jeśli spotkały się bratnie dusze, krakowianki, matki i żony, które chciały zrobić coś dla siebie, przy okazji jednak i dla innych kobiet. Wtedy wszystko jest możliwe. Potrzeba samorealizacji i spełnienia się w różnych rolach prowadzi często do nietrafionych i pochopnych bądź wręcz odwrotnie wizjonerskich decyzji. Taką formułą i takim właśnie miejscem w swym założeniu jest sklep sztuki dekoratorskiej i użytkowej "Lulu living".
Sklep i kawiarnia w jednym
Ma on na celu nieco hedonistyczne czerpanie z przyjemności tego świata, to uczta dla zmysłów. Połączenie wrażeń wzrokowych ( estetyka przedmiotów jest rzeczą gustu) smakowych ( smak kaw, herbat, win ) węchowych ( aromat kawy, oraz kosmetyków). Inspiracją były podobne temu miejsca, znajdujące się we wszystkich miastach europejskich. Pomysł na sklepo -kawiarnie to niecodzienne zestawienie sprzedaży przedmiotów z całego świata z możliwością zatrzymania się w biegu przy cenionej kawie "Illy":) lub innym szlachetnym trunku. Z podróży i zamiłowania do nich zrodziła się idea, następnie trzeba było wyszukać lokal, który powierzchniowo i lokalizacyjnie będzie spełniał oczekiwania obu Pań.
Lokalizacja
Mało przydatne okazały się tu pośrednictwa nieruchomości, około dwa miesiące trwały poszukiwania, aż wreszcie znalazła się stara, zapomniana fabryka czekolady na ulicy Dajwór 10, która okazała się lokalem godnym uwagi i wartym inwestycji. Wymagał on jednak generalnego remontu, który trwał 4 miesiące; wymiany okien, drzwi, podłóg, dobudowywania ścian. Aranżacja wnętrza jest oczywiście jak na takie miejsce przystało również specyficzna; przeszklone, jasne pomieszczenia, powoli wypełniają się od rozmaitych towarów z różnych zakątków świata.
Asortyment
Docierają do Krakowa meble z Chin, porcelana i szkło z Maroka, lampy oraz inne produkty np.: z Filipin, ale znajdziemy też polskie szkło, biżuterie i fotografie. Taka różnorodność asortymentu pozwala przybliżyć odległe kraje, wyobrazić sobie i kupić kawałek świata, umieszczając go we własnym domu.
Te przedmioty są starannie wybierane, selekcji dokonują same właścicielki zakładając, że towar musi podobać się im samym, a wtedy również spodoba się innym kobietom. Bo to sklep dla nich i z myślą głównie o nich. Mimo zaledwie kilku miesięcy funkcjonowania sklepu, zarówno on jak i wspomniana kawa mają już swoich smakoszy, stałych klientów, również płci męskiej.

Etykiety: , , ,

opublikował e.s, 09:52 | link | 0 komentarzy |  

Ulica marzycieli-recenzja książki Roberta McLiam'a Wilsona.


"Ulica marzycieli"- recenzja książki Roberta McLiam'a Wilsona.



"Wszystkie opowiadania traktują w gruncie rzeczy o miłości" często od pierwszego zdania i te najbardziej nas urzekają, przenikamy w ich rzeczywistość już od pierwszych stron książki.

Mimo stagnacji i monotonii życia, jakie ukazuje nam autor biegnącego w Ulsterze, na
"Ulicy marzycieli" książkę czyta się płynnie i z zaciekawieniem. Co przyniesie nowy dzień?. Niby jeden podobny do drugiego, z tą różnicą, że w Belfaście, miejscu na ziemi, gdzie trudno o prawdziwy spokój i ciszę.
Fabuła dotyczy młodych mężczyzn zainteresowanych głównie tym, ile mogą jeszcze wypić w pubie, który " był przystanią dla nieudaczników "i nie tylko. Wyjątkiem wśród nich staje się Misiek, przyjaciel Jake'a i zarazem największy łamaga. Realizując wbrew sobie najbardziej utopijne pomysły odnosi sukces finansowy. Wydawałoby się te chore mrzonki niepoprawnego optymisty stają się podstawą dla jego ekonomicznego geniuszu.

Czytelnik może odnajdzie w książce wskazówki jak samemu w żyć i zrealizować "amerykański sen".
Jakby w opozycji to knajpianego obrazka, rytualnych wręcz, codziennych czynności i nawyków bohaterów, tuż obok, za rogiem, wybuchają bomby. Ale w pubach toczy się dalej najnormalniejsze życie towarzyskie. Choć w Belfaście zamachy terrorystyczne są na porządku dziennym, Wilson tworzy postacie ludzi, dla których najważniejsza jest przyjaźń, bez względu czy ktoś jest protestantem, czy katolikiem. Bohater zostając sam na sam ze sobą, przygląda się swojemu życiu i czyni to z lekką nutką ironii. Prowadzi normalne życie; bez patosu, bez patriotycznych uniesień. I nie ma w nim wewnętrznego buntu, lecz afirmacja życia - takim, jakie jest. Czasem potyka się o własne uczucia (nieudane związki z kobietami, poczucie winy z powodu wykonywanej pracy), to boli, bo musi boleć.

Równocześnie od pierwszych stron, najpierw wręcz nienamacalnie i z coraz to większą siłą Wilson przygotowuje czytelnika na drastyczne opisy miejsc zaraz po wybuchu bomb, które są codziennością w Ulsterze. Ukazuje uwarunkowania polityczno-historyczne obecnej sytuacji w Irlandii Północnej;), przeplatając je przy tym własną refleksją. Czyni to w sposób wręcz surowy, sugestywny. Jest to niemal reporterska relacja z miejsca tragedii tuż po wybuchu, jakby oglądana na zdjęciu. Opisy jednakże nie przytłaczają czytelnika. Nie ubarwia ich swoim komentarzem. Nam pozostawia ocenę, czy ma jakiś sens zabijanie ludzi przez grupę religijnych fanatyków, dla której każdy katolik to wróg. W zamachach giną przypadkowi ludzie. A po śmierci najbliższych życie w wielu rodzinach traci sens.

"Ulica marzycieli" to współczesna powieść irlandzkiego pisarza, która wzrusza, rozbawia, pobudza do refleksji nad tym, co w życiu ważne, a co najważniejsze. Nie jest to książka ukazująca zdecydowanie złe lub dobre charaktery, pozwala czytelnikowi na wybór, na opowiedzenie się po którejś ze stron. Traktuje o sprawach jakże poważnych i trudnych dla każdego z nas, ale z poczuciem humoru, co jest jej niekwestionowaną zaletą.
"W prozie Wilsona uderza nadzwyczaj szeroka gama odczuć?tragizm, komedia, realizm, absurd, wnikliwość polityczna..." tak podsumował dzieło R.L Wilsona jeden z recenzentów Times'a, nic dodać nic ująć, bowiem w "Ulicy marzycieli" można faktycznie znaleźć wszystkie te elementy.

Etykiety: , ,

opublikował e.s, 09:20 | link | 0 komentarzy |  

Wywiad z Bacą

środa, 4 kwiecień 2007

Wywiad z bacą:
- Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
- Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję...
- Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:04 | link | 0 komentarzy |  

300 Spartan-recenzja filmu

wtorek, 3 kwiecień 2007


A niebo przykrył cień...;)

Trup ściele gęsto ginąc od nieba strzał, oszczepów i temu podobnej broni starożytnych.

300 Spartan dzielnych, o atletycznej posturze walczy przeciw zdecydowanie wątlejszym Persom. Jest wielka bitwa, oręża, są i potwory, krew i chwała. Jednym słowem obraz batalistyczny.

Wychowani po to by walczyć i ginąć za ojczyznę. Niczym samurajowie życie swe poświęcali za swoich panów, tak oni za ojczyznę.

Zekranizowanie komiksu Franka Millera oddaje jego bajkowy wymiar: "?Frankowi zależało na przedstawieniu czystej esencji Sparty. Nie interesował go realizm i wierność historycznym realiom." I to na pewno nie umknie uwadze wytrawnym znawcom tematu. Ale ponieważ komiks Millera stała się bestsellerem może, a nawet powinien rządzić się swoimi prawami. Twórcy filmu oprócz strony graficznej docenili również współistniejące z nią podpisy. Teksty były tak samo ważne jak rysunki, zachowano ich rytm, a i przy okazji dynamizm kreski. Zimne barwy, wyraziste kontury postaci, zabawa kontrastem i balansowanie kolorem, metodą "kompresji" nadają zarówno postaciom jak i otoczeniu patosu. Nagromadzenie różnych, czasem nowatorskich efektów, choć nie przyćmiewa kultowego Matrixa, można by nazwać starożytną jego odmianą. W tej sferze już dokonał się przełom i trudno pokazać coś nowego, zaskakującego, ale ekipie poniekąd się to udaje. Oto mityczna Sparta i jej obywatele, o niemal niewzruszonej mimice, twardych zasadach, pokazują też ludzkie oblicze jak: Król Leonidas i jego armia o nieprzeciętnej sile, która dodatkowo podkreślana jest przez różne tricki filmowe. Trudno uwierzyć w taką moc i tężyznę fizyczną, jednak czego człowiek nie może tam komputer wykorzysta.

Film ma swoje tempo, którego co jest rzadkością, nie gubi, wyróżnia się swoistą dynamiką; kolejne starcia wojsk, pełne brutalnych ujęć i nieraz wstrząsających widoków nie powodują uczucia odrazy, bo góruje nad nimi właśnie zachowana konwencja baśniowa.

Ważnym, integralnym elementem tego filmu jest ścieżka dźwiękowa, skomponowana specjalnie na jego potrzeby i momentami wyśpiewywana przez irańską piosenkarkę. Wzmacnia ona identyfikacje widza z bohaterami, podkreślając ich poświecenie.

Etykiety: , ,

opublikował e.s, 00:39 | link | 0 komentarzy |  

Gdzie znajduje się serce?

Profesor pyta studenta gdzie znajduje się serce.
- W klatce piersiowej - odpowiada student.
- Niezbyt dokładnie - komentuje profesor - w osierdziu.
Na to student:
- Gdyby mnie zapytano gdzie jest pan profesor, to co mam odpowiedzieć?
Na sali czy w koszuli? (I zdał.. :)

Etykiety:

opublikował Jacek, 00:24 | link | 0 komentarzy |  

Była do pana dyspozycji

poniedziałek, 2 kwiecień 2007

Małżeństwo wybrało się na wczasy. Po drodze zatrzymali się na noc w hotelu.
Rano poprosili o rachunek za dobę hotelową. Ku ich zdziwieniu zobaczyli, że rachunek opiewa na zawrotną sumę 3000 zł.
- Dlaczego tak dużo? Przecież spędziliśmy tu tylko kilka godzin! - pyta mąż.
- To jest standardowa stawka za nocleg - odpowiada recepcjonista.
Małżeństwo zażądało spotkania z dyrektorem, który spokojnie wysłuchał zażaleń i stwierdził:
- Proszę państwa, prowadzimy luksusowy hotel, jest on wyposażony w kilka basenów, wielką salę konferencyjną, saunę i solarium. Wszystko to było do państwa dyspozycji.
- Ale my z tego nie skorzystaliśmy!
- Ale mogli państwo! I za to trzeba zapłacić.
Mężczyzna wyciąga wreszcie z portfela 300 złotych i wręcza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300 zł.
- Zgadza się.
- Obciążyłem państwa rachunkiem opiewającym na 3000 zł.
- Pozostałe 2700 zł to rachunek dla pana za przespanie się z moją żoną - mówi mężczyzna.
- Ale ja nie spałem z pana żoną! - krzyczy dyrektor.
- Cóż, była do pana dyspozycji.

Etykiety:

opublikował Jacek, 09:01 | link | 0 komentarzy |  

"Kraina Chichów"-recenzja książki Jonathana Carolla

niedziela, 1 kwiecień 2007


"Kraina Chichów"- recenzja książki Jonathana Carolla.

Tajemnice miasteczka Galen, czyli miejsca akcji powieści Jonathana Carolla okazują się bardzo mroczne..tylko, że nic tego na początku nie zapowiada. Książka to pod wieloma względami realizuje zasadę M.R. Jamesa na historie o duchach. A zasada jest prosta: zacząć spokojnie, w codziennych dekoracjach jakby nigdy nic?Im dalej jednak brniemy, w na pozór prostą fabułę, tym bardziej wyczuwalnym się staje to, że coś jest zdecydowanie nie w porządku, z kolei ten nieład składa się na opowiadanie o sprawach prawie "nie z tej ziemi";).

Mieszanka humoru i horroru nie pozwala ani na chwile znudzić się książką, należy ona do tych czytanych jednym tchem. Elementy sensacyjne budują atmosferę niepewności, by zupełnie rozwiać je na koniec. Nim to jednak nastąpi nasza wyobraźnia ma czas na przyswojenie sobie i swobodna interpretacje tych różnych, niezwykłych zdarzeń.

Zaczyna się klasycznie i niewinnie. Tomasz Abbey, nauczyciel angielskiego, jest fanem twórczości pewnego bajkopisarza, autora właśnie tytułowej "Krainy Chichów". Pewnego dnia spotyka w antykwariacie dziwną dziewczynę, która stanie się odtąd jego miłością i redaktorką biografii mistrza. Para młodych badaczy udaje się do małego miasteczka, gdzie prawie przez całe życie mieszkał ich ulubiony literat. Tomasz poznaje osobiście córkę pisarza - fascynującą Annę, która wykazuje chęć współpracy nad książką na temat jej ojca, chociaż Tomasz nie był pierwszym śmiałkiem, pragnącym zgłębić jego życiorys. Za to jedynym jaki przypadł Annie do gustu.

Całej historii przed przyjazdem do Galem i już na miejscu towarzyszy szereg dziwnych spotkań, ale najbardziej niewiarygodne jest zakończenie. Tomasz podczas wizyty u córki Marshalla Franca, Anny stwierdza: "czytanie książki jest przynajmniej dla mnie, jak podróż po świecie drugiego człowieka. Jeżeli książka jest dobra, czytelnik czuje się w niej jak u siebie, a jednocześnie intryguje go, co mu się tam przydarzy, co znajdzie za następnym zakrętem." I tak jest właśnie z "Kraina Chichów", każdy jej rozdział zaskakuje. Autor pisze o pisarzu, ten z kolei o innym. Jest to opowieść o cudzie i grozie tworzenia. Porusza ona problem osiągnięcia artystycznego: czy wielki pisarz jest zarazem wielkim alchemikiem, zdolnym przemienić słowo zapisane na papierze w człowieka "w niebieskim kapeluszu, który naprawdę staje pod naszymi drzwiami?. "Kraina Chichów" jest lekturą obowiązkową dla miłośników prozy Jonathana Carrolla, a również dla tych, którzy dopiero rozpoczynają z nim czytelniczy flirt. A co tak przyciąga jego fanów i potencjalnych czytelników?. Błyskotliwa fabuła, tajemnica, nieoczekiwane zwroty akcji, bullteriery i oczywiście, świat po "drugiej stronie lustra", który w niczym nie przypomina naszej rzeczywistości.

Etykiety: , ,

opublikował e.s, 23:27 | link | 0 komentarzy |  

Ktore koło?

Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów, radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8:00.

Studenci byli tak pewni siebie, że przed egzaminem zdecydowali poimprezować u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale ostro zapili w weekend i jak zasnęli w niedziele wieczorem,to obudzili się w poniedziałek ok. 12.00. Na egzamin oczywiście nie zdążyli, ale postanowili zabajerować profesora. Tłumaczyli się, że w weekend pojechali do kolegów z uniwersytetu do Poznania, aby pogłębić wiedzę i wymienić się doświadczenia, niestety w drodze powrotnej, gdzieś w lasach złapali gumę, nie mieli koła zapasowego i bardzo długo czekali na pomoc. Dlatego niestety wrócili do Krakowa dopiero koło południa.

Profesor przemyślał to i mówi:
- OK, możecie przystąpić do egzaminu jutro rano.

Bardzo zadowoleni z siebie studenci pouczyli sie jeszcze trochę wieczorem i na drugi dzień przyszli na egzamin pewni siebie. Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, a asystenci rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy rozwiązali bez wysilku. Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie, ale za to za 95 punktów: "Które koło?"

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:14 | link | 0 komentarzy |