Przychodzi Edyta do Kuby
środa, 18 lipiec 2007
Jak twierdzi czuła się zaszczuta, co zmusiło ją do wycofania się z życia publicznego, to jednak nie zniechęciło i nie uciszyło zainteresowania jej osobą.
Aniołek polskiej sceny pop pokazał rogi w liście do dziennikarzy. Po parokrotnych prośbach i próbach załagodzenia sytuacji zdecydowała się ona wreszcie na ostre słowa w ich kierunku. Wreszcie, bo i tak chyba za dużo zniosła i za długo zwlekała próbując oszczędzić i chronić swoją prywatność i rodzinę.
W tym czasie jak każda kobieta powinna być otoczona szczególną troską i opieką. Ale jeśli są ludzie, którzy nie potrafią tego uszanować czy pojąć?należy walczyć z nimi ich własną bronią. Agresja jak wiadomo rodzi agresje.
Etykiety: Edyta Górniak, fakt, gwiazda, Kuba Wojewódzki, media
Hipokryzja rzecznika prezydenta miasta Krakowa
poniedziałek, 26 marzec 2007
Wg. rzecznika prezydenta miasta Pana Helbina redaktor Kwaśniewski:
- podaje nieprawdziwe powody stojące u podstaw decyzji Prezydenta Krakowa
Kwaśniewski pisał:
Jeżeli jednak ktoś uznał, że karą za niepoprawne teksty jest niewpuszczanie dziennikarza, na salę obrad rady miasta, to znaczy, że ktoś nie rozumie nie tyle prawa co podstawowych zasad demokracji.
Helbin odpisał, że:
Podstawowym i jedynym powodem decyzji w sprawie dziennikarzy "Faktu" była troska o prawidłowy i niezakłócony przebieg sesji Rady Miasta Krakowa. Prezydent Krakowa podjął ją wspólnie z Przewodniczącym Rady ? po licznych sygnałach radnych i innych osób uczestniczących w pracach krakowskiego samorządu, skarżących się na niestosowne, a często wręcz prowokacyjne zachowania dziennikarzy tej gazety.
Gdyby takowe prowokacyjne i niestosowne zachowania naprawdę miały miejsce, myślę że już dawno przeczytalibyśmy o nich w konkurencyjnych gazetach. Rzecznik prasowy Prezydenta na pewno by je ujawnił, by wzmocnić swój przekaz w postaci sprostowania prasowego.
Wg. Helbina, redaktor Kwaśniewski:
Myli się także pisząc, że prezydent ogranicza dostęp dziennikarzom "Faktu" do prac krakowskiego samorządu. Mogą oni swobodnie śledzić sesje Rady Miasta Krakowa z balkonu dla gości.
Niezrozumiałe dla mnie w tym sprostowaniu jest to stwierdzenie.. Czy nie jest ograniczeniem zakaz wstępu dziennikarzy na sale obrad tak jak innym dziennikarzom? Wszak jak sama nazwa wskazuje galeria dla gości z której obrady krakowskiego samorządu mogą śledzić dziennikarze "Faktu", jest przeznaczona dla publiczności, a miejsce dla dziennikarzy jest miejscem osobnym.
Poza tym Pan Helbin o "Fakcie" pisze że jest w nim:
Brak rzetelnej informacji o istotnych dla mieszkańców sprawach i problemach omawianych podczas sesji.
Ciężko mi się odnieść do tego fragmentu. Nie czytam "Faktu". Stwierdzenie to wygląda na tzw. dołożenie dziennikarzom "Faktu" i zdyskredytowanie ich pracy w oczach opinii publicznej.
Ciekaw jestem dlaczego Pan Helbin odniósł się tylko do komentarza Redaktora Macieja Kwaśniewskiego, a nie do artykułu, który nad nim widniał, i wyjaśniał wszystkie kwestie co do których miał zastrzeżenia Pan Helbin.
Fragment artykułu z Gazety Krakowskiej (15 marzec 2007)
Krakowscy dziennikarze gazety "Fakt" mogą śledzić sesję rady miasta tylko z galerii dla publiczności. Prezydent Jacek Majchrowski jedynie reporterom tej redakcji zabronił wstępu na salę obrad, argumentując, że przeszkadzają w pracy radnym. Tymczasem radni, niezależnie od opcji politycznej, zapewniają, że "Fakt" wcale im nie przeszkadza. (...) Rzecznik prezydenta Marcin Helbin twiedzi jednak, że radni zachowują się w sposób dwulicowy, ponieważ najpierw narzekają, że dziennikarze "Faktu" przeszkadzają im w pracy, a potem stają w obronie tej redakcji. Pytany przez "GK" o nazwiska dwulicowych radnych, odparł, że ich nie poda, bo nie jest pewien, czy radny chcieliby je ujawnić. Wczoraj dziennikarzom "Faktu" także nie udało się dotrzeć na salę obrad. Przed każdym z trzech wejść dostępu broniło po trzech strażników miejskich.
Komentarz Redaktora Macieja Kwaśniewskiego:
W każdej chwili któryś z naszych tekstów może się nie spodobać urzędnikom. Dziś dotyczy to "Faktu", jutro "Gazety Wyborczej", "Dziennika Polskiego" i "Gazety Krakowskiej". Pojutrze władzy nie spodoba się obywatel, który krzywo spojrzał. Nie ma tu wyjątków. Jeżeli jednak ktoś uznał, że karą za niepoprawne teksty jest niewpuszczanie dziennikarza na salę obrad rady miasta, to znaczy że ktoś nie rozumie nie tyle prawa, co podstawowych zasad demokracji. W Polsce mieliśmy do tej pory do czynienia z kilkoma podobnymi incydentami, ale wszystkie dotyczyły głębokiej prowincji, gdzie władza zżarta była korupcją. Mam nadzieję, że krakowski przykład okaże się incydentem, który łącznie z nazwiskiem pomysłodawcy trafi do podręczników dziennikarstwa, komentarzy do prawa prasowego, ustawy o dostępie do informacji publicznej i samorządzie terytorialnym. Posłuży jako przykład źle zrozumianych zasad demokracji. I to w Krakowie!!! Na koniec sentencja do wycięcia i powieszenia nad biurkiem. Polityk narzekający na media jest jak żeglarz narzekający na fale.
Sprostowanie Marcina Helbina, rzecznika prasowego prezydenta Miasta Krakowa (Gazeta Krakowska 22 marzec 2007):
Gazeta Krakowska z 15 marca br. Publikuje komentarz redaktora Macieja Kwaśniewskiego "Wszyscy jesteśmy z Faktu". Autor bierze w nim w obronę dziennikarzy "Faktu", "ukaranych" przez Prezydenta Krakowa odmową kart wejścia do sali obrad Rady Miasta Krakowa, jakoby za 'niewygodne teksty' pod swoim adresem. W swoim komentarzy redaktor Kwaśniewski, nie ustrzegł się nieścisłości. Co więcej podaje nieprawdziwe powody, stojące u podstaw decyzji Prezydenta Krakowa. Myli się pan Redaktor pisząc, że decyzja Prezydenta to reakcja na "niewygodne teksty", które "nie podobają się urzędnikom". Nikt nie przeszkadza dziennikarzom tej gazety w publikowaniu materiałów prasowych, które uznają za stosowne i nie ingerują w ich treść. Takie prawo daje im ustawa Prawo Prasowe. Podobnie jak władzom Krakowa, ta sama ustawa, daje prawo do reakcji na nieścisłe czy nieprawdziwe treści zawarte w tych materiałach. Z prawa korzystamy, śląc do redakcji "Faktu" sprostowania za każdym razem kiedy w materiałach prasowych tej gazety podawane są nieprawdziwe informacje o samorządzie Krakowa. Podstawowym i jedynym powodem decyzji w sprawie dziennikarzy "Faktu" była troska o prawidłowy przebieg sesji Rady Miasta Krakowa. Prezydent Krakowa podjął ją wspólnie z Przewodniczącym Rady ? po licznych sygnałach radnych i innych osób uczestniczących w pracach krakowskiego samorządu, skarżących się na niestosowne, a często wręcz prowokacyjne zachowania dziennikarzy tej gazety. Redaktor Kwaśniewski myli się także pisząc, że prezydent ogranicza dostęp dziennikarzom "Faktu" do prac krakowskiego samorządu. Mogą oni swobodnie śledzić sesje Rady Miasta Krakowa z balkonu dla gości. Trudno stwierdzić, czy z tej możliwości korzystają, bo w gazecie brak jest rzetelnej informacji o istotnych dla mieszkańców sprawach i problemach omawianych podczas sesji. Jedną z zasad demokracji jest nieskrępowany dostęp do informacji publicznej. Prezydent tej normy nie łamie. Jednak podstawowym fundamentem ładu demokratycznego jest przestrzeganie ogólnie przyjętych zasad i porządku, a te były wielokrotnie przez dziennikarzy "Faktu" łamane.
Bzyknąć Fakt na 75.000 zł
poniedziałek, 29 styczeń 2007
Zgodnie z art. 78 ust. 1 prawa autorskiegoAutorka nie wyraziła zgody na rozpowszechnianie swojego wizerunku, a sądy nie uznają gwiazd za osoby publiczne. Owszem gdy znajdują się na premierach filmów, spotkaniach autorskich, gdzie prezentują własną twórczość to tak, ale gdy są na plaży prywatnie status "osoby publicznej" ich nie obowiązuje. Tak właśnie było w tym przypadku gdyż zdjęcie zostało zrobione podczas prywatnego urlopu na plaży w Egipcie.
1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
Nie tylko prawo prasowe chroni gwiazdy i zwykłych ludzi przed nadmiernym interesowaniem się przez osoby trzecie ich życiem prywatnym.
Kodeks Cywilny Art. 23.Jeden "Fakt" mnie zastanawia. Czy kwota zarządzona przez sąd jest adekwatna do wyrządzonej krzywdy? Dziś reklama na głównej stronie dziennika kosztuje 29 tysięcy złotych. Gdyby zsumować reklamy na pozostałych zapewne kwota oscylowałaby około 1 mln zł. Gdyby pomnożyć tę kwotę przez wszystkie dni w miesiącu dawałoby to ok 30 milionów złotych. Wiadomo jednak, że gazeta nie sprzedaje wszystkich miejsc reklamowych. Więc zerknąłem na dane dotyczące zysków z reklam Faktu (wrzesień 2006 dane expert-monitor). Wynika z nich, że w ciągu miesiąca kwota oscyluje wokoło 2 mln zarobku. Tak więc zasądzona przez sąd kwota wydaje się być adekwatna do winy jaką popełnili dziennikarze Faktu. Wniosek jest jeden: za "wchodzenie w butach w prywatne życie" kosztuje dziennik połowę miesięcznych wpływów.
Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.
Co sądzicie na ten temat? Czy dziennikarze mają prawo opisywać prywatne życie gwiazd? Czy odszkodowanie, który Fakt zapłacił aktorce jest odpowiednio wysokie?
Inne procesy przegrane przez Fakt:
-> Kolejna porażka dziennika "Fakt" - Sto tysięcy złotych odszkodowania ma zapłacić "Fakt" redaktorowi naczelnemu "Przeglądu Konińskiego" - Stanisławowi Pigule.
-> Skrzynecka zawarła ugodę z "Faktem" - "W Fakcie będzie opublikowane oświadczenie wydawcy o wyrazach ubolewania za naruszenie dóbr osobistych".
-> Joanna Brodzik wygrywa z "Faktem" - Grzegorz Jankowski, redaktor naczelny "Faktu", i Axel Springer Polska, wydawca tytułu, muszą przeprosić Joannę Brodzik za naruszenie jej dóbr osobistych.
-> Edyta Górniak wygrała z "Faktem"? - Sąd zakazał brukowej gazecie "Fakt" pisania o Edycie Górniak
Inne procesy wytoczone przeciwko Faktowi:
-> Mandaryna idzie na wojnę z "Faktem"
-> "Fakt" do prokuratury za prowokację wobec min. Jurgiela
-> Poseł skarży "Fakt"
Zapowiedzi pozwów przeciwko Faktowi:
-> Lepper pozwie "Fakt" za "chuligana bez matury"
-> Minister pozwie "Fakt" za publikację
-> Posłanka SdPl pozywa do sądu "Fakt"