<body><iframe src="http://www.blogger.com/navbar.g?targetBlogID=2065940043628076165&amp;blogName=Edyta+i+Jacek&amp;publishMode=PUBLISH_MODE_FTP&amp;navbarType=BLUE&amp;layoutType=CLASSIC&amp;homepageUrl=http%3A%2F%2Fjacek.rajdy.info%2F&amp;searchRoot=http%3A%2F%2Fblogsearch.google.com%2F" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no" frameborder="0" height="30px" width="100%" id="navbar-iframe"></iframe> <div id="space-for-ie"></div>

Edyta i Jacek

Pan Hilary

niedziela, 7 październik 2007

Pan Hilary jęczy z cicha:
"Gdzież ten układ jest u licha?"
Szuka w spodniach i w surducie,
w Nowej Hucie i w Kalkucie.
Wszystko w szafach poprzewracał.
Może go ukradła prasa?
Lub spikerka z TV smukła?
Ktoś mi kurcze ukradł układ!
Pod kanapą, na kanapie
w IPNie, w URMie, w PAPie,
szpera w Łodzi i w Lublinie,
w całej Wolsce (co nie zginie).
Już kolegów chce nagrywać
koalicję zaczął zrywać.
Nagle - zerknął do lusterka...
Nie chce wierzyć... Znowu zerka.
Znalazł! Jest! Ukazał mi się!
Toć go mam we własnym PiSie!

Etykiety:

opublikował Jacek, 21:54 | link | 0 komentarzy |  

Dziadostwo

sobota, 6 październik 2007

Mały Jasiu ma urodziny i wypatruje przez okno gości. Nagle mówi do mamy:
- Mamo wujek i ciocia idą!
- Nie mówi się wujek i ciocia tylko wujostwo.
Wygląda dalej.
- Mamo kuzyn i kuzynka idą!
- Jasiu nie mówi się kuzyn i kuzynka tylko kuzynostwo.
Patrzy dalej i zauważył babcie i dziadka i mówi do mamy:
- Mamo dziadostwo idzie.....!...

Etykiety:

opublikował Jacek, 21:14 | link | 1 komentarzy |  

Rozmowy z piekłem

środa, 19 wrzesień 2007

Zamawia Clinton rozmowę tel. z Piekłem. Gada, gada, po kilku dniach przychodzi rachunek na
bajońska kwotę. Zamówił także Jelcyn, bo co, ma być gorszy? Gada, gada, gada, gada...
Przyszedł rachunek na kilkanaście rubli.

Zdumiony dzwoni na centrale z zapytaniem co on tak tanio, a Clinton drogo?
- Bo ze Stanów do piekła to międzynarodowa, a z Moskwy to miejscowa...

Etykiety:

opublikował Jacek, 20:27 | link | 0 komentarzy |  

To byłaby tragedia

sobota, 1 wrzesień 2007

Lech i Jarek Kaczynski odwiedzili jedna z warszawskich podstawówek.

Podczas dyskusji z uczniami Lech zapytał: Co to jest tragedia?
Czy ktoś mógłby podać przykład?
Dziewczynka z pierwszej ławki podniosła rękę:
- Gdyby mój przyjaciel, który mieszka na wsi, bawił sie na polu
i został rozjechany przez traktor - to byłaby tragedia.
-Nie. - odpowiada Jarek Kaczyński - to byłby wypadek
Zgłasza sie kolejne dziecko:
- Gdyby autobus, który odwozi 50 dzieci do szkoły, miał wypadek,
w którym zginęliby wszyscy pasażerowie - to byłaby tragedia.
- Tez nie - odpowiada znowu Jarek Kaczyński - to byłaby wielka strata.
Czy ktoś ma inne pomysły?
W klasie cisza. Nikt nie chce sie zgłosić.
Nagle odzywa sie Jasiu:
- Gdyby samolot, w którym lecieli Pan Prezydent i Pan
Premier został trafiony przez pocisk i rozpadł sie na kawałki - to
byłaby tragedia.
- Brawo! - woła Lech Kaczyński- Możesz nam powiedzieć
dlaczego uważasz, ze to była by tragedia?
Na to Jasiu:
- Dlatego, ze to na pewno nie byłaby wielka strata i raczej
nie byłby to wypadek...

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:32 | link | 0 komentarzy |  

Jest pan w ciązy

środa, 8 sierpień 2007

Po ostrym chlaniu Zdzisiek czuł się rano tak fatalnie, że nie poszedł do roboty, tylko do przychodni osiedlowej, żeby powiedzieli mu dlaczego tak mu łeb pęka. W przychodni był remont i Zdzisiek nawet nie zorientował się,że wszedł do gabinetu ginekologa. Ponieważ nieszczęścia chodzą parami, ginekolog też był mocno wczorajszy (zdaje się, że miał imieniny). Spojrzał na Zdziśka "ciężkimi" oczami, na jego skrzywioną, szarą twarz, powiedział:
- Jest pani w ciąży, babciu hyyyp.- i wpisał diagnozę do karty leczenia
Zdzisiek natychmiast wytrzeźwiał, zerwał się ze stołka, wyrwał lekarzowi z rąk swoją kartę i wybiegł trzaskając głośno drzwiami. Biegł całą drogę do domu. Kiedy wpadł jak burza do sypialni pierwszą rzeczą jaką zrobił to przywalił fleka przebierającej się właśnie w dzienne łaszki żonie:
- Zdzisiu co ty???? - krzyknęła przerażona kobieta
- Co ty ?, co ty? - wycharczał mąż - Zobacz głupia pi*do coś narobiła przez to swoje "dzisiaj ja na wierzchu, dzisiaj ja, dobrze, Zdzisiu?"J

Etykiety:

opublikował Jacek, 09:29 | link | 0 komentarzy |  

Pieniądze do piekła

czwartek, 26 lipiec 2007

Umarł banknot 200 zlotowy. Przychodzi do nieba i Bóg, w swej wielkiej dobroci mówi mu: Do piekła! Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby było wspaniale w niebie... Umarł banknot 100 zlotowy. Pan Bóg znów go do piekła wysyła. Umarł banknot 50 zlotowy. I znów do piekła. Podobnie z dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, tak jak i dwuzłotówka, i złotówka. Gdy przed Panem Bogiem stanęłam pięćdziesięciogroszówka, ten uradowany wziął ją do siebie i po prawicy posadził. Inne nominały zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego on jest z tobą Panie, a my nie?
A Pan Bóg popatrzył na nich i zapytał:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?

Etykiety:

opublikował Jacek, 12:10 | link | 0 komentarzy |  

Kolej na ciebie

środa, 25 lipiec 2007

Wspomnienia kolesia:
-Jak byłem kawalerem, zawsze gdy spotykały mnie jakieś zgrzybiałe ciotki na weselach, to poklepwyały mnie po ramieniu i mówiły:
-Będziesz następny.
-Przestały, kiedy na pogrzebach zacząłem robić im tak samo.

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:00 | link | 0 komentarzy |  

Nie cudzołóż Kaczyński

wtorek, 24 lipiec 2007

Przyjeżdża Kaczyński z wizytą do Benedykta. Jest miło i sympatycznie. Benedykt pyta:
-A jak tam u Was po wyborach?
-Wszystko w jak najlepszym porządku Ojcze Święty. Wyborcy zadowoleni, szczęśliwi. Mówią, że takiej Polski chcieli.
Ojciec Święty pokiwał głową, uśmiechnął się i pokazał Kaczyńskiemu 6 palców.
-A jak tam u Was z bezrobociem?
-Doskonale Ojcze Święty. Jest tak dobrze, że młodzi ludzie już
zaczynają wracać do kraju z emigracji. Zarobki super, pracodawcy gwarantują doskonałe warunki zatrudnienia.
Ojciec Święty znów pokiwał głową uśmiechnął się i pokazał Kaczorowi 6 palców.
-A co w szkolnictwie?
-Wspaniale. Minister sprawdził się doskonale. Dzieciaki zadowolone, chcą nawet w sobotę i niedzielę chodzić do szkoły.
Ojciec Święty pokiwał głową uśmiechnął się i znów pokazał 6 palców.
Wizyta się zakończyła Kaczyński wrócił do Polski i do swoich obowiązków. Jednak sprawa pokazywanych 6 palców nie dawała mu spokoju. Wybrał się więc do Glempa i pyta:
-Księże Prymasie byłem u papieża, opowiadałem mu co w kraju, a ten na każdą moją odpowiedź pokazywał mi 6 palców. Co to znaczy?
-Jak to? Ty katolik i nie wiesz, że chodzi o 6 przykazanie: nie cudzołóż?!
-Nie cudzołóż? A jak to się ma do mnie?
-A co miał powiedzieć? Nie pie**ol?!

Etykiety:

opublikował Jacek, 18:21 | link | 0 komentarzy |  

50 złotych za kurs

poniedziałek, 23 lipiec 2007

Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu, jednak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Pod barem stoi jedna taksówka, więc facet sprawdza swój portfel i wylicza że ma 15zł. Podchodzi więc do taksówkarza i pyta:
-Panie ile za kurs na Sienkiewicza?
-O tej porze to 20.
-A za 15 nie da rady?
-Za 15 nie opłaca mi się silnika odpalać.
-Panie niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko.
-Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy.
Więc nie było wyjścia, facet poszedł na pieszo do domu.
Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek, a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi:
-Ile za kurs na Sienkiewicza?
-20zł. - mówi taksiarz.
-Ja dam panu 50zł za kurs, ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
-Spadaj zboku, bo zaraz ci dowale.
Facet podchodzi do 2 taksówki:
-Ile za kurs na Sienkiewicza?
-20zł. - mówi taksiarz.
-Ja dam panu 50zł za kurs, ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
-Spadaj zboku bo nie ręcze za siebie.
Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzała się.
Podchodzi do ostatniej taksówki - tej spod baru - i mówi do kierowcy:
-Ile za kurs na Sienkiewicza?
-20zł. - mówi taksówkarz.
-Ja dam panu 50 zł za kurs, ale pod warunkiem że ruszy pan powoli i pomacha do wszystkich swoich kolegów taksówkarzy...

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:46 | link | 0 komentarzy |  

Syćkiego nojlepsego z okazji urodzin,hej!

niedziela, 22 lipiec 2007

Oddział terenowy Centralnego Biura Śledczego w Nowym Targu, dzwoni
telefon:
- Słucham
- Dobry.....kciołem podać,że Jontek Pipciuś Przepustnica chowie w stogu drzewa maryhuanę.
- Dziękujemy za doniesienie, zajmiemy sie tym.
- Kolejnego dnia zjawiaja się na podwórku u Przepustnicy rzadni sensacji agenci CBŚ, rozwalaja drzewo, rabiąc kazdy kawałek na 2, ale narkotyków nie znaleźli. Wydukali do przygladającego się ze zdziwieniem Przepustnicy "przepraszam" i odjechali.
- Zdziwiony Przepustnica słyszy w domu dzwoniacy telefon, idzie odebrać:
- Słucham
- Cesc Jontek....Stasek godo. Byli u Ciebie z cebesiu?
- Byli, tela co pojechali
- A drzewa Ci narąbali?
- Ano narąbali
- Syćkiego nojlepsego z okazji urodzin,hej!

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:09 | link | 0 komentarzy |  

Wyślijcie Jasia od razu na studia!

czwartek, 19 lipiec 2007

Nauczycielka pierwszej klasy, miała kłopoty z jednym z uczniów.
-Jasiu, o co ci chodzi?
-Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie!
Nauczycielka zabrała Jasia do gabinetu dyrektora, wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację. Dyrektor postanowił zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na pytania to będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka się zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu.
Dyrektor pyta:
-Ile jest 3 x 3?
-9.
-Ile jest 6 x 6?
-36.
I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor.
-Myślę, że Jasiu może iść do trzeciej klasy.
Nauczycielka spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań? Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się.
-Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
-Nogi.
-Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ?
-Kieszenie.
-Co zaczyna się na "K" kończy na "S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?
-Kokos
-Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące?
Oczy dyrektora otworzyły się naprawdę szeroko ale zanim zdążył powstrzymać odpowiedź Jasia, Jasiu powiedział.
-Guma do żucia.
-Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach?
Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy ale zanim zdążył się odezwać... Jasiu:
-Podaje dłoń.
-Teraz zadam kilka pyta z serii "Kim jestem?".
-OK - powiedział Jasiu
-Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie.
-Namiot
-Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Dróżba zawsze ma mnie pierwszą.
Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty.
-Obrączka ślubna
-Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze.
-Nos
-Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem.
-Strzała
Dyrektor odetchnął z ulgą i mówi:
-Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!

Etykiety:

opublikował Jacek, 11:03 | link | 0 komentarzy |  

Mecz Polska - Brazylia

czwartek, 12 lipiec 2007

Mecz Polska - Brazylia. Piłkarze Brazylii wchodzą do szatni. Patrzą, a tam tylko jedna koszulka - dla Ronaldinho. No to mówią mu:
-Ronaldinho, dobra będziesz grał sam.
Reszta drużyny poszła do pubu na piwo. Ronaldinho sam bez bramkarza nieźle się spisuje. Reszta drużyny w pubie po jakimś czasie włącza telegazetę, żeby zobaczyć, jaki wynik. A tam: 0:1 (34` Ronaldinho). No to się cieszą. Jakiś czas później patrzą, a tam koniec meczu i wynik 1:1 (83` Rasiak). Następnego dnia spotykają się z Ronaldinho i pytają:
-Ej, stary, czemu strzelili ci bramkę? Przecież tak dobrze ci szło?
-No wiecie panowie - odpowiada Ronaldinho - w 46` dostałem czerwoną kartkę...

Etykiety:

opublikował Jacek, 11:48 | link | 0 komentarzy |  

Obrabować bank

środa, 11 lipiec 2007

Najnowocześniejszy bank świata, super kozacki sejf. Właściciele postanowili przetestować zabezpieczenia. W tym celu zaprosili najbardziej znanych złodziei świata z Francji, Stanów, Niemiec i dwóch przypadkowych Polaków...Dla każdej ekipy postanowili zgasić światło przed sejfem na pół minuty i jeśli po zapaleniu światła sejf będzie otwarty, ekipa może zabrać zawartość. Pierwsi próbują Francuzi, światło się zapala - nie udało się. Drudzy Amerykanie, światło się zapala - nawet sprzętu nie zdążyli wyjąć. Trzeci Niemcy, światło się zapala - nic...Kolej na Polaków, światło gaśnie, mija pół minuty, próbują zapalić światło - nic, próbują po raz kolejny - nic...Z mroku słychać tylko cichy szept...
- Ku**a Stefan mamy tyle hajsu na cholerę ci jeszcze ta je**na żarówka

Etykiety:

opublikował Jacek, 20:19 | link | 0 komentarzy |  

Chociaż na ryby

wtorek, 10 lipiec 2007

Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

Etykiety:

opublikował Jacek, 12:27 | link | 0 komentarzy |  

A teraz mu sie wytlumacz, ze boli cie glowa...

piątek, 6 lipiec 2007

Pieknego, cieplego dnia wybral sie do zoo pewien gosc z zona.
Zona, naprawde atrakcyjna, makijaz, letnia rozowa sukienka spieta paskiem, ponczochy samonosne...Gdy szli pomiedzy klatkami malp, zobaczyli goryla, ktory na ich widok jakby oszalal i zaczal skakac na kraty,
chrzakac, zawisac na jednej rece, i druga uderzac w czaszke, najwyrazniej
niesamowicie podniecony.
Maz, zauwazywszy podniecenie malpy, zaproponowal zonie podraznic go
jeszcze bardziej i zaczal podsuwac pomysly: obliz usta, zakrec
tyleczkiem...
Zona wykonywala jego instrukcje, a goryl zaczal wydawac takie dzwieki,
ze chyba obudzilby martwego. "Rozepnij pasek..." (goryl prawie juz
rozginal kraty z napiecia) "a teraz odciagnij sukienke nad
ponczochy..." (goryl oszalal kompletnie). Nagle facet zlapal zone za wlosy,
otworzyl drzwi klatki, wrzucil zone do srodka, zatrzasnal drzwi i powiedzial:
A teraz mu sie wytlumacz, ze boli cie glowa...

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:30 | link | 0 komentarzy |  

W oknie jest duch

wtorek, 3 lipiec 2007

Dwóch facetów po długiej nocy spędzonej w barze nad ranem wsiada do samochodu. Po kilku minutach w okno pasażera stuka stary mężczyzna.
- Zobacz, w oknie jest duch! - krzyczy pasażer.
Kierowca dodaje gazu, ale twarz nie znika. Przerażony pasażer otwiera okno i pyta:
- Czego chcesz?
- Macie może papierosy? - pyta stary mężczyzna.
Pasażer rzuca przez okno paczkę i krzyczy do kierowcy zamykając ze strachem okno:
- Przyspiesz!
Kilka minut później uspokojeni zaczynają śmiać się i żartować z poprzedniego strachu. Nagle w oknie znów pojawia się ta sama twarz.
- To znowu on! - krzyczy pasażer. Otwiera okno i drżąc ze strachu pyta:
- Tak?
- Macie ognia? - dopytuje się stary mężczyzna.
Pasażer wyrzuca zapalniczkę przez okno i krzyczy:
- Przyspiesz jeszcze!
Kierowca wciska gaz do podłogi, straszliwa twarz znika z okna. Pasażer z kierowcą powoli dochodzą do siebie po spotkaniu z duchem, kiedy w oknie znowu pojawia się postać tego samego starego mężczyzny. Przerażony pasażer otwiera okno i pyta:
- Co znowu?
- Może pomóc wam wyjechać z tego błota?

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:23 | link | 0 komentarzy |  

Kradzionym daleko nie zajedziemy

poniedziałek, 11 czerwiec 2007

Jedzie cała rodzinka samochodem i nagle wybiega na ulice dziecko. Kierowca doskonale prowadzi samochód omijając chłopca. Podbiega do niego policjant i mówi:
- Świetnie pan prowadzi, za ten wyczyn nasza komenda ofiaruje panu w nagrodę - 1000 zł. A czy można wiedzieć na co pan przeznaczy te pieniądze?
Kierowca odpowiada:
- Wreszcie zrobię sobie prawo jazdy.
Żona próbuje ratować sytuację:
- Proszę nie zwracać na niego uwagi, on tak zawsze mówi gdy jest pijany.
Z tylnego siedzenia odzywa się babcia:
- A nie mówiłam, że tym kradzianym samochodem daleko nie zajedziemy...

Etykiety:

opublikował Jacek, 11:13 | link | 0 komentarzy |  

Bieszczady

piątek, 6 kwiecień 2007

Egzaminy wstępne na kierunek nauki polityczne. Profesor rozmawia z kandydatką:
- Co pani wie o programie ekonomicznym rządu Jarosława Kaczyńskiego?
Dziewczyna milczy.
- A o polityce społecznej?
Dziewczyna milczy.
- A wie pani, kto to jest Jarosław Kaczyński?
Dziewczyna milczy. Profesor pyta:
- A skąd pani pochodzi?
- Z Bieszczad, panie profesorze.
Profesor podszedł do okna, wygląda na ulicę, chwilę się zastanawia i mówi do siebie:
- A może by tak wszystko rzucić w cholerę wreszcie i wyjechać w te Bieszczady...

Etykiety:

opublikował Jacek, 11:21 | link | 0 komentarzy |  

Jakie jest największe zmartwienie dresa?

Jadąc autem, nie może wystawić obu łokci za okno. Planowano produkcję samochodu tak wąskiego, by to było możliwe... jednak projekt nie przeszedł.

Dlaczego ?

Ponieważ na tylnej szybie nie mieścił się napis PIONEER...

Etykiety:

opublikował Jacek, 11:09 | link | 0 komentarzy |  

Wywiad z Bacą

środa, 4 kwiecień 2007

Wywiad z bacą:
- Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
- Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję...
- Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:04 | link | 0 komentarzy |  

Gdzie znajduje się serce?

wtorek, 3 kwiecień 2007

Profesor pyta studenta gdzie znajduje się serce.
- W klatce piersiowej - odpowiada student.
- Niezbyt dokładnie - komentuje profesor - w osierdziu.
Na to student:
- Gdyby mnie zapytano gdzie jest pan profesor, to co mam odpowiedzieć?
Na sali czy w koszuli? (I zdał.. :)

Etykiety:

opublikował Jacek, 00:24 | link | 0 komentarzy |  

Była do pana dyspozycji

poniedziałek, 2 kwiecień 2007

Małżeństwo wybrało się na wczasy. Po drodze zatrzymali się na noc w hotelu.
Rano poprosili o rachunek za dobę hotelową. Ku ich zdziwieniu zobaczyli, że rachunek opiewa na zawrotną sumę 3000 zł.
- Dlaczego tak dużo? Przecież spędziliśmy tu tylko kilka godzin! - pyta mąż.
- To jest standardowa stawka za nocleg - odpowiada recepcjonista.
Małżeństwo zażądało spotkania z dyrektorem, który spokojnie wysłuchał zażaleń i stwierdził:
- Proszę państwa, prowadzimy luksusowy hotel, jest on wyposażony w kilka basenów, wielką salę konferencyjną, saunę i solarium. Wszystko to było do państwa dyspozycji.
- Ale my z tego nie skorzystaliśmy!
- Ale mogli państwo! I za to trzeba zapłacić.
Mężczyzna wyciąga wreszcie z portfela 300 złotych i wręcza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300 zł.
- Zgadza się.
- Obciążyłem państwa rachunkiem opiewającym na 3000 zł.
- Pozostałe 2700 zł to rachunek dla pana za przespanie się z moją żoną - mówi mężczyzna.
- Ale ja nie spałem z pana żoną! - krzyczy dyrektor.
- Cóż, była do pana dyspozycji.

Etykiety:

opublikował Jacek, 09:01 | link | 0 komentarzy |  

Ktore koło?

niedziela, 1 kwiecień 2007

Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów, radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8:00.

Studenci byli tak pewni siebie, że przed egzaminem zdecydowali poimprezować u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale ostro zapili w weekend i jak zasnęli w niedziele wieczorem,to obudzili się w poniedziałek ok. 12.00. Na egzamin oczywiście nie zdążyli, ale postanowili zabajerować profesora. Tłumaczyli się, że w weekend pojechali do kolegów z uniwersytetu do Poznania, aby pogłębić wiedzę i wymienić się doświadczenia, niestety w drodze powrotnej, gdzieś w lasach złapali gumę, nie mieli koła zapasowego i bardzo długo czekali na pomoc. Dlatego niestety wrócili do Krakowa dopiero koło południa.

Profesor przemyślał to i mówi:
- OK, możecie przystąpić do egzaminu jutro rano.

Bardzo zadowoleni z siebie studenci pouczyli sie jeszcze trochę wieczorem i na drugi dzień przyszli na egzamin pewni siebie. Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, a asystenci rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy rozwiązali bez wysilku. Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie, ale za to za 95 punktów: "Które koło?"

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:14 | link | 0 komentarzy |  

Chorobliwie nieśmiały chłopak

czwartek, 15 marzec 2007

Chorobliwie nieśmiały chłopak dostrzegł przy barze piękną dziewczynę. Wreszcie podszedł i zapytał cicho: - Czy możemy chwilę porozmawiać?
Dziewczyna popatrzyła na niego i wrzasnęła: - Nie! Chcę iść z tobą do łóżka!!!
Wszyscy w knajpie zamilkli. Przerażony chłopak zawstydzony wrócił do stolika. Po chwili dziewczyna podchodzi do niego i przeprasza: - Jestem studentką psychologii i badam, jak ludzie zachowują się w kłopotliwych sytuacjach. Na to chłopak ile sił w płucach: - Dwie stówy ci wystarczą?!!!

Etykiety:

opublikował Jacek, 12:50 | link | 0 komentarzy |  

Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy

środa, 14 marzec 2007

Tato jak przyszedłem na świat?
- No dobrze mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć tę rozmowę: tata poznał mamę na chatroomie.
- Później tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory sticka.
- Jak tata byl gotowy z uploadem zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy żadnego firewalla.
- Niestety było już za późno, żeby nacisnąć, "cancel" albo "escape", a meldunek "Chcesz na pewno sciagnac plik?" już na początku skasowaliśmy w opcjach w "ustawienia".
- Mamy antywirus już od dłuższego nie był uaktualniany i nie poradził sobie z taty robakiem.
- Wiec nacisnęliśmy klawisz "Enter" i mama otrzymała komunikat: "Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy".

Etykiety:

opublikował Jacek, 01:33 | link | 0 komentarzy |  

Po liceum do wielkiej firmy

czwartek, 13 kwiecień 2006

Młody chłopak po liceum tylko sobie znanym sposobem dostał się do biura wielkiej firmy. Praca jego polegała na odbieraniu telefonów. Po tym, jak odebrał kilka rozmów, kierownik działu przyszedł z gratulacjami:

- Młoda krew! Świetnie sobie pan radzi! Właśnie takich ludzi nam potrzeba, awansuje pana piętro wyżej! - zakończył. Następnego dnia po kilku godzinach pracy polegającej na odbieraniu telefonów i zapisywaniu, kto dzwoni, znów przyszedł kierownik z wyższego piętra z gratulacjami:

- Jutro - rozpoczyna uroczyście - proszę przyjść w garniturze piętro wyżej na zebranie firmy.

Kolejnego dnia, gdy pojawił się na zebraniu, przywitała go burza oklasków i nie minęło wiele czasu, z został członkiem zarządu! Zakomunikowano mu, że przez najbliższych kilka dni jego praca ograniczać się będzie wyłącznie do uczestniczenia w zebraniach najwyższego organu firmy. Tak też się stało, ale po kilku dniach pracy otrzymał telefon od sekretarki szefa, że ma propozycję zostania prezesem zarządu firmy i w tym celu zaprasza go jutro do siebie. Następnego dnia nasz bohater przybył do gabinetu właściciela firmy.

- Takiej właśnie krwi potrzeba naszej firmie i tylko w naszej firmie mogłeś osiągnąć tak szybko awans. Co usłyszę w zamian za to?
- Dziękuje, tato...

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:43 | link | 0 komentarzy |  

Wizyta mamy

Janek zaprosił swoją mamę na obiad. W mieście, w którym studiował, wynajmował małe mieszkanie, razem z koleżanką Justyną. Kiedy matka Janka odwiedziła go, zauważyła, że współlokatorka syna jest wyjątkowo atrakcyjną dziewczyną. Matka, jak to matka, zaczęła zastanawiać się, czy aby z tego ich
wspólnego mieszkania nie wynikną jakieś problemy. Kiedy więc byli sam na sam, Janek oznajmił:

- Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.

Tydzień później Justyna stwierdziła, że w ich wynajętym mieszkaniu brakuje cukiernicy. Zwróciła się więc do Janka:

- Nie chcę nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz?

Jasiek zdecydował się napisać list do matki:
**Droga Mamo, nie twierdzę, że wzięłaś pamiątkową cukiernicę Justyny... nie twierdzę też, że jej nie wzięłaś. Faktem jednak jest to, że od czasu Twojej wizyty u nas nie możemy jej znaleźć.**

Kilka dni później otrzymał odpowiedź:
**Drogi Synku, nie twierdzę, że sypiasz z Justyną... nie twierdzę również, że z nią nie sypiasz. Faktem jednak jest to, że gdyby Justyna spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła. Buziaczki, Mama**

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:41 | link | 0 komentarzy |  

Książka lepsza

środa, 12 kwiecień 2006

Hollywood. Na zapleczu jednej z wytwórni dwie kozy jedzą szpulę z filmem.
-Dobry, nie?
-No, dobry, ale książka lepsza.

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:52 | link | 0 komentarzy |  

Ślepy i bez psa!

Po meczu piłkarskim kibic przegranej drużyny podchodzi do sędziego i pyta:
- A gdzie pana pies?
- Psa? Ja nie mam psa...
- Wobec tego bardzo panu współczuję. Ślepy i bez psa!

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:51 | link | 0 komentarzy |  

Dobra, dobra

Profesor filologii polskiej na wykładzie:
- Jak państwo wiecie, w językach słowiańskich jest nie tylko pojedyncze zaprzeczenie. Jest też podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia.
Na to głos z ostatniej ławki:
- Dobra, dobra...

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:49 | link | 0 komentarzy |  

Kukułka

Środek nocy. Do domu powraca zmęczony po libacji z kolegami mężczyzna. Otwiera drzwi cichutko, delikatnie skrada się w przedpokoju, żeby tylko nie obudzić zony. Nagle słychać zgrzyt zegara, wysuwa się kukułka i kuka
3 razy.

"O, rany" - myśli zaniepokojony mężczyzna. "Ale wiem, co zrobić, do kukam jeszcze 8 razy i zona nawet jak się obudziła, będzie myślała, że wróciłem o 11.00".

Jak postanowił, tak zrobił i zadowolony z siebie położył się spać. Rano budzi go zona:

- Kochanie, musisz dzisiaj wczesnie wstac. A po co? Przeciez dzis sobota.
- Musisz wstac i oddac nasz zegar do naprawy.
- A co sie stalo? Cos jest nie w porzadku z kukulka?
-Wyobraz sobie, ze zakukala w nocy 3 razy, potem zachichotala szyderczo, pare razy beknela, dokukala 8 razy, puscila baka, zaryczala jak wól i poszla do lazienki sie porzygac.

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:46 | link | 0 komentarzy |  

Nawet nie mogę przykucnąć...

wtorek, 11 kwiecień 2006

Byl sobie facet, który dbal o swoje cialo.Pewnego razu stanal przed lustrem, rozebral sie i zaczal sie podziwiac Ze zdziwieniem stwierdzil jednak, iz wszystko jest pieknie opalone oprócz jego czlonka! Nie podobalo mu sie to, wiec postanowil cos z tym zrobic. Poszedl na plaze, rozebral sie i zasypal cale swe cialo, Zostawiajac czlonka sterczacego na zewnatrz.Przez plaze przechodzily dwie staruszki.Jedna opierala sie na lasce. Przechodzac obok zasypanego faceta ujrzala cos wystajacego Koncem laski zaczela przesuwac to w jedna, to w druga strone. -Zycie nie jest sprawiedliwe -
powiedziala do drugiej.
- Czemu tak mówisz? -spytala tamta zdziwiona.
- Gdy mialam 20 lat bylam tego ciekawa, gdy mialam 30 lat bardzo to lubilam, w wieku 40 lat juz sama o to prosilam, gdy mialam lat 50 juz za to placilam, w wieku 60 lat zaczelam sie o to modlic, a gdy mialam 70 to juz o tym zapomnialam. Teraz, kiedy mam 80 lat, te rzeczy rosna na dziko, a ja kurna nawet nie moge przykucnac ..

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:00 | link | 0 komentarzy |  

Jakby twój ojciec założył gumkę!

Wchodzi babcia do autobusu i widzi, ze jakiś młody
chłopak siedzi i nie chce jej ustąpić miejsca. Podchodzi do niego
i zaczyna stukać laską.
On: może by babcia gumkę założyła toby tak nie stukało.
Ona: jakby twój ojciec gumkę założył, tobym nie musiała
stukać.

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:57 | link | 0 komentarzy |  

I ci właśnie zdadzą!

Bóg postanowił sprawdzić we wrześniu, co też porabiają studenci. Zesłał więc na ziemię anioła, ten posprawdzał i wraca z raportem:
- Studenci medyka się uczą, studenci uniwereka piją, studenci polibudy piją.
Następną kontrolę zrobił w listopadzie:
- Studenci medyka ryją, studenci uniwereka zaczynają się uczyć, studenci polibudy piją.
Styczeń:
- Studenci medyka kują, aż huczy, studenci uniwereka ryją, studenci polibudy piją.
Początek sesji. Anioł wraca z ziemi i mówi:
Panie Boże, studenci medyka ryją dzień i noc, studenci uniwerka ryją dzień i noc, studenci polibudy się modlą.
A Bóg na to:
- i ci właśnie zdadzą!

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:56 | link | 0 komentarzy |  

A jaki dźwięk wydają psy?

poniedziałek, 10 kwiecień 2006

W pierwszej klasie szkoly podstawowej, podczas lekcji biologii, pani pyta dzieci:
- Jakie dzwieki wydaje krowa?
Malgosia podnosi reke:
- Muuuu, prosze pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odglos wydaja koty?
Grzes podnosi reke:
- Miauuu, prosze pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu bardzo dobrze. A jaki dzwiek wydaja psy?
Jasio podnosi reke.
- No Jasiu powiedz - zacheca pani.
- Na ziemie skurwysynu, rece na glowe i szeroko nogi.

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:36 | link | 0 komentarzy |  

Napijesz się jednego?

Spotyka sie Beduin na pustyni z bialym. Bialy ma papuge na ramieniu, a Beduin weza wokól szyi.
- Te, bialy... - mówi Beduin - cos ty za jeden?
A on mu: - Polak.
- Slyszalem, ze wy tam niezle chlejecie w tej Polsce.
- A napijemy sie od czasu do czasu
- A napijesz sie jednego?
- A napije!
- Ale wiesz, to taki cieply, mocny bimberek, z buklaka...
- Dawaj!
Wypil jednego i nic. Beduin nie wierzy i pyta:
- A drugiego wypijesz?
- Wypije!
Nalal. Polak wypil i nic.
- A trzeciego wypijesz?
- Wypije!
Nalal. Polak wypil i tylko rekawem otarl gebe...
- A czwartego!?
Wtedy odzywa sie zniecierpliwiona papuga Polaka:
- I czwartego, i piatego, i szóstego tez, i wpierdol dostaniesz i tego robaka Ci zjemy...

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:35 | link | 0 komentarzy |  

Macie może wazelinę?

Poznał chłopak dziewczynę. Po kilku spotkaniach ona zdecydowała się zaprosić
chłopaka na obiad niedzielny do rodziny. W związku z tym, że chłopak
pochodził z biednej rodziny i nie miał za wiele kasy, nie wiedział za bardzo
w co ma się ubrać i co zrobić żeby dobrze się zaprezentować. Po chwili
zastanowienia wpadł na genialny pomysł. Przypomniał sobie, że ma w szopie
starego Junaka, więc w połączeniu ze starymi dżinsami i kurtką skórzaną
będzie git. Poszedł do szopy, odgarnął całe to siano, którym pojazd był
przykryty i... zamarł. Junak był cały zardzewiały. Już prawie się załamał,
gdy wpadł na genialny pomysł. Wysmaruje go wazeliną... Jak pomyślał tak
zrobił, junak świecił się jak psu jaja. W niedziele pojechał do dziewczyny,
ona czekała na
niego przed wejściem i mówi:
- Słuchaj Kaziu, pamiętaj o jednej rzeczy, po zjedzeniu obiadu nie wolno Ci
się odzywać. Kto pierwszy to zrobi, ten myje wszystkie gary... No taka jest
u nas tradycja.
Kaziu myśli: "niech będzie, no problemo, chyba ich porypało, jeżeli myślą,
że ja, gość, będę mył te gary".
Weszli do domu, kwiatuszki dla mamusi, dzień dobry, witamy itp. Obiad minął
bez problemu, wszystkim smakowało, skończyli jeść i... cisza, nikt się nie
odzywa. Ojciec myśli: "co ja się będę odzywał, robiłem na nockę, a teraz
miałbym te gary myć. Nigdy w życiu, siedzę cicho". Matka myśli: "nom chyba
ich poczesało, jeśli myślą, że się odezwę. Cały dzień gotowałam, a teraz
miałabym zmywać. A tam ta patelnia jest tak urypana... Nie ma mowy siedzę
cicho". Dziewczyna myśli: "Żeby tylko Kazik się nie odezwał..." Kazik myśli:
"Porąbani, przyszedłem w gości i myślą, że będę gary mył???"
Minęła godzina i cisza. Kazik się wkurzył, wziął swoją dziewczynę, położył
na stole, zdjął majtki i zerżnął.
Ojciec myśli: "a co mnie to obchodzi, pewnie dyma ją codziennie, ja się tych
garów nie chyce".
Matka myśli: "w dupie to mam. Jak pomyśle o tej patelni, to mi się słabo
robi".
Mija dwie godziny i cisza. Kazik się wkurwił, wziął matkę, położył na stół i
ją zerżnął.
Ojciec myśli: "!#$% mać, przegiął pałę, ale ja to mam w dupie. Całą noc
harowałem, a teraz będę garnki mył?"
Dziewczyna myśli: "Grunt, żeby się tylko Kazik nie odezwał".
Mijają trzy godziny i cisza ale... zaczął padać deszcz... Kazik podbiega do
okna, patrzy a tam całą wazelinę zmyło mu z Junaka. Załamany myśli:
"Huk, odezwę się."
- Czy macie może wazelinę???
A ojciec na to:
- To ja już może umyję te garnki...

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:29 | link | 0 komentarzy |  

Przecież mu niewygodnie!

poniedziałek, 3 kwiecień 2006

W pewnej rodzince byl taki zwyczaj, ze rodzice co dwa, trzy dni wyjezdzali do znajmych na noc, wiec jedyny syn mial cala chate wolna przez caly wieczor i noc. Wiec skwapliwie z tego korzystal sprowadzajac sobie swoja dziewczyne i razem "figlowali" korzystajac z nieobecnosci starszych. Az pewnego pieknego dnia znajomych nie bylo w domu i rodzice z kwitkiem wrocili spowrotem i przylapali mlodych (jak ktos to ladnie ujal) "in figlanti".

Chlopak przylapany na "goracym" uczynku pomyslal sobie :- O, cholera, mam za niedlugo mature, mialem dostac samochod, uwazali mnie za takiego porzadnego, a tu co ? A trudno.

Dziewczyna sobie mysli :- Aj, mialo byc fajnie, mial mnie przedstawic rodzicom, mialo byc milo, kolacja itp., a tu mnie jak ostatnia k*.* poznali.

Ojciec sobie mysli :- Moja krew ! Dobrze synku, dobrze, calkiem niezla d*.* !

A serce matki :
- Jak ta k*.* nogi trzyma ! Przeciez mu niewygodnie !

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:31 | link | 0 komentarzy |  

A od pierwszego stosunku...

Stoi na korytarzu szkoły podstawowej dziewczynka pierwszej klasy i pali papierosa. Podchodzi do nie wychowawczyni i mówi :
- Aniu ! Ty palisz ?!?
- Tak, - odpowiada rezolutna Anie - palę.
- I może jeszcze pijesz ?
- A tak, pewnie że pije.
- A od kiedy to tak ??
- A od pierwszego stosunku ...

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:29 | link | 0 komentarzy |  

Babska impreza

Na babskiej imprezie rozmawiają trzy mężatki.
Pierwsza mówi:
- Wiecie, jak kocham się z moim Zenkiem, to on zawsze ma zimne jajka.
Druga mówi:
- Faktycznie, jak ja się kocham z moim Frankiem, to on także ma zimne jajka.
Na to trzecia:
- Wiecie, ja nie wiem? Nigdy nie sprawdzałam jakie ma jajka mój Jacuś w trakcie stosunku.
Po dwóch dniach ponownie się spotkały w tym samym gronie.
Trzecia mężatka (ta od Jacka) przychodzi cała poobijana, z potarganymi włosami i ubraniem. Pozostałe dwie pytają się - co jej się stało?
Ona odpowiada:- Kochałam się z Jackiem, sprawdzam te jego jajka i tak mu mówię:- Jacek !!! Ty masz w trakcie kochania tak samo zimne jajka, jak Zenek i Franek ....

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:28 | link | 0 komentarzy |  

Siedzą razem w celi

W celi siedzą razem: gwałciciel, zoofil, pedofil, gerontofil, sadysta, nekrofil i masochista.
Gwałciciel:
- Eh, zgwałciłoby się kogoś.
Zooofil:
- Kotka na przykład.
Pedofil:
- Tak, takiego młodego, dwumiesięcznego.
Gerontofil:
- A potem poczekać jak się zestarzeje i jeszcze raz.
Sadysta:
- Aha ,i łapy mu przd tym połamać, przypalić troszeczkę.
Nekrofil:
- A kiedy umrze to się dopiero zacznie.
Masochista:
- Miau...

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:26 | link | 0 komentarzy |  

Przecież on nie dostał dożywocia!

Panna mloda i jej maz. Noc poslubna. Leza w lózeczku, atmosfera cud-miód.
Nagle:
- Kochanie, jestem jeszcze dziewica. Nie mam zielonego pojecia o tym
seksze, seksie, czy jak mu tam. Mozesz mi to najpierw jakos tak po ludzku
wytlumaczyc?
- Oczywiscie dziubeczku mój kochany Ty. Ujmijmy to tak, to co masz miedzy
nogami to wiezienie, a to co ja mam miedzy nogami to wiezien. To co
robimy: to wsadzamy wieznia do wiezienia.
I tak kochali sie po raz pierwszy. Maz z blogim usmiechem na twarzy pad na poduche, zona zachwycona calymi igraszkami mówi:
- Sloneczko... wiezien uciekl z wiezienia.
- No to trzeba go zaaresztowac kolejny raz.
Spróbowali tego w innych pozycjach itd itd. Maz po któryms tam razie pada
na poduche, siega po papierosa, nagle slyszy:
- Kochanie, nie wiem, moze mi sie tylko tak wydaje, ale mam wrazenie, ze
wiezien znów uciekl.
Na to maz resztka sil krzyczy:
- Przeciez on nie dostal kurwa dozywocia!

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:25 | link | 0 komentarzy |  

Pomoc techniczna

Panie, zainstalowałem Windows..
- Tak?
- No i teraz mam problem...
- No, to już mi pan powiedział. ...

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:24 | link | 0 komentarzy |  

Mówi, że jest konsultantem

Przychodzi facet do sklepu zoologicznego i przygląda się zwierzakom na wystawie. W międzyczasie wchodzi inny klient i kupuje małpę z klatki obok. Facet słyszy cenę: - 5 000. - Czemu ta małpa taka droga? - Ona programuje biegle w C... wie pan... szybki, czysty kod, nie robi błędów... warta jest tej ceny.
Obok stała druga klatka a tam cena: 10 000
- A ta małpa czemu taka droga?
- Bo ta małpa programuje obiektowo w C++, może też pisać w Visual C++, trochę w Javie... wie pan... tego typu. Bardzo przystępna cena.
- A ta małpa? - pyta facet wskazując na klatkę z ceną 50 000
- Taaaa? Nigdy nie widziałem, by coś robiła, ale mówi, że jest konsultantem. ...

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:23 | link | 0 komentarzy |  

Jak oni mogli żyć?

Rozmawiają dwaj informatycy:
- Komputer to taka wspaniała rzecz! Zupełnie nie rozumiem, jak nasi przodkowie mogli bez niego żyć.
- Nie mogli. Przecież wszyscy poumierali.

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:19 | link | 0 komentarzy |  

Jak znaleźć swoją małżonkę?

Małżeństwo wybrało się na zakupy do olbrzymiego domu towarowego. Po jakimś czasie mężczyzna gubi z oczu swoją małżonkę, rozgląda się lekko zaniepokojony i nagle spostrzega niezwykle atrakcyjną, młodą kobietę. Nie namyślając się długo, podchodzi do niej z zalotnym uśmiechem.
? Przepraszam, czy nie zechciałaby pani przez chwilę ze mną porozmawiać?
? O co chodzi?
? Zgubiłem gdzieś swoją małżonkę, a ona natychmiast się zjawia, gdy zaczynam rozmawiać z atrakcyjną nieznajomą.

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:16 | link | 0 komentarzy |  

List dziewczynek z kolonii

" Droga mamo! Bawimy się jak damy....A jak nie damy to się nie bawimy."

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:03 | link | 0 komentarzy |  

To nie mleeeeeko!

Przychodzi dziewczynka do apteki i mówi:
- Poplosie tsy plezelwatywy.
- Dziecko, po co ci prezerwatywy, przecież masz mleko pod nosem.
Dziewczynka rękawem wycierając się pod nosem :
- To nie mleeeeeko!

Etykiety:

opublikował Jacek, 23:01 | link | 0 komentarzy |  

Jak wy go napełniacie?

Mężczyzna już bardzo długo kocha się z niezwykle namiętną i wygimnastykowaną blondynką. Zmęczony i spragniony przeprasza ją na chwilę i wychodzi do kuchni. W lodówce jest tylko mleko. Nalewa sobie szklankę i zaczyna pić. Czuje jednak, że jego kogucik jest rozgrzany niemal do czerwoności, aby więc sobie ulżyć, wkłada go na chwilę do szklanki z mlekiem. W tym samym momencie wchodzi blondynka.
? Ach, a ja zawsze zastanawiałam się jak wy go napełniacie.

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:39 | link | 0 komentarzy |  

Sesja zdjęciowa

Na sesji zdjęciowej do jednego z poczytnych magazynów dla panów fotograf mówi do pięknej modelki:
- A teraz moja, śliczna pokaż, na twarzy głęboką zadumę. Pomogę ci. Ile to jest 7 razy 9?

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:38 | link | 0 komentarzy |  

Teksańczyk w Paryżu

Teksańczyk przyjechał do Paryża, jeździ sobie konno po Lasku Bulońskim, gdzie wpada mu w oko piękna amazonka. Nie zwraca ona jednak na niego uwagi. Amerykanin prosi o radę kolegę Francuza.

- Pomaluj konia na zielono i ona na pewno spojrzy na ciebie przychylnym okiem - mówi żabojad.

- Great! Green Horse! And I fuck her! - cieszy się Teksańczyk.
- Nie tak szybko, monsieur! - ostrzega Francuz.

- Najpierw zaproś ją na kolację.

- Splendid! Dinner! Candles! And I fuck her! - krzyczy Amerykanin.
- Powoli, przyjacielu. Pierwej pójdź z nią do opery.

- Wonderful! Opera! Music! And I fuck her! - zaciera ręce Teksańczyk.
- Ale nie tak od razu! - oburza się Francuz.

- Teraz zaproś ją na egzotyczną wycieczkę, np. do Bangkoku.
- Fantastic! Bangkok! Beach! Palms! And I fuck her!

- cieszy się Amerykanin i następnego dnia pojawia się w Lasku Bulońskim na zielonym koniu.
Piękna nieznajoma faktycznie podjeżdża do niego i pyta:
- Monsieur, po co pomalowałeś pan swego konia na zielono?
- To fuck you in Bangkok! - odpowiada Teksańczyk.

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:32 | link | 0 komentarzy |  

Indianin w urzędzie stanu cywilnego

Do Urzędu Stanu Cywilnego przychodzi Indianin i mówi:

- Chciałbym zmienić swoje nazwisko.

- Jak się pan nazywa?

- Waleczny Orzeł Spadający z Nieba na Wrogów i Uderzający Ich Znienacka.

- A jak chce się pan nazywać?

- Jebudu!

Etykiety:

opublikował Jacek, 14:06 | link | 0 komentarzy |  

Przepis na kurczaka

Kurczaka, starannie umytego układamy na dnie naczynia, najlepiej szklanego. Dodajemy goździki, cynamon, a następnie skrapiamy cytryną. Tak przygotowanego kurczaka zalewamy jedną szklanką wina białego, jedną szklanką wina czerwonego. Dodajemy 100 ml ginu, 100 ml koniaku, 200 ml
Smirnoffa i 50 ml białego rumu.
Potrawy nie musimy poddawać obróbce cieplnej, a kurczaka możliwie szybko wyrzucamy - bo jest do d***... Natomiast sos..., sos?
Aha, kurczaka najpierw należy zabić, bo bydlak wychleje, co się da....

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:55 | link | 0 komentarzy |  

Czy myła pani dzisiaj zęby?

Na medycynie odbywały się ćwiczenia z mikroskopem. Studenci mieli obserwować próbki własnej śliny. Dowcipnisie podmienili jakiejś dziewczynie ślinę na próbkę spermy. Panienka gdy spojrzała przez mikroskop zgłupiała i zawołała profesora.

Profesor przyłożył oko do mikroskopu i zapytał:
- Czy myła pani dzisiaj zęby?

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:54 | link | 0 komentarzy |  

Wot, kurwa, tiechnika!

Dwaj Rosjanie jadą pociągiem transsyberyjskim. Wyszli na korytarz zapalić. Jeden mówi:

- Zdrastwuj, kuda jedjosz?

- Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk - odpowiada drugi.

Pierwszy na to:

- Charaszo, a ja jedu iz Nowowosybirska w Maskwu.

Palą dalej i po pewnej chwili jeden z nich mówi z zachwytem w głosie:

- Wot, kurwa, tiechnika!

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:51 | link | 0 komentarzy |  

Co robią wasi ojcowie ?

Pani pyta dzieci w szkole co robią ich ojcowie.
Krzysio -mój tata jest górnikiem odp.pierwsze.
No ładnie dziecko to taki trudny zawód.
Jurek -mój tata jest hutnikiem .
No ładnie dziecko to tak cięzki zawód mówi Pani.A Jasiu co robi twój tata?
Jasiu wstaje i mówi;Moj tata tańczy na rurce w klubie dla gejów.
Oj Jasiu tobie już dziękujemy i dziękujemy za odwagę.Jasiu siada a kolega mówi do niego:
- Czemu tak powiedziałe przecież to nie prawda.A Jasiu na to :
- a co miałem powiedzieć że jest posłem Samoobrony?!!!

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:49 | link | 0 komentarzy |  

Jego szoferem był Gorbaczow!

Gorbaczow zabawił na jakiej balandze do późna, a raczej do wczesnego rana, a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryfę i jadą. Gorbaczow popędza, jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych wiatłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu, Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje, przeleciał przez jakie czerwone wiatło, a tu ich, cap, drogówka zatrzymała ! Milicjant popatrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się:
- Kto to był ?
- Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow !

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:46 | link | 0 komentarzy |  

Lenin rozrabiaka ...

Diabeł dzwoni do Pana Boga:
-Boże, zabierz z piekła Lenina bo strasznie rozrabia. Bóg przychylił się do prośby diabła,po 2 tygodniach diabeł dzwoni:
- Boże ,no i jak się sprawuje Lenin

Na co Bóg odpowiada:
-po pierwsze nie mów do mnie Boże tylko towarzyszu Boże, poza tym należy się zastanowić czy Bóg w ogóle istnieje.

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:44 | link | 0 komentarzy |  

Orgazm się zawiesił

Informatyk kochał sie ze swoją partnerką, która nagle dostała ataku padaczki. Złapał więc za telefon i dzwoni na pogotowie. Przyjmujący zgłoszenie pyta się:

- Pańskim zdaniem, co się naprawdę stało tej kobiecie?

- Nie wiem, ale tak jakby jej się orgazm... zawiesił..

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:41 | link | 0 komentarzy |  

I nikt nie otworzył...

Przychodzi chłopak do szkoły i mówi do swoich kolegów:
- Byłem u dziewczyny...
- I co, i co???
- Waliłem caaaaaałą noc!!
- Łooo!!!!!!
- ...i nikt nie otworzył

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:40 | link | 0 komentarzy |  

Bez ssania nie pojedzie

Trzy kobiety urządziły sobie babską imprezkę, na której nie stroniły od alkoholu. Po paru drinkach zaczęły porównywać swoich facetów do samochodów.
Pierwsza mówi:
- Mój to jest w łóżku jak porsche. Szybki, wygodny, nie do zajeżdżenia... Po prostu najlepszy!
Druga mówi:
- A mój to jak BMW. Również szybki, komfortowy, bardzo dobrze trzyma się drogi.
Na to trzecia:
- A mój jest jak polonez!
Pierwsza i druga zaskoczone pytają się z ciekawością, co jest przyczyną tak niskiej oceny?
- No cóż, bez ssania nie pojedzie.

Etykiety:

opublikował Jacek, 13:35 | link | 0 komentarzy |  

Dentysta

środa, 22 marzec 2006

Dentysta schyla się nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie, nagle
zastyga w bezruchu i pyta nieufnie:
- Czy mi się to tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach?
Pacjent:
- To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy
sobie zadawali ból, prawda panie doktorze?

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:28 | link | 0 komentarzy |  

Licytacja

wtorek, 21 marzec 2006

Niedzwiedz mowi:
- jak ja zarycze to wszystkie zwierzeta w lesie uciekaja.
Na to lew:
- jak ja zarycze to wszystkie zwierzeta ze stepu uciekaja.
Na to kurczak
- a jak ja kichne to caly swiat robi w gacie;-)

Etykiety:

opublikował Jacek, 22:30 | link | 0 komentarzy |