Memoriał Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza
niedziela, 25 luty 2007
25 lutego w centrum Wieliczki po raz pierwszy został rozegrany Memoriał poświęcony Januszowi Kuligowi i Marianowi Bublewiczowi. Na liście startowej znalazło się 37 załóg, które w ten sposób chciały uczcić pamięć o dwóch największych polskich kierowcach rajdowych.Wśród zgłoszonych załóg nie zabrakło aktualnego Mistrza Polski, Leszka Kuzaja, który wystartował dwu i pół litrową Subaru Imprezą. W barwach zespołu Leszka wystartowali też Sebastian Frycz i Robert Kus również w Subaru Impezach. Na starcie nie zabrakło wicemistrzów z Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski czyli drugiego w 2006 roku Michała Sołowowa, oraz trzeciego Michała Bębenka, obydwaj w Mitsubishi Lancerach. Nasz reprezentant w Rajdowych Mistrzostwach Świata, Michał Kościuszko również wystartował za kierownicą H-grupowego Mitsubishi Lancera. Kobiety reprezentowała znana z wyścigów Karolina Czapka w Renault Clio. Atrakcją były dwa tylnonapędowe BMW Marka Klementowicza i Jerzego Niwakowskiego. Czub zawodników z RSMP ściągnął do wieliczki tłumy kibiców spragnionych rajdowych wrażeń. Sprzyjała im słoneczna pogoda. Choć zawody miały typowo symboliczny charakter, kibice nie doczekali się na atrakcyjnych poślizgów tzw. przejazdów bokiem, bowiem większość zawodników jechała ?na czas?.
Zawody składały się z 1,7 km odcinka przejeżdżanego dwukrotnie po wytyczonej na ulicach Wieliczki trasie. Najszybszy okazał się Leszek Kuzaj. Już podczas pierwszego przejazdu pokonał Sebastiana Frycza o 2,3 sekundy. Kolejne pozycje zajęli Michał Bebenek, Michał Kościuszko, Michał Sołowow oraz Robert Kus. Na drugim przejeździe Kuzaj był ponownie najszybszy. 1,3 sekundy stracił do niego Michał Kościuszko, a trzeci czas wywalczył Michał Bębenek. Ostatecznie pierwsza piątka zawodów wyglądała następująco: Kuzaj pierwszy, Frycz drugi, trzeci Michał Bębenek, czwarty Michał Kościuszko a piąty Michał Sołowow.

Bublewicz i Kulig często stawiani są w jednym rzędzie. I to nie tylko dlatego, że byli wielkimi mistrzami. Najważniejsze było to, że obaj byli wspaniałymi ludźmi, pełnymi życzliwości i skromności.
14 lat temu, 20. lutego 1993 roku, opuścił ten świat nieodżałowany mistrz i niesamowita osobowość polskich i europejskich rajdów. Mowa oczywiście o ś.p. Marianie Bublewiczu. Zimowy Rajd Dolnośląski, odcinek specjalny Orłowiec - Złoty Stok. Biało-czerwony Ford Sierra Cosworth wymyka się spod kontroli kierowcy i opuszcza drogę. Uderzenie w drzewo jest potężne, rajdówka zawija się wokół niego. Kierowca uwięziony w samochodzie czeka na pomoc, która przybyła zbyt późno.
?Bubel? urodził się w Olsztynie 25 sierpnia 1950 roku. Swoją przygodę w sportach motorowych zaczął od motocrossu. W rajdach zaczął startować Fiatem 125p. Pierwszy tytuł zdobył w roku 1975 w klasie do 1300 ccm Następnie przesiadł się do Opla. Potem ścigał się w barwach zespołu FSO różnymi typami Polonezów. W końcu 1991 roku przesiadł się do Forda Sierry za kierownicą którego zdobył tytuł Wicemistrza Europy w 1992 roku. Marian Bublewicz zdobył w sumie ponad 20 tytułów Mistrza Polski. Aż z sześć nich w klasyfikacji generalnej w latach 1983, 1987, 1989, 1990, 1991, 1992.
Janusz Kulig rozpoczął starty w 1991 roku Fiatem 125p. Po czterech latach już za kierownicą Opla Kadeta grupy N zdobył tytuł mistrza Polski w swojej klasie. Potem przesiadł się do Opla Astry GSi, i startując w grupie A wywalczył tytuł drugiego wicemistrza Polski. Potem były inne Ople i Toyota. W 1996 roku w barwach Renault, wystartował Clio Maxi, a rok później przesiadł się do Megane Maxi. Właśnie w tym samochodzie w 1997 roku zdobył swój pierwszy tytuł Mistrza Polski. W sezonie 1999 wsiadł po raz pierwszy za kierownicę samochodu WRC. Najpierw był Escort, później Focus którym w 2000 roku pojechał po tytuł mistrza Polski. Rok później powtórzył ten sukces, wygrywając również mistrzostwa Słowacji. W sezonie 2002 wyruszył na podbój Mistrzostw Europy. Pokonał go wówczas tylko Renato Travaglia, a Kulig zdobył tytuł wicemistrzowski. W ostatnim swoim sezonie w 2003 roku wystartował za kierownicą Mitsubishi Lancera w Rajdowych Mistrzostwach Świata Production Car. Wygrał wówczas Rajd Szwecji, jednak kilka godzin później został zdyskwalifikowany za koło zamachowe, które było niewłaściwe.
Przez 12 lat swojej kariery wystartował w ponad 117 rajdach, zdobył wiele tytułów mistrzowskich w tym 3 tytuły mistrza Polski w klasyfikacji generalnej (1997, 2000, 2001), mistrza Polski F2000 (1997), dwa tytuły wicemistrza Polski (1998, 1999), mistrza Słowacji (2001), mistrza Europy strefy północnej, oraz wicemistrza Europy 2002. Wygrał 26 rajdów. Startował 13 samochodami. (Fiat 126p, Toyota Corola, Opel Kadet, Opel Astra, Renault Clio Maxi, Renault Megan Maxi, Ford Escort WRC, Ford Focus WRC, Toyota Corolla WRC, Peugeot 206 WRC, Seat Cordoba WRC, Mitsubishi Lacer EVO VI, Mitsubishi Lacer EVO VII).
Etykiety: kulig, marian bublewicz, memoriał janusza kuliga i mariana bublewicza, rajdy, wieliczka
Dzień po 13 II 2004. Jak wygląda świat rajdowy bez Janusza Kuliga?
środa, 14 luty 2007
Rajdy po 13 lutego 2004 już nigdy nie były takie same. Janusz Kulig dla środowiska rajdowego był tym czym koło zamachowe dla silnika samochodu. Napędzał ten cały rajdowy światek swoimi pomysłami. Niestety Janusza nie ma wśród nas. Janusz Kulig zginął w wypadku koło Bochni. Jadąc Fiatem Stilo wjechał pod pociąg na strzeżonym przejeździe w miejscowości Rzezawa, który z niewiadomych przyczyn był otwarty. Prokuratura oskarżyła 50-letnią dróżniczkę Michalinę K., że 13 lutego 2004 roku nie dopełniła swoich obowiązków w zakresie bezpieczeństwa przejazdu i nadzorowania ruchu pociągów i doprowadziła do zderzenia pociągu pospiesznego relacji Zielona Góra-Zamość z samochodem osobowym Fiat Stilo, w wyniku czego zginął kierowca samochodu Janusz Kulig. Sąd Okręgowy w Tarnowie skazał dróżniczkę z Rzezawy Michalinę K. na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.
18 lutego 2004 w Łapanowie odbył się pogrzeb mistrza. Janusza żegnała rodzina, najbliżsi, koledzy z rajdowych tras, oraz kilkadziesiąt tysięcy kibiców z całej Polski. Trumnę z ciałem zmarłego nieśli na ramionach jego koledzy m.in. Krzysztof Hołowczyc, Maciej Wisławski, Leszek Kuzaj, Maciej Baran, w kondukcie poprzedzanym przez rajdowy samochód Kuliga.
Od polskiego Fiata do mistrzostw świata...
Janusz Kulig rozpoczął starty w 1991 roku Fiatem 125p. Po czterech latach już za kierownicą Opla Kadeta grupy N zdobył tytuł mistrza Polski w swojej klasie. Potem przesiadł się do Opla Astry GSi, i startując w grupie A wywalczył tytuł drugiego wicemistrza Polski. Potem były inne Ople i Toyota. W 1996 roku w barwach Renault, wystartował Clio Maxi, a rok później przesiadł się do Megane Maxi. Właśnie w tym samochodzie w 1997 roku zdobył swój pierwszy tytuł Mistrza Polski. W sezonie 1999 wsiadł po raz pierwszy za kierownicę samochodu WRC. Najpierw był Escort, później Focus którym w 2000 roku pojechał po tytuł mistrza Polski. Rok później powtórzył ten sukces, wygrywając również mistrzostwa Słowacji. W sezonie 2002 wyruszył na podbój Mistrzostw Europy. Pokonał go wówczas tylko Renato Travaglia, a Kulig zdobył tytuł wicemistrzowski. W ostatnim swoim sezonie w 2003 roku wystarował za kierownicą Mitsubishi Lancera w Rajdowych Mistrzostwach Świata Production Car. Wygrał wówczas Rajd Szwecji, jednak kilka godzin później został zdyskwalifikowany za koło zamachowe, które było niewłaściwe.
Przez 12 lat swojej kariery wystartował w ponad 117 rajdach, zdobył wiele tytułów mistrzowskich w tym 3 tytuły mistrza Polski w klasyfikacji generalnej (1997, 2000, 2001), mistrza Polski F2000 (1997), dwa tytuły wicemistrza Polski (1998, 1999), mistrza Słowacji (2001), mistrza Europy strefy północnej, oraz wicemistrza Europy 2002. Wygrał 26 rajdów. Startował 13 samochodami. (Fiat 126p, Toyota Corola, Opel Kadet, Opel Astra, Renault Clio Maxi, Renault Megan Maxi, Ford Escort WRC, Ford Focus WRC, Toyota Corolla WRC, Peugeot 206 WRC, Seat Cordoba WRC, Mitsubishi Lacer EVO VI, Mitsubishi Lacer EVO VII).
Bez niego to już nie to samo...
W 2004 roku Janusz miał startować w zespole Fiat Auto Poland za kierownicą Fiata Punto Super 1600, na trasach mistrzostw Polski oraz mistrzostw Europy. Cieszył się, że wraca na trasy mistrzostw Polski. Jego wizerunek miał pomóc odbić się rajdom z dołka w którym się znajdowały. W tym roku miał również w planach stworzenie zrzeszającego początkujących rajdowców pod nazwą Kulig Junior Rally Team. Jego plan wydawał się prosty. Dzięki swoim kontaktom, i swojemu wizerunkowi miał pomagać w zdobyciu sponsorów młodym zawodnikom. Na początku miałyby to być darmowe części i płyny oraz pomoc mechaników, którzy obsługiwali jego rajdówki. Udostępnił też swój warsztat dla młodych adeptów arcytrudnej sztuki rajdowania, w którym mogli przygotowywać swoje samochody do "wielkiego ścigania". Zawodnicy w barwach KJRT, startują okazjonalnie do dziś. Niestety zespół bez Janusza, nie jest dziś tym czym miał być w planach swojego inicjatora. Również bez niego nie udało się dokończyć projektu narodowej klasy Fiata Panda, która miała być popularą kategorią umożliwiającą początkującym zawodnikom wejście w świat rajdów. Projekt był przygotowywany wraz z krakowskim tunerem Andrzejem Godulą. Rajdowy Fiat Panda miał być bardzo efektowny, ale przede wszystkim tani aby było na niego stać zawodników z niewielkim budżetem. Bez Janusza projekt upadł. Nikomu jego pomysłów nie udało się zrealizować. Tego mógł dokonać tylko Janusz, ze swoją charyzmą, siłą przekonywania...
Janusz żyje wśród nas, w sercach kibiców i sercach zawodników, dla których był idolem...
Nikt po 13 lutym nie podjął się dokończenia inicjatyw przez niego rozpoczętych. Ale pomimo tego Janusz działa. Pamięć o nim aktywuje wiele osób do pracy, które organizują wiele imprez ku jego pamięci. Imprezy te oprócz tego niosą wiele dobra.
Nalepka rajdowa i koszulki...
Pierwszą inicjatywą sympatyków Janusza, było stworzenie naklejki upamiętniającej mistrza. Był to strzał w dziesiątkę. Dotychczasowa tradycja nakazywała naklejenie czarnych pasków na reflektory samochodu, gdy któryś z rajdowców ginął w wypadku. Po dłuższym lub krótszym czasie opaski te odklejano. Z nalepką upamiętniającą śmierć Janusza jest inaczej. Do dziś widzę ją na zderzakach, błotnikach, szybach wielu samochodów w Polsce. Kilka miesięcy później jeden z kibiców rajdowych w akcji "Koszulki Ku Pamięci Janusza Kuliga" rozesłał 150 koszulek, które rozeszły się do fanów mistrza w całej Polsce. Jakub Siarzewski pisał obiecywał wtedy że "...nie była to ostatnia akcja tego typu. Będę się starał aby Pamięć o Januszu Kuligu nigdy nie zginęła". Może dziś jest już czas aby akcję ponowić?
Bez jedynki na oesach...
Komisja Rajdowa podjęła decyzję, że podczas tegorocznych mistrzostw polski nikt nie wystartuje z numerem jeden. -" Solidaryzując się z wieloma opiniami zmierzającymi do utrwalenia pamięci o jednym z najlepszych polskich zawodników - Januszu Kuligu, który zginął tragicznie w wypadku drogowym, Komisja Rajdowa w porozumieniu z organizatorami RSMP oraz startującymi kierowcami postanowiła przyjąć, że w sezonie RSMP 2004 numer 1 nie będzie przydzielany."
Album i dwie książki...
Pod koniec 2004 roku światło dzienne ujrzał album o Januszu Kuligu. Oto jak o jego powstaniu piszą jego autorzy: "Wiosną 2003 roku wspólnie z jednym z przyjaciół, a zarazem sponsorem rajdowym Janusza Kuliga, postanowiliśmy przygotować i wydać album o Januszu Kuligu. Pierwsze spotkanie z Januszem dotyczące projektu odbyło się jesienią 2003 roku. Przedstawiliśmy wówczas wstępne projekty i wprowadziliśmy w ideę całości publikacji. (...) Miała to być publikacja unikatowa w swoim rodzaju. Prace nad albumem trwały kilka miesięcy. Janusz komentował każdą zaprojektowaną stronę, nadając jej swoisty i niepowtarzalny charakter. Uznaliśmy, że nic nie zastąpi słów Janusza, dlatego wszystkie teksty znajdujące się w publikacji są jego oryginalnymi wypowiedziami. (...) Album w tej postaci miał trafić jedynie do sponsorów Janusza Kuliga, tych największych i tych mniejszych, ale wiernych, nie opuszczających Janusza przez wiele lat. W publikacji naszej miały znaleźć się jeszcze strony poświęcone ostatnim zdarzeniom: zawiązaniu teamu Fiat Auto Poland i Januszowego doń wejścia. Po takich ustaleniach Janusz Kulig wyszedł z naszej agencji pełen optymizmu?". Gdyby nie śmierć Janusza album ten mogłoby oglądać zaledwie paręnaście, parędziesiąt osób. Dziś jednak gości na półkach wielu kibiców rajdowych a dochód z jego sprzedaży zasila Fundację im.Janusza Kuliga.
Powstały również dwie książki. Jedna z nich autorstwa Grzegorza Chmielewskiego: "Ostatni przejazd. Opowieści o mistrzu Kuligu" to zbiór wspomnień o znakomitym kierowcy rajdowym z licznymi fotografiami. Druga wydana przez wydawnictwo Ga Ga Art które podjęło się złożenia i wydania cyklu tomików pt. "Medaliony Motoryzacji" poświęconych ludziom, którzy - za szybko i niepotrzebnie - odeszli. Cykl rozpoczęło wydanie poświęcone śp. Januszowi Kuligowi, wielokrotnemu Mistrzowi Polski i vice - mistrzowi Europy.
Gimnazjum im. Janusza Kuliga...
19 października, w Łapanowie koło Bochni nadano gimnazjum im. Janusza Kuliga. W budynku szkoły odsłonięto pamiątkową tablicę, na której widnieje maksyma, często przez Janusza powtrarzana "Wiem jedno - uczę się wciąż". Tego dnia gdyby Janusz żył, obchodziłby swoje 35. urodziny. W trakcie uroczystości uczestniczyło wiele osób z rajdowego środowiska. Sobiesław Zasada i Maciej Wisławski wspominali rajdowca jako człowieka o wielkim talencie, konsekwencji u pracowitości.
Przerwany Oes, obelisk ... po prostu Kulig Forever zawsze Fair Play...
W rocznicę śmierci na przejeździe kolejowym w Rzezawie został odsłonięty pamiątkowy obelisk. Został on ufundowany przez samorząd gminy Rzezawa oraz jej mieszkańców. Ku pamięci Janusza Kuliga odbył się również turniej piłki halowej. Po godzinie 17 wszyscy zgromadzeni minutą ciszy uczcili pamięć Janusza Kuliga. Z kolei na antenie TVP3 wyemitowano dokument fabularny o Januszu Kuligu p.t "Przerwany oes". Niecały tydzień później w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie, znany dziennikarz Robert Magiera przygotował wystawę "Kulig Forever". Można było na niej zobaczyć blisko sto piędziesiąt zdjęć dokumentujących karierę Janusza, ale także jego prywatne życie. Później wystawa odwiedziła również Płock, Wrocław, Świdnice, Łapanów, Tychy, Chechowice, Katowice oraz Warszawę. 17 czerwca 2005 roku w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Januszowi Kuligowi przyznano pośmiertną nagrodę Fair Play, którą odebrali państwo Helena i Jan Kuligowie, rodzice Janusza.
Media również pamiętają...
W tym roku ogólnopolskie media internetowe które mają swoją siedzibę w Krakowie, nie zapomniały o rocznicy śmierci rodzimego kierowcy. Serwis interia.pl na stronie głównej swojego serwisu opublikował informacje "To było trzy lata temu...", jak również onet.pl w swoich dwóch działach moto i sport wspomina sylwetkę Janusza Kuliga. Każdy z rajdowych serwisów internetowych (rallyonline.pl, autoklub.pl, rallypl.com, rajdy.hoga.pl) poświęcił osobną informacją na temat rocznicy śmierci wypadku Janusza Kuliga. Po dziś dzień podejmowane są najróżniejsze inicjatywy ku pamięci wspaniałego człowieka jakim był Janusz. Dzięki temu wiem jedno - Janusz pozostanie w naszych wspomnieniach jak najdłużej.
Zobacz też:
> Janusz Kulig - album
Janusz Kulig - album
czwartek, 26 październik 2006
Książka ta w zamyśle powstawała jako album, przygotowywany dla sponsorów Janusza Kuliga. Jednakże to coś więcej niż album. To opowieść o człowieku, kierowcy rajdowym, który opowiada o swojej pasji jaką są rajdy samochodowe. Pomysł stworzenia takiej publikacji narodził się w 2003 roku, i miał początkowo trafić do sponsorów Janusza, tych większych i mniejszych. Nad albumem pracował osobiście Janusz, który opowiadał redaktorom o zdarzeniach jakie kojarzyły mu się z oglądanymi zdjęciami. Wspominał zdarzenia, opowiadał ciekawostki, anegdoty, dzielił się swoją wiedzą związaną z rajdami. W publikacji miały znaleźć się również ostatnie wydarzenia ? zawiązaniu zespołu Fiat Auto Poland, w którym Janusz miał być kierowcą.Niestety 13 lutego 2004 roku dowiedzieliśmy się o jego tragicznej śmierci. Janusz Kulig zginął w wypadku koło Bochni. Jadąc Fiatem Stilo wjechał pod pociąg na strzeżonym przejeździe w miejscowości Rzezawa, który z niewiadomych przyczyn był otwarty. Miał 35 lat, był trzykrotnym mistrzem Polski w latach 1997, 2000, 2001 i wicemistrzem Europy w roku 2002. Redakcja współpracująca z Januszem po wielu dyskusjach i konsultacjach z rodziną Janusza i bliskimi mu osobami, postanowiła wydać to dzieło do końca w niezmienionej formie. W takiej, jaką po raz ostatni widział i akceptował Janusz Kulig.
Wszystkie teksty znajdujące się w tej publikacji są osobistymi wypowiedziami Janusza, który zabiera nas w podróż zwaną rajdami samochodowymi: ?Nie ma chyba facetów nie interesujących się autami. To zaczyna się już w dzieciństwie i te samochodziki zostają ludziom na dłużej. Dzieje się tak, zwłaszcza gdy tuż koło rodzinnego podwórka przebiega trasa lokalnych rajdów.? Na kolejnych stronach przeczytamy skróconą biografię mistrza. Dowiemy się, że zawsze wiedział o tym, że chce zostać kierowcą rajdowym: ?Samochód potrafię prowadzić od siódmego roku życia. Szybko też zorientowałem się, że hamulec ręczny to urządzenie pomocnie nie tylko przy parkowaniu.? Kolejne strony to opowieść o samochodach którymi jeździ, zaczynając od najmniejszych i najsłabszych jak Fiat 126p: ?Nasz biedny ?maluszek? poddany został strasznym torturom, dzięki, którym moc jego silnika wzrosła prawie dwukrotnie, osiągając zawrotne 40 KM.? po mocniejsze jak Renault Megane Maxi: ?Cóż to był za samochód! Genialnie przyspieszający, równie genialnie hamujący i dający nadzieję na zwycięstwo w generalce?, po najmocniejsze: ?W roku 2000 ? jako pierwsza niefabryczna załoga na świece ? dostaliśmy do dyspozycji auto nowej generacji ? Forda Focusa WRC.?. Przy każdym z samochodów wspomina jakiś rajd, który był dla niego wyjątkowy. Opisuje również swoje miejsce pracy prezentując techniki budowy rajdowego samochodu. Zdradza nam zaplecze rajdowego warsztatu zwanego ?strefą serwisową?. Opowiada o ?drugiej skórze? kierowcy rajdowego, czyli kombinezonie, rękawicach, bieliźnie.
Kolejne strony to kolejne anegdoty o rajdach samochodowych,w których pokazuje jak trudne sztuką jest rajdowanie: ?Rzeczywistość widziana przez boczną szybę samochodu rajdowego to wielobarwna smuga bez wyraźnie zarysowanych konturów poszczególnych domków, słupków, drzewek?. Po śmierci Janusza kibice podejmowali najróżniejsze inicjatywy ku pamięci wspaniałego człowieka jakim był. Dzięki temu wiem jedno - Janusz pozostanie w naszych wspomnieniach bardzo długo. On także nie zapomniał poświecić strony swoim kibicom. Zatytułował ją ?Najwierniejsi z niewidzialnych.? Kolejna strona opatrzona nagłówkiem ?Wielkie słowa to żart? a pod nim: Towarzysząca rajdom popularność to sprawa, z którą mam nadzieję, dobrze sobie poradziłem. Nie występuje, tylko jeżdżę, tak w skróce można by opisać mój stosunek do rajdów i ich medialnej otoczki.?
Janusz nie zapomina o ludziach, którzy byli dla niego idolami, jak Marian Bublewicz czy Sobiesłąw Zasada, poświęca im paręnaście zdań, jak również kierowcą u boku których rozwijał swoje umiejętności jak Petter Solberg, Sebastain Lindholm, Tommi Makinen, Carlos Sainz. Nie zapomina również o najważniejszej osobie jaka towarzyszyła mu przez większość swojej kariery. O swoim pilocie, Jarku Baranie. Opisuje rolę pilota w samochodzie rajdowym, zdradza technikę rajdowego opisu. Kolejne strony poświęcone są pamiętnemu sezonowi 2002, w którym Janusz ścigał się z najlepszymi w Rajdowych Mistrzostwach Europy. Ostatnie strony poświęcone są udziałowi w cyklu PCWRC, rozgrywanemu w ramach Mistrzostw Świata. To był ostatni sezon dla Janusza.
Książka ta to unikat na księgarskim rynku. Unikat pod względem oryginalności. Jest wiele publikacji poświęconych Januszowi, ale tylko ta jedna jest pisana przez niego. Pisana jasnym, prostym ale bardzo barwnym językiem. Czytającemu udziela się pasja jaką Janusz darzył rajdy samochodowe. Książka ta to opowieść o rajdach samochodowych jednego z najlepszych polskich kierowców rajdowych. Wzbogacona zdjęciami najlepszych fotografów rajdowych.
Zobacz też:
Dzień po 13 II 2004. Jak wygląda świat rajdowy bez Janusza Kuliga?