<body><iframe src="http://www.blogger.com/navbar.g?targetBlogID=2065940043628076165&amp;blogName=Edyta+i+Jacek&amp;publishMode=PUBLISH_MODE_FTP&amp;navbarType=BLUE&amp;layoutType=CLASSIC&amp;homepageUrl=http%3A%2F%2Fjacek.rajdy.info%2F&amp;searchRoot=http%3A%2F%2Fblogsearch.google.com%2F" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no" frameborder="0" height="30px" width="100%" id="navbar-iframe"></iframe> <div id="space-for-ie"></div>

Edyta i Jacek

Francuz liderem RSMP czy ma szanse?

piątek, 17 sierpień 2007

Do zakończenia Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski pozostały dwie eliminacje. Tylko ośmiu kierowców teoretycznie ma jeszcze szansę na tytuł Mistrza Polski. Wiadomo już, że aktualny Mistrz Polski, Leszek Kuzaj nie ma szans na ten tytuł w tym sezonie. Leszek Kuzaj sięgał po tytuł Mistrza Polski cztery razy, w roku 2002, 2004, 2005 i 2006. W tym sezonie jest dopiero na trzynastym miejscu.

O tym kto zostanie Mistrzem Polski przekonamy się podczas ostatnich dwóch rajdów w Świdnicy 7-8 września gdzie rozgrywany jest asfaltowy Rajd Nikon, oraz 2 tygodnie później 21-23 września w Warszawie szutrowy Rajd Orlen.

W klasyfikacji Mistrzostw Polski na pozycję lidera wsunął się zwycięzca Rajdu Rzeszowskiego, Francuz Bryan Bouffier. Francuski kierowca miał zakontraktowane przez Peugeot Sport Polska Rally Team cztery rajdy, z czego wygrał dwa (Rajd Rzeszowski i Rajd Subaru). Na szutrowych eliminacjach poszło mu gorzej, zajmując trzecie miejsce podczas Rajdu Lotos Balic Cup, i piąte na trasie Rajdu Polski. Do dziś nie jest pewne czy zespół będzie kontynuował walkę w tym roku na trasach Mistrzostw Polski. Jednak gdyby tak się stało Francuski kierowca ma bardzo duże szanse zostać pierwszy raz w historii polskich rajdów, Mistrzem Polski spoza naszego kraju.

Dotychczasowy lider Tomasz Kuchar nie ukończył Rajdu Rzeszowskiego gdyż podczas drugiego odcinka specjalnego awarii uległa skrzynia biegów i załoga zmuszona była wycofać się z rywalizacji. Tomasz Kuchar spadł na drugie miejsce w klasyfikacji sezonu i traci do liderującego Bryana Bouffier`a pięć punktów.

Tomasz Kuchar - Niestety, taki jest motorsport, czasami nie mamy wpływu na przebieg rywalizacji. Tak było tym razem, kiedy to zdefektowało przeniesienie napędu i nasze auto po prostu stanęło. Szkoda, ponieważ liczyliśmy na bardzo dobry wynik. Stało się inaczej - nie przywieźliśmy żadnych punktów, a do tego nasi najwięksi konkurenci zajęli kolejno pierwsze i drugie miejsce. Gratuluje zwycięstwa Brayanowi i świetnej jazdy Sebastianowi - oni naprawdę podczas ostatniego weekendu zasłużyli na te lokaty. ? mówił po Rajdzie kierowca. Tomasz Kuchar w tym sezonie wygrał inaugurujący Mistrzostwa Polski, Rajd Magurski i aż do Rajdu Rzeszowskiego był liderem Mistrzostw Polski. Rajd Elmot skończył na drugim miejscu, Rajd Polski na dziesiątym, Rajd Subaru na trzecim a Rajd Lotos Balic Cup na piątym. Wrocławski kierowca w tym sezonie jest bardzo szybki, co przy niepowodzeniu rywali skutkowało bardzo dobrymi rezultatami. Ma duże szanse zdobyć tytuł Mistrza Polski jeśli samochód będzie bezawaryjny, a kierowca nie popełni głupich błędów.

Sebastian Frycz, który znajduje się na trzecim miejscu w klasyfikacji, ryzykując wszystko wywalczył drugie miejsce podczas Rajdu Rzeszowskiego - Po starcie do OS 13 wpadliśmy w ścianę deszczu. Z nieba lały się takie ilości wody, że wycieraczki nie nadążały z jej usuwaniem. W efekcie spadaliśmy na 3 miejsce w generalce. Na starcie do ostatniego oesu skoncentrowałem się maksymalnie, chcąc odrobić stratę do Michała Bębenka z poprzedniego oesu. Pojechałem bardzo szybko i płynnie nie popełniając przy tym błędów. Taka jazda opłaciła się, udało się nam nie tylko odrobić stratę, ale również wygrać ten oes. Jestem bardzo zadowolony z wyniku, tym bardziej że udało się nam awansować na drugie miejsce w punktacji generalnej RSMP - mówił na mecie Sebastian Frycz. Pomimo, że nie awansował w tabeli RSMP dorównał liczbie punktów z Tomaszem Kucharem. Obaj zawodnicy mają 28 punktów. Sebastian Frycz w tym sezonie nie wygrał ani jednego rajdu, jednak zawsze znajduje się w ścisłej czołówce. Na trasach Rajdu Magurskiego i Elmotu był trzeci, na Rzeszowskim drugi. Szutrowe rajdy poszły mu gorzej. Podczas Rajdu Lotos Balic Cup był czwarty, a na Rajdzie Polskim szósty.

Największego pecha jednak miał podczas Rajdu Subaru - Wszystko szło dobrze aż do pierwszego oesu drugiej pętli (w trakcie drugiego dnia - przyp red.). Nie wygrywałem odcinków, ale byłem cały czas w czołówce. Pojawiły się już głębokie cięcia i kamienie, których nie było podczas pierwszego przejazdu. Już w odległości 200-300 metrów od startu, na cięciu złapałem kapcia na lewym, tylnym kole. Nie przesądzało to o walce o czołową lokatę, bo na tym kapciu była szansa w miarę sprawnie się poruszać, dojechać do mety odcinka i stracić bardzo niewiele sekund. Ale niestety po przejechaniu następnego kilometra, na prawym bardzo szybkim zakręcie zobaczyłem ułożony na 1/3 szerokości drogi szereg kilku przedmiotów. Jak się później okazało, specjalnych czworokątnych kolców do przebijania opon. Nie sposób było tego ominąć. Gdybym to zrobił, skończyłbym w rowie w rozbitym samochodzie. Złapałem więc kolejnego kapcia, tym razem prawego przedniego koła i straciłem w ten sposób wszelką szansę na walkę o czołową pozycję. - mówił po rajdzie Sebastian Frycz, który na mecie tego rajdu był trzynasty. Gdyby nie ta sytuacja kierowca mógłby być zdecydowanie wyżej w klasyfikacji RSMP. Jednakże sytuacja punktowa, którą teraz ma pozwala mu powalczyć o tytuł Mistrza Polski. Sebastian pomimo, że nie wygrywa rajdów dojeżdża na wysokich miejscach. Może nas jeszcze w tym sezonie zaskoczyć.

Czwarty w klasyfikacji jest Michał Bębenek - Drugi dzień pojechałem dobrze, cały czas plasując się w czołówce i walcząc o drugie miejsce w 'generalce'. Decydujący okazał się ostatni odcinek. Przed przejazdem przez wodę, nie dohamowałem się, poszedłem prosto w taśmy i na domiar złego zgasł jeszcze silnik. Chwilę trwało zanim się pozbierałem i niestety uciekło drugie miejsce. Jednak nie załamujemy rąk. Trzecie miejsce oraz kolejne cenne punkty sprawiają, że nadal liczymy się w walce o podium tegorocznych MP. - mówił na mecie Rajdu Rzeszowskiego, Bocheński kierowca. Michał Bębenek ma sześć punktów straty do trzeciego Sebastiana Frycza i pięć punktów przewagi do piątego Kajetana Kajetanowicza.

Na taką pozycję Michała Bębenka duży wpływ miał brak sponsorów podczas drugiej eliminacji Mistrzostw Polski, Rajdzie Elmot. - Wielka szkoda, że tak a nie inaczej ułożyły się dla nas te zawody. Pomimo dobrego przygotowania i ogromnej woli walki nie udało się w nich wystartować. Nasze problemy z jednym ze sponsorów uniemożliwiły start w Elmocie.
Rajdy samochodowe to sport do uprawiania, którego potrzebne są odpowiednio duże pieniądze. Mimo, iż wiedzieliśmy o możliwości braku odpowiedniego budżetu na ten rajd, zjawiliśmy się w Świdnicy z nadziejami, że uda się jednak wystartować. Niestety, sytuacja nie zmieniła się i z powodów finansowych nie przystąpiliśmy do rywalizacji. - mówił Michał Bębenek po wycofaniu się ze startu w tym rajdzie. Do następnego eliminacji załodze udało się wystartować, jednak wycofała się po awarii na siódmym odcinku Rajdu Polski. Rajd Subaru załoga ukończyła na siódmej pozycji, szutrowy Rajd Lotos Balic Cup na drugiej. Michał Bębenek w zeszłym roku miał bardzo duże szanse na tytuł Mistrza Polski. W tym roku również należy typować go jako jednego z kandydatów na to miejsce.

Kajetan Kajetanowicz traci do Michała Bębenka pięć punktów. Udało mu się wygrać w tym sezonie Rajd Elmot, co wywołało niemałą sensację. Jednakże podczas kolejnych rund nie poszło mu dobrze. Największy błędem kierowcy był Rajd Polski, podczas którego załoga uszkodziła zawieszenia na wolnym przejeździe jednego z odcinków. Załoga z tego rajdu nie wywiozła żadnych punktów. Również podczas Rajdu Subaru załoga zmuszona była wycofać się już po przejeździe rozpoczynającego rajd prologu. Pomimo, że Kajetan Kajetanowicz jest bardzo szybkim kierowcą popełnia zbyt dużo błędów, a wiadomo, że w rajdach liczy się przede wszystkim obecność na mecie i punkty.

Szósty w klasyfikacji Mistrzostw Polski jest Zbigniew Gabryś. Kierowca w tym sezonie wygrał Rajd Lotos Balic Cup, drugi byłby podczas Rajdu Subaru gdyby nie wykluczenie go z rajdu przez Zespół Sędziów Sportowych. Pozostałe trzy rajdy skończył na trzecim miejscu. Miejsce siódme w tabeli RSMP zajmuje Michał Sołowow, a ósmy jest Paweł Dytko.

Klasyfikacja Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski po Rajdzie Rzeszowskim:
1. Bryan Bouffier / Xavier Panseri 33 pkt.
2. Tomasz Kuchar / Jakub Gerber 28 pkt.
3. Sebastian Frycz / Jacek Rathe 28 pkt.
4. Michał Bębenek / Grzegorz Bębenek 22 pkt.
5. Kajetan Kajetanowicz / Maciej Wisławski 17 pkt.
6. Zbigniew Gabryś / Artur Natkaniec 16 pkt.
7. Michał Sołowow / Maciej Baran 16 pkt.
8. Paweł Dytko / Tomasz Dytko 14 pkt.
9. Oscar Svedlund / B. Nilsson 10 pkt.
10. Tomasz Czopik / 10 pkt.
11. Krzysztof Hołowczyc / Łukasz Kurzeja 9 pkt.
12. Zbigniew Staniszewski / Bartłomiej Boba 8 pkt.
13. Leszek Kuzaj / Jarosław Baran 7 pkt.
14. Stefan Karnabal / Michał Kuśnierz 7 pkt.
15. Renato Travaglia / S. Scattolin 6 pkt.
16. Grzegorz Grzyb / Joanna Madej 4 pkt.
17. Maciej Oleksowicz / Andrzej Obrębowski 2 pkt.
18. Marcin Turski / Majka Szpotańska 1 pkt.
19. Maciej Lubiak / 1 pkt.
20. Jakub Wysocki / Maciej Kluziński 1pkt.

Opublikowano również w serwisie wiadomosci24.pl

Etykiety: , , , , , , , , ,

opublikował Jacek, 16:02 | link | 0 komentarzy |  

Rajd Rzeszowski wygrał Bryan Bouffier

sobota, 11 sierpień 2007

Francuz Bryan Boffier wygrał Rajd Rzeszowski, z przewagą 2:13.7 nad drugim Sebastianem Fryczem. Trzeci na metę rajdu przyjechał Michał Bębenek.

Kierowca Peugota 207 Super 2000, Bryan Bouffier prowadził w rajdzie od trzeciego do ostatniego, czternastego odcinka specjalnego. Reprezentant Peugeot Sport Polska, wygrał największą liczbę odcinków specjalnych, czyli dziewięć z czternastu. Dzięki temu zwycięstwu Francuz jest liderem Mistrzostw Polski, które w tym roku po raz pierwszy są otwarte dla zawodników z zagranicy. - To był trudny rajd i to zwycięstwo nie przyszło wcale łatwo. Rajd bardzo mi się podobał, chociaż pogoda miała wielki wpływ na obraz walki. Cieszę się, że prowadzę w Rajdowych Mistrzostwach Polski, choć nie oznacza to wcale, że wystartuję na rajdzie Nikon. Umowa dotyczyła trzech rajdów i mam je za sobą. Mam jednak nadzieję, że się szybko zobaczymy - mówił kierowca na mecie rajdu.

O drugą pozycję w rajdzie walczyło trzech kierowców. Grzegorz Grzyb, Sebastian Frycz i Michał Bębenek.

Grzegorz Grzyb rozpoczął rajd od zwycięstwa na pierwszym odcinku specjalnym obejmując prowadzenie w rajdzie do drugiego oesu. Na trzecim odcinku o 1,1 s wyprzedził go Bryan Bouffier, i od tej pory regularnie powiększał dystans dzielący go od Grzegorza Grzyba. Pod koniec pierwszego dnia Grzegorz Grzyb tracił do Francuza 35,6 sekundy. Drugiego dnia na odcinkach specjalnych spadł deszcz. Jadący przednionapędowym Suzuki Swiftem Super 1600, kierowca ma większe problemy z szybkim przyspieszaniem na mokrych, pokrytych błotem odcinkach, na których koła samochodu buksują o wiele bardziej niż w przypadku samochodów z napędem na obie osie. Na jedenastym odcinku specjalnym Sebastian Frycz wyprzedza Grzegorza Grzyba, który spada na trzecią pozycję w rajdzie. Podczas kolejnego dwunastego oesu, rzeszowski kierowca spada na czwartą pozycję. Na trzynastym odcinku specjalnym na dwa zakręty przed metą odcinka Suzuki Swift prowadzony przez Grzegorza Grzyba wypada z trasy odcinka specjalnego. Załoga nie może kontynuować udziału w rajdzie.

Sebastian Frycz ?przespał? pierwszy odcinek specjalny, i na metę dojechał dopiero jedenasty. Na kolejnym awansował już na piąte miejsc w rajdzie, które utrzymał do czwartego odcinka specjalnego. Na piątym oesie Michał Sołowow otrzymał 40 sekund spóźnienia, dzięki temu o oczko wyżej awansowali Michał Bębenek na trzecie miejsce, a Sebastian Frycz na czwarte. Pod koniec dnia tracił do trzeciego Michała Bębenka 11,6 sekundy. Czwartą lokatę w rajdzie utrzymał do ósmego odcinka specjalnego. Na dziewiątym odcinku na piątą pozycję zepchnął Sebastiana Frycza, odrabiający straty Michał Sołowow. Podczas kolejnego dziesiątego oesu kierowcy zamienili się miejscami, Michałem Sołowow, spadł na piątą pozycję a Sebastian Frycz awansował na czwarte miejsce. Na kolejnym odcinku kierowca ze Szczyrku za jednym zamachem wyprzedził Michała Bębenka i Grzegorza Grzyba i usadowił się na drugiej pozycji, którą utrzymał do dwunastego odcinka. Na trzynastej próbie wyprzedził go Michał Bębenek. Drugie miejsce rozstrzygnęło się dopiero na czternastym ostatnim odcinku specjalnym, który wygrał Sebastian Frycz, automatycznie wyprzedzając Michała Bębenka, który skończył rajd na trzeciej pozycji.

Michał Bębenek przez większość rajdu utrzymywał się na trzeciej pozycji. Rajd rozpoczął od dziesiątego miejsca na pierwszym odcinku specjalnym. Na kolejnej próbie awansował na czwartą lokatę, dzięki zwycięstwu na tej próbie. Na piątym odcinku znów awansował oczko wyżej po 40 sekundowej karze Michała Sołowowa. Utrzymuje tą pozycję aż do jedenastego odcinka specjalnego gdy na czwartą lokatę spycha go Grzegorz Grzyb, którego Michał Bębenek wyprzedził na kolejnej próbie. Na przedostatnim wyprzedza również Sebastiana Frycza, jednak na ostatnim Sebastian Frycz wygrywa odcinek specjalny wyprzedzając Michała Bębenka o 15,4 sekundy.

Czwarty na metę dojeżdża zwycięzca Rajdu Elmot Kajetan Kajetanowicz, który może się poszczycić zwycięstwem na jedenastym odcink specjalnym. Piąty jest Michał Sołowow, a na szóstym miejscu Paweł Dytko. Kolejne miejsca zajmują kolejno: Zbigniew Gabryś, Maciej Lubiak, Mariusz Stec i Maciej Oleksowicz.

Zdarzyło się:

OS 1 ? Leszek Kuzaj odpadł po wizycie w rowie i uszkodzeniu koła. Skorzystał z systemu SuperRally, rajd skończył na 28 miejscu. Grzegorz Grzyb wygrał odcinek specjalny i jest pierwszym liderem rajdu.

OS 2 - w Imprezie Tomasza Kuchara awarii uległ układ przeniesienia napędu. Kierowca wycofuje się z rajdu. Michał Bębenek wygrał odcinek specjalny.

OS 5 - został wstrzymany po wypadku Norberta Guzka. Debiutujący w Grande Punto S2000 kierowca potrącił kibica na pierwszym przejeździe Lubenii, którego karetka zabrała do szpitala. Stan poszkodowanego kibica jest stabilny - doznał on obrażeń wewnętrznych ( uszkodzone płuco), ma złamaną rękę i obojczyk.

OS6 ? Sołowow dostaje 40 sekund kary za spóźnienie się na PKC.

OS9 ? Kajetanowicz łapie kapcia i spada na dziewiąte miejsce.

OS 10 ? odcinek przerwany. Na trasę wjechała karetka. Łukasz Habaj, kierowca Mitsubishi Lancera opuścił drogę, jego pilot Jacek Spentany zasłabł i profilaktycznie pojechał do szpitala.

OS12 ? Leszek Kuzaj wygrał odcinek specjalny. Maciej Oleksowicz zmieniał koło na odcinku.

OS13 ? Grzegorz Grzyb wypadł z trasy na dwa zakręty przed metą odcinka. Marcin Turski wypadł z trasy.

OS14 ? Sebastian Frycz wygrał odcinek specjalny i awansował na drugie miejsce. Zbigniew Gabryś urwał koło.

Wyniki 16. Rajdu Rzeszowskiego:

1. Bryan Bouffier / Xavier Panseri ? Fiat Abarth Grande Punto S 2000 ? S2000 -1:50'51.2
2. Sebastian Frycz / Jacek Ratce ? Subaru Impreza ? N4 + +2?13.7
3. Michał Bębenek / Grzegorz Bębenek ? Mitsubishi Lancer Evo IX ? N4 +2?29.1
4. Kajetan Kajetanowicz / Maciej Wisławski ? Mitsubishi Lancer Evo IX ? N4 +2'42.85
5. Michał Sołowow / Maciej Baran ? Fiat Punto Super 2000 ? N4 +2'51.1
6. Paweł Dytko / Tomasz Dytko ? Mitsubishi Lancer Evo IX ? N4 +3'22.4
7. Zbigniew Gabryś / Artur Natkaniec ? Mitsubishi Lancer Evo IX ? N4 +3'32.9
8. Maciej Lubiak / Przemysław Mazur ? Fiat Punto Super 2000 ? S2000 +5'29.5
9. Mariusz Stec / Zbigniew Gruszka ? Mitsubishi Lancer Evo IX ? N4 +6'40.9
10. Maciej Oleksowicz / Andrzej Obrębowski ? Subaru Impreza ? N4 +8'58.9

Najbliższa eliminacja Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski:
7-8 września Rajd Nikon - Świdnica

Etykiety: , , , , ,

opublikował Jacek, 19:28 | link | 0 komentarzy |  

Wyniki Rajdu Lotos Baltic Cup

poniedziałek, 30 lipiec 2007

Wyniki 5 z 8 zaplanowanych rund Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski:

Wyniki Rajdu Lotos Baltic Cup (27-29 lipca 2007)

1. Zbigniew Gabryś / Artur Natkaniec - Mitsubishi Lancer Evo IX - N4 + 1:54'29,3
2. Michał Bębenek / Grzegorz Bębenek - Mitsubishi Lancer Evo IX - N4 + 6,3
3. Bryan Bouffier / Xavier Panseri - Peugeot 207 Super 2000 - S2000 + 10,8
4. Sebastian Frycz / Jacek Rathe - Subaru Impreza - N4 +56,3
5. Tomasz Kuchar / Jakub Gerber - Subaru Impreza - N4 + 1'11,6
6. Paweł Dytko / Tomasz Dytko - Mitsubishi Lancer Evo IX - N4 + 1'58,0
7. Kajetan Kajetanowicz / Maciej Wisławski - Mitsubishi Lancer Evo IX - N4 + 2'03,1
8. Maciej Oleksowicz / Andrzej Obrębowski - Subaru Impreza - N4 + 2'32,2
9. Marcin Turski / Majka Szpotańska - Subaru Impreza - N4 + 2'25,1
10. Michał Sołowow / Maciej Baran - Mitsubishi Lancer Evo IX - N4 + 3'01,6

Zawody ukończyło 40 załóg.

Najbliższa eliminacja:
9-11 sierpnia 2007 Rajd Rzeszowski

Etykiety: , , , , ,

opublikował Jacek, 23:22 | link | 0 komentarzy |  

Michał Bębenek - najważniejsza jest psychika

środa, 22 czerwiec 2005

Michał Bębenek twierdzi, że sukces zawdzięcza przede wszystkim swojej psychice. W tym sezonie jest jednym z zawodników rajdowego zespołu Lotos, w barwach którego ma szanse walczyć o tytuł najlepszego w kraju. Obecny lider klasyfikacji generalnej MP opowiedział nam co sądzi o konkurencji, polskich rajdach i swoim zespole...


Jak wrażenia po Rajdzie Polski?

Bardzo dobre. Cieszę się przede wszystkim z tego, że zajmujemy pozycje lidera i mamy w miarę komfortową sytuację. Oczywiście niczego nie można być pewnym. W zeszłym roku na trzy rajdy dwóch nie ukończyłem i dopiero pod koniec sezonu zdobyliśmy tytuł. Eliminacji jest jeszcze kilka i naprawdę trzeba walczyć i jechać szybko, by utrzymać tą pozycję, jednak sytuacja wyjściowa jest wręcz wymarzona.

Kogo najbardziej obawiasz się?

W tej chwili ciężko wskazać konkretnych zawodników. Są to ci, których cały czas wymieniałem i uważam, że z nimi będzie przeprawa. Tylko że chłopaki są prawie bez punktów ? Sołowow ma chyba jeden punkt, Maciek Lubiak po Elmocie ma sześć, Grzyb jest trochę bliżej i ma osiem punktów. Na pewno Kuzaj, Lubiak, Sołowow, Frycz, Kościuszko, Kuchar, Karnabal i Grzyb to najwięksi konkurenci, jednak trudno przewidzieć jak się sytuacja potoczy dalej. Nie wiadomo kto jeszcze ?wyskoczy?. Może być i tak, że ja nie skończę jednego, dwóch rajdów i wtedy jakiś inny zawodnik zajmie moje miejsce. Bardzo ważne jest, jak będą punktować, jednak z pewnością trzeba się z wymienionymi zawodnikami liczyć.

Kto Ci przygotowuje samochód?

Firma High-Tec z Krakowa. To są ludzie, którzy pracowali kiedyś u Janusza Kuliga. Ci sami, którzy pracowali ze mną w zeszłym roku, tylko teraz założyli własną firmę. Mają ogromne doświadczenie jeśli chodzi o przygotowywanie samochodów do rajdów, są na rynku już od kilku lat. Nasza współpraca trwa od czasów Megane, a w tym okresie jedynie może dwóch mechaników się zmieniło. Są profesjonalistami w pełni ? widać to po rajdach w tym roku. Mimo, że samochód był zupełnie nowy, nic złego się z nim nie działo.

Jak Ci się podoba przesiadka do nowego samochodu?

Nie ma istotnej różnicy między siódemką a ósemką. Silnikowo to praktycznie jest to samo. Jest to samochód zupełnie nowy - bardziej zwarty i mniej ?rozjechany? niż używany wcześniej. Spora różnica w ósemce jest w napędach, szpery są dużo mocniejsze, szczególnie ta przednia. To zdecydowanie pomaga i to największa ewolucja w porównaniu z siódemką, ale takiej ogromnej różnicy nie widać.

Jak znaleźliście się w zespole Lotosu?

To wszystko wyszło przez zupełny przypadek. Nie brałem pod uwagę takiego sponsora. Owszem - kilka lat temu próbowaliśmy, ale nic z tego nie wyszło. Teraz nawet nie wiedziałem, że powstaje taki zespół. Dostałem pewnego dnia telefon od ludzi z grupy Lotos, wtedy, gdy ustalano skład całego zespołu. Było to na początku marca, tuż przed Rajdem Dolnośląskim. Mieliśmy wiele szczęścia, to ogromny zbieg okoliczności.

Czy kierowcy w zespole współpracują ze sobą?

Jeśli chodzi o wspólne treningi to raczej nie. Każdy z nas ma swoją koncepcję na temat jazdy. Oczywiście jeżeli jest taka możliwość, że ktoś dysponuje kawałkiem zamkniętego odcinka drogi i możemy razem potrenować, to doszłoby to do skutku. Takiej sytuacji jednak nie było w tym roku ani razu. Między zawodnikami w zespole rajdowym atmosfera jest bardzo zdrowa. Bardzo ich lubię i myślę, że oni mnie troszku też. Po dwóch dotychczasowych rajdach nie było żadnych problemów. Z pewnością dobrze to wpływa na całokształt działań Lotosu. Jeśli chodzi o chłopaków startujących w wyścigach płaskich czy w ? mili, to nie mam z nimi żadnego kontaktu - poznaliśmy się trochę na prezentacji.

Jak długo zespół Lotosu ma zamiar istnieć w rajdach?

Nic nie jest jeszcze przesądzone. Wyczuwam plany na kolejne lata, ale wiemy, że jest to zależne od szefów tej firmy. Sporo zależy od tego sezonu. To jest przecież duży koncern, więc muszą oni kalkulować i oceniać. Każda inwestycja powinna się w jakimś stopniu zwrócić, a najlepiej wyjść na plus. Jednak atmosfera jest wspaniała ? nie ma żadnego nacisku psychicznego, mamy ogromny komfort. Zdajemy sobie sprawę, że trzeba jechać i być na mecie. Oczywiście można pokonać pięć, sześć odcinków bardzo szybko i nie ukończyć rajdu. Przecież nie o to chodzi, ponieważ sponsorów to nie interesuje, że dobrze jechałem przez kilka oesów. Trzeba być na mecie, by dać sponsorom coś w zamian za ich inwestycje.

Szefem zespołu jest Lesław Orski, były wicemistrz Polski. Jak wygląda współpraca z nim?

To naprawdę wspaniały człowiek. Sam startował kiedyś w rajdach, doskonale rozumie i jest w stanie przewidzieć wiele sytuacji. Widziałem nieraz, jak w innych zespołach działali ludzie, którzy kompletnie nie znali się na rajdach. To bardzo przeszkadza w organizacji, takie osoby mają zupełnie inną wizję. Tutaj sytuacja jest cudowna. Cieszymy się, że jest Leszek, bo on doskonale zna się na tym sporcie. Wie czego potrzebuje i czego nie lubi zawodnik przed rajdem. Tak samo z kierownictwem grupy Lotos. To są ludzie, którzy kiedyś brali udział w rajdach, mają doświadczenie. Nie ma tutaj wpadek, znają się i rozumieją to, co robią. Nie ma żadnego nacisku, że mam wygrywać każą imprezę. Tu liczy się wynik końcowy.

Panuje taka opinia, że kierowcy, którzy świetnie radzą sobie na nawierzchniach szutrowych, również będą świetni na asfalcie. Zgadzasz się z tą opinią?

W moim przypadku akurat najlepszym dowodem na to jest Rajd Elmot i Rajd Polski. Nie mam problemów z przestrojeniem się z asfaltu na szutry. U nas jest więcej rajdów asfaltowych, chociaż pomału się to zmienia. Mamy już Rajd Warszawski, a całkiem niedawno był tylko jeden szutrowy ? Kormoran. Nie będę się wypowiadał za innych kierowców, ale ja bardzo dobrze się czuje na szutrach, jak również radzę sobie na asfaltach - i na mokrych, i suchych. Mogę powiedzieć, że staram się po wszystkich nawierzchniach jechać jak najszybciej potrafię.

Na której nawierzchni się najlepiej czujesz ?

Myślę, że szutry i śnieg dają tyle frajdy z jazdy, że się w głowie nie mieści. Szkoda, że jest tak mało takich rajdów, bo kontakt z szutrami miałem ostatni raz w tamtym roku na Warszawskim. Przez resztę czasu zupełna przerwa, ani pół kontaktu z luźną nawierzchnią. Tutaj gdzie mieszkamy więcej jest dróg asfaltowych i ciężko znaleźć jakieś szutry, a wyjazd w tereny Olsztyna wiąże się z kosztami, także generalnie nie jeździmy na takie testy. Przed Polskim zrobiliśmy testy w piątek, wtedy gdy był odcinek testowy. Pojechaliśmy na taki swój odcinek, mieliśmy tam zorganizowane 2-3 kilometry trasy adekwatnej do rajdu, bo odcinek testowy nie za bardzo nam pasował do ustawienia samochodu.

Na Rajdzie Polski nawiązałeś walkę z czołowymi kierowcami europejskimi, nie korci cię żeby spróbować swoich sił na zagranicznych odcinkach?

Bardzo mnie korci, bo w tym momencie zajmujemy bodajże trzecie miejsce w mistrzostwach Europy, startując tylko w tym jednym rajdzie, ale niestety chyba to nie przejdzie. W tym roku próbowałem zaszczepić tym tematem sponsorów, ale chyba nic z tych planów nie wyjdzie. Teraz patrzymy na RSMP i chcemy osiągnąć bardzo dobry wynik, bo jest to karta przetargowa. Wtedy można rozmawiać ewentualnie o przyszłym sezonie, ale w obecnym raczej jest to w sferze marzeń.

Jakie założenia na dalszą część sezonu ?

Wszystkie mistrzostwa Polski i pojedziemy dwa, może trzy rajdy w Pucharze PZM. Mieliśmy w planach wystartować w Rajdzie Krakowskim, przede wszystkim dla naszych kibiców. Były by to również wspaniałe testy przed Nikonem. Niestety, z przyczyn organizacyjnych nie jest to możliwe. Nie zdążylibyśmy dobrze przygotować samochodu przed kolejną rundą mistrzostw Polski, które są naszym priorytetem. Chcielibyśmy pojechać także Rajd Bałtyku, bo organizuje go właśnie Automobilklub Orski, a my jesteśmy obecnie w tym automobilklubie, więc pewnie tam wystartujemy.

Dlaczego zmieniłeś automobilklub ?

Zmieniłem automobilklub, ponieważ związaliśmy się z grupą Lotos, w której do spraw sportu ma sporo do powiedzenia Lechu Orski. Dzięki niemu jesteśmy w tym zespole. W Automobilklubie Krakowskim nie było żadnego problemu podczas przeniesienia się. Szefostwo Lotosu chciało, abyśmy się byli w ich klubie. Jest sponsor, którego udało się zorganizować, postawił taki wymóg, a nam to nic nie przeszkadza.

Jeździłeś wurcem w 2002, rajd Wisły - 2 miejsce w generalce. Później powiedziałeś, że nie wsiądziesz do N-ki, bo jest nudna. W tej chwili znów walczysz o generalkę i to w N-ce. Co się zmieniło w tym czasie?

Wtedy jeździliśmy Evo VI. Szczerze mówiąc, wiele się nie zmieniło. Toyota WRC, którą startowaliśmy była pierwszym egzemplarzem tego samochodu. Nadal uważam, że jazda takim samochodem, nawet z tamtych lat, to frajda o wiele większa niż N-ką. Chociaż N-grupy poszły bardzo do przodu - szczególnie pod względem zawieszenia. Ósemka jest mniej widowiskowa w porównaniu do szóstki. Najnowsza ewolucja nafaszerowana jest elektroniką, aktywnymi dyferencjałami, jest szersza i niższa. Jazda takimi poślizgami jak szóstką jest owszem możliwa, ale przynosi duże straty czasowe. Evo VIII tak się prowadzi, że generalnie nie widać, żeby się bardzo ?uślizgiwał?. Wewnątrz wrażenie jest zupełnie inne ? tam jest naprawdę potwornie szybko.

Zrobiłeś wspaniały show na Karowej, obrót wokół beczki, machaliście rękami, masz także swój fanklub. Jak utrzymujesz kontakt ze swoimi kibicami?

Są to ludzie, którzy namówili mnie do zrobienia swojej strony internetowej. Wcześniej o tym w ogóle nie myślałem. Przyszli z propozycją, że mają takie możliwości, wiedzą jak to zrobić i bardzo, bardzo chcieliby. To praktycznie mnie nic nie kosztuje, jakieś drobne pieniądze na transfer, żeby można było on-boardy wrzucać itd. Jeżdżą za mną na rajdy z transparentami i mam nadzieje, że grupa ta się powiększy. Jest to bardzo miłe. Akurat z nimi utrzymuje bardzo bliski kontakt, ponieważ prowadzą tą stronę i często trzeba konsultować się. Słyszę pozytywne opinie na temat mojej strony, mimo że rzadko tam zaglądam. Wiem, że przykładają się do tego i chcą, żeby było zrobione jak najlepiej. Jeśli chodzi o Barbórkę Warszawską... Fantastycznie naprawdę - obrót na beczce, wszystko gra i super zabawa. Chyba jednak zabrakło mi paru metrów, ponieważ wybuchł silnik w moim aucie. To potworne koszty, po prostu zrujnowało mnie takie zakończenie sezonu. Nie dość, że wybuchł, to się jeszcze zapalił, dobrze że nie cały... Jednak warto było i miło to wspominam.

Wielu młodych kierowców zastanawia się jak zacząć, kto może im pomóc. Masz jakieś pomysły?

Muszę przyznać, że cały czas walczyłem, żeby się utrzymać na tym rynku. Oczywiście nieoceniona była pomoc ze strony Janusza Kuliga. To nie było tak, że Janusz przyszedł do mnie i powiedział: ?choć pomogę ci, bo tak mi się podoba i tak chcę?. Zawsze starałem się grac fair. Nie ma takiej możliwości, że powiem jakiemuś młodemu chłopakowi: ?chodź, ja ci pomogę, a ciebie nic nie będzie interesowało?. Niestety tak nie jest - to potwornie drogi sport. Na początku trzeba samemu się jakoś wykazać i walczyć o sponsorów. Z drugiej strony brakuje mi też czasu, żeby się zająć młodszymi. Myślę, że jak trochu się odbije i wszystko zacznie się układać, gdy przekonam sponsorów i niedowiarków, że warto przykleić jakąś naklejkę na ten samochód, może wtedy coś ruszy. Jeśli los zetknąłby mnie z jakimś młodym zawodnikiem, któremu zależy i w głowie ma poukładane, to starałbym się mu pomóc. W tej chwili jednak ciężko utrzymać się samemu, koszty rajdów rosną, samochody są coraz droższe i trudno za tym nadążyć.

Masz ponad 55 startów na koncie, dużo się nauczyłeś sam, wiele także od Janusza. Jaki element rajdowej jazdy jest najtrudniejszy do opanowania?

Przede wszystkim technika pokonywania zakrętów i wciskania gazu. Najważniejsza jednak jest psychika. Potwornie ważne jest, aby wytrzymywać całe napięcie i stres. Pierwsze starty są najgorsze ? na przykład złapanie kapcia, wizyta poza drogą - wybija tak z rytmu, że później naprawdę noga drży i po zawodach. W naszym przypadku, z rajdu na rajd jest coraz lepiej i nie poddaje się. Chociażby Rajd Polski - złapałem kapcia, jednak starałem się bardzo szybko jechać, żeby stracić jak najmniej. Nie chciałem się poddać. Mimo całej atmosfery i tej sytuacji w aucie panował pełen spokój. Nie biłem rękami w kierownicę, ale walczyłem dalej. Gdyby to wydarzyło się na dwa odcinki przed końcem rajdu - można by było się załamać, ale tym razem strata ta była do odrobienia. Bardzo ważna jest technika, odwaga i ten spryt w samochodzie, ale to musi iść w parze z psychiką.

W zeszłym roku zdecydowanie krytykowałeś nielegalne treningi zawodników z czołówki, mówiąc, że przez to walka staje się nie fair. Wiemy, że w tym roku nie do końca było tak, jak powinno. Czy jest możliwe, by zawodnik, który nie upala wyprzedził ?upalaczy??

Myślę, że tak. Głównie chodziło o Rajd Kormoran. Po artykule w ?WRC?, w którym była mowa, że podobno przyznałem się do nielegalnego zapoznania, ponieważ inni też tak robili. Po tym wywiadzie sporo posypało się pod moim nazwiskiem nieprzyjemnych tekstów. Aż mną telepie, kiedy czytam wywiady innych zawodników i wszyscy mówią, że absolutnie nie trenowali, że wcale ich tam nie było. I ludzie im wierzą! Doskonale wiem, że tam przyjechali. To jest coś okropnego, ponieważ nawet nie potrafią się przyznać. Niepojęte to dla mnie.

Dyrektor Rajdu Nikon podszedł do ciebie i powiedział, że jeśli złapie kogokolwiek na nielegalnym zapoznaniu, to natychmiast usunie go z rajdu. Czy zdarzyło ci się kiedykolwiek, aby podobnie zareagował jakiś inny dyrektor?

Nie. Ta sytuacja była na tydzień przed Rajdem Nikon. Startowałem wtedy w Rajdzie Krakowskim. Obecny był tam także pan Ryszard Krawczyk. Przyszedł na metę i powiedział mi, jak podchodzi do Rajdu Nikon. Nie będzie go interesowało, czy jest to zawodnik z czołówki, czy mniej znany - kogo tylko złapią, wyrzucą. Sprawa wydawała się jasna i uwierzyłem na sto procent w jej powodzenie. Niestety podczas rajdu zobaczyłem, że jeden z zawodników musiał być tam wcześniej. To było w trakcie oficjalnego zapoznania z trasą. Nie możliwe jest robienie notatek przy prędkości 80-90 km/h. Wyprzedzili mnie tuż przy mecie. Pojechałem za nimi do startu i pytam się chłopaków, którzy zapisywali ilość przejazdów, który raz ten zawodnik jedzie po tym odcinku. Jeśli pierwszy, to powinien pisać a nie wprowadzać tylko poprawki przy takiej prędkości.

Twój ulubiony oes w Mistrzostwach Polski?

Sporo tych oesów jest. Musze przyznać, że spodobał mi się odcinek Derc na Rajdzie Polski, jednak tylko pierwszy przejazd słynnej "Finlandii". Druga pętla staje się fatalna, oes robi się rozkopany, ponieważ jest tam bardzo miękki szuter. Jak byliśmy na zapoznaniu wydawał się nam wspaniały - nie było pół koleinki.

Generalnie bardzo lubię długie odcinki w przeciwieństwie do takich 10-kilometrowych, jakoś nie potrafię się na nich skoncentrować. Zazwyczaj czasy mam słabsze na tych krótkich odcinkach. Lubię długie próby, bo jak popełnię jakiś błąd, zawsze jest szansa gdzieś to nadrobić. Szczególnie jak na rajdzie są 2-3 długie oesy, to bardziej przed nimi się mobilizuje i koncentruje, bo wiem, że tam można najwięcej zarobić. Na odcinku 7-8 km można wygrać lub przegrać 2 sekundy, a to jest żadna różnica. Na odcinku 40 km można zyskać nawet 30 sek. Najbardziej preferuje te długie odcinki, natomiast niezależnie gdzie to jest, czy to są Karkonosze, czy okolice Świdnicy, czy Rzeszów. Ja się na nich dobrze czuje, ale niekoniecznie w parze idą dobre wyniki.

Oes życia?

Taki odcinek miałem na Rajdzie Polski w 2001 r. w Kłodzku przez Spaloną. Miał 23 kilometry, naprawdę wspaniały oes! Pojechałem potwornie szybko, a na dodatek spadł deszcz. Mam ten odcinek nagrany od środka i strasznie lubię go oglądać. Jakoś taki wielki sentyment tam czuję, bo wygrałem tą próbę 17 sekund nad kolejną załogą w ence. Wtedy chyba zaskoczyłem tempem wszystkich chłopaków, bo rano każdemu się wydaje, że się tak trochu śpi, sam mam ten problem, nie ukrywam, ale tam zdecydowanie się obudziłem.

Wolisz gonić kogoś na odcinku czy trzymać tempo i kontrolować czasy zawodników za sobą?

Mówi się, że lepiej się ściga, ale tak naprawdę lepiej jest być te parę sekund z przodu, zawsze jest to jakaś rezerwa i zapas. Natomiast zdecydowanie bardziej wolę - i to tak psychicznie - jeśli się jedzie za kimś, kogo gonisz. Przyjeżdżając, wynik masz na tablicy i od razu w tym momencie znasz czas konkurenta, natomiast jeśli jedziesz pierwszy, czekasz na mecie ta chwilę, a czy dobrze pojechałem, a czy źle, a czy mógł ze mną wygrać 5 sekund, czy 2. Jest parę minut takich niepotrzebnych nerwów, także lepiej jest jechać za kimś, ale niekoniecznie z nim przegrywać. Sam fakt, że się jedzie za nim jakoś tak działa psychicznie lepiej. Natomiast jeżeli już tam przeskoczysz go o parę sekund i startujesz na drugi dzień przed nim, no to jak mówię, w momencie zjechania z odcinka, czekasz na ten czas i jest niezbyt przyjemnie. Jeżeli wygrasz daną próbę to jest w porządku, ale jeśli przegrasz to już zaczynają się niepotrzebne nerwy, a no bo wydawało mi się, że jadę szybko a on jednak wygrał, pojechał szybciej.

Czy Rajd Polski może być rundą Rajdowych Mistrzostw Świata?

Wydaje mi się, że jeszcze chyba Polska nie jest na to przygotowana. Byłem na kilku imprezach do RSMŚ, oglądając oczywiście, i to zupełnie inaczej wygląda. Życzę organizatorom wszystkiego najlepszego, żeby się starali i być może kiedyś uda się coś takiego zorganizować, ale wydaje mi się, że organizatorów czeka jeszcze ciężka droga. Nie wiem, jaka jest opinia ludzi z zagranicy, którzy byli i oglądali ten rajd, ponieważ to oni generalnie decydują. Dla mnie wszystko było w porządku, nie miałem żadnych problemów ani z komisarzami na trasie, ani z kibicami, więc z mojego punktu widzenia - kierowcy startującego - było dobrze. Nie wiem jednak jak wyglądała sytuacja w oczach takiego delegata, który zwraca uwagę na dużo innych rzeczy, którym my niekoniecznie musimy się przyglądać.

Jak sądzisz, czy sytuacja w polskich rajdach poprawia się?

Myślę, że był taki sezon zaraz po tym jak posypały się koncerny tytoniowe. Po tym wielkim bum w Polsce, kiedy startowało kilka samochodów WRC, przyszła naprawdę ogromna posucha - wtedy było najgorzej. Także uważam, że gorzej już nie mogło być. Mam wrażenie, że to się odbiło w tym momencie. Można popatrzeć na czołówkę. Naprawdę jest kilka mocnych i bogatych zespołów. W tym sezonie przybyło kilka nowych samochodów, także mam wrażenie, że poszło to do przodu, zresztą nawet każdy przed Rajdem Elmot, mówił, że jest około 10 zawodników, których teoretycznie można było typować na zwycięzców, taka wielka niewiadoma. Każdy był ciekawy jak po tej zimie na pierwszym rajdzie pojedzie jeden, drugi, trzeci zawodnik, także wszyscy podkreślali, że przynajmniej kilku startujących ma teoretyczne szanse wygrać taki rajd. Wcześniej typowało się jednego, dwóch kierowców do zwycięstwa. Myślę, że poszło to w dobrym kierunku i oby, oby poszło w jeszcze lepszym i mam taką głęboką nadzieję, że przyszłe lata będą jeszcze bogatsze w Polsce.

Rozmawiali: Magda Geringer i Jacek Filipek

Etykiety: , ,

opublikował Jacek, 13:15 | link | 0 komentarzy |